zielone igiełka
pachnący las
zielone światełka
magiczny czas
i gwiazda co świeci
i anioł co leci
i radość w nas
Za oknem rozgwieżdżone niebo, w pokoju półmrok.
Najstarszy mężczyzna odczytał Ewangelię a potem cichy trzask łamanego opłatka i na koniec modlitwa, takie przełamanie opłatkiem z tymi, których przy tym stole zabrakło. I puste nakrycie, dla tego, co w drodze.
.
W świetle świeczek stół wyglądał bardzo uroczyście, z białym obrusem i z białą zastawą. Pachniało choinką, drożdżową babką i piernikami.

I wtedy na stół wjechała pierwsza potrawa - wigilijny barszcz z uszkami. Ta potrawa corocznie nam przypada w udziale, bo na Wigilię każdy z nas coś ze sobą przynosi. My z Danusią właśnie barszcz i uszka. Barszcz jest zupełnie inny niż zwykle, bo wlewamy do niego cały wywar z ugotowanych na uszka prawdziwków. Wlewamy na sam koniec więc barszcz jest klarowny i ma kolor wina. Uszka pachną jak wściekłe, albo jak kto woli, jak marzenie. Robimy je z samych prawdziwków. Suszone nad węglową kuchnią wianki bielusieńkich grzybów przyjechały do nas z rodzinnych stron mojego Tatusia. Jak otworzyłam paczkę w domu zrobiło się jak w najprawdziwszym lesie. Nic dziwnego, że i na talerzu pachniały.
A w kuchni, w półmroku czekały na swoją kolejkę pierogi ... wigilijne pierogi najlepsze na świecie . Ruskie i z kapustą, farsz kapuściany to moja domena. Ja to w ogóle jestem pies na pierogi - wszystkie !
.
.
Dla pierogów najlepiej jak są z brzuszkami, z falbankami, mają cieniutkie białe ciasto i oczywiście jak rozkosznie pławią się w roztopionym masełku.
Znikały z mojego talerza w zastraszającym tempie ! I ruskie, i kapuściane.
O karpiu, smażonym na masełku, czy rybie w galarecie to już nawet nie wspomnę, bo to ciężki wstyd być takim wigilijnym łakomczuchem.
.
Podobnie szybko znikały wszelkie słodkości, od drożdżowych zaczynając
na mazurkach i serniku kończąc ... no miodzio !
.
na mazurkach i serniku kończąc ... no miodzio !
Nie mam pojęcia kto w naszym domu przynosi prezenty. Podobno, według różnych tradycji, przynosi je Dzieciątko, Aniołek albo Gwiazdor.
.
Hmmm - na Dzieciątko to mi nie wygląda, bo kto dwumetrowe dziecię widział ? Na Aniołka to też raczej chyba nie, pozostaje więc Gwiazdor. A że od przybytku głowa nie boli, to my mieliśmy Gwiazdorów dwóch !
.
Dwóch Gwiazdorów konstruktorów. Tata i syn, mój braciszek i bratanek.
Cóż - na Wigilię ponoć zwierzęta ludzkim głosem gadają, bo na Wigilię zwykle niezwykłe rzeczy się dzieją. A co takiego niezwykłego robią na Wigilię konstruktorzy ? Ano konstruktorzy na Wigilię zamiast liczyć i przeliczać grają na różnych instrumentach, a nawet śpiewają.
Pięknie nasi chłopcy grali a nam gardła chrypły od śpiewania kolęd.
Biedny aniołek od tego naszego fałszowania chciał odfrunąć z choinki.
Ale został. W końcu czy to ważne jak śpiewamy ?
Najważniejsze, że śpiewamy prosto z serca.
z radością polecam Malina M *
jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil
