Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą refleksje. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 17 grudnia 2017

UPSSSS !!! ...

O ! jakie urocze ups ...




i jakie smakowite !




Gorzej gdy nam "któś", albo "cóś", zafunduje zgoła inne upsss ... 
Ostatnio zafundował nam to Onet. Są tam nasze blogi, a jakoby już ich nie było. 31 stycznia to termin graniczny, potem upssss - nasze blogi fruuu, sruuu i zdematerializują się, jak duch ojca Hamleta, a nawet jeszcze bardziej, bo zwyczajnie przestaną istnieć.

Ech, a ja właśnie na Onecie zaczynałam blogowanie ... Z łezką w oku wspominam moje raczkowanie. To był taki trochę nietypowy blog, refleksje na temat życia pisane przez pryzmat historii fiołkowej świnki violuni (emoticon, więc z małej litery) i świerszcza Waldemara Drugiego Mącidreszczańskiego.




Zaczynałam pisanie pod przewrotnym nieco nickiem wstrętny liberał ... pod presją przyjaciół zmieniłam  jednak"imię" Tomasz nadał mi nick Miła Liberałka, a Krystyna nick Biruta, z połączenia tych dwóch stworzyłam sobie nick Biruta M Liberałka i pod tym nickiem pisałam kilka lat. Teraz to moje pisanie ma fruuu i sruuu i upssssss ... eeeech, do kitu z taką robotą!




Na pamiątkę "se" mogę zostawić - i tyle ...


Co było a nie jest nie pisze się w rejestr ... szczęściem można zapisać w formacie XML i skopiować na twardy dysk własnego komputera. Onet zadbał o to, podobnie, jak o poinformowanie nas pocztą meilową.




ŻEGNAJ WIĘC 
MÓJ PIERWSZY, SENTYMENTALNY BLOGU


Teraz pora zabierać się do zabezpieczania dobytku. Dla tych, co jak ja, muszą dochodzić "jak zacz to się robi " zostawię instrukcję ... nieco łopatologiczna ta instrukcja, ale ułatwi, a w każdym razie przyspieszy.

KROK PIERWSZY - logujemy się.


.
- wybieramy "Export"
- po kliknięciu podświetla się "Narzędzia" i pojawia tablica
- na tablicy zaznaczamy "Wszystkie treści"
- klikamy klawisz "Pobierz plik eksportu"



.
- pojawia się tabliczka z komunikatem
- zaznaczamy "Zapisz plik"
- klikamy OK



.
- przekierowuje nas na nasz komputer
- teraz musimy zaznaczyć gdzie plik na być zapisany, ja zaznaczyłam 
  "Pulpit" ale można dowolny katalog, w którym chcemy plik zapisać.
- klikamy "Zapisz"



.
- jak widać plik jest na pulpicie :)
- chowamy plik w miejsce, gdzie go potem odnajdziemy :) ja sobie 
   stworzyłam katalog "onet 2017" i tam schowałam.

GOTOWE!
mamy skopiowany blog


Teraz, w wolnej chwili, możemy sobie stworzyć nowy blog na wordpressie i tam zaiportować nasz plik. Blog się pojawi - wpisy i komentarze a nawet fotografie. Tylko szablonu nam nie przeniesie. A że Święta tuż, tuż, wolnych chwil brak, więc dopiero po Świętach opowiem, jak ten nowy blog na wordpressie stworzyć ...


POWODZENIA!

*


                        z przyjemnością polecam - Malina M *                          
strona liiil  

sobota, 9 stycznia 2016

ŚWIATEŁKO DO NIEBA

niech leci ... niech świeci
do końca świata i jeszcze jeden dzień dłużej




Niech świeci własnym światłem i światłem odbitym, niech ogrzewa serca, topi lód obojętności. Niech oświeca, wychowuje, kształtuje w młodych poczucie, że obok jest drugi człowiek ... że trzeba go zauważyć, trzeba się z nim podzielić, trzeba mu pomóc, trzeba coś dla niego zrobić.

To wspaniała akcja, daje ogromnie korzyści
i te wymierne, i te niewymierne.

"Cokolwiek uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, mnieście uczynili"  Słowa jasne proste i czytelne. Przynajmniej dla mnie. Cokolwiek znaczy dla mnie COKOLWIEK, nie cokolwiek pod warunkiem, że w odpowiednim miejscu czasie i z odpowiednimi osobami, a już broń Boże z Jurkiem Owsiakiem. Cokolwiek i już !

Orkiestra robi fantastyczną rzecz - pokazuje młodym, jak dobrze można się poczuć, gdy zrobi się coś dobrego dla innych. Jeżeli ktoś raz to poczuje, zostanie mu na całe życie. Zapamięta to ! Żadne nauki, pouczania, czy opowiadania nie dadzą tego, co da osobiste przeżycie. "Nie ma w umyśle czego nie było było w zmyśle" mawiał filozof. W tym przypadku jego powiedzenie nabiera szczególnego sensu. To, co będzie się działo na naszych ulicach, to będzie wspaniała lekcja. Godzina wychowawcza - jak dawać nie oczekując w zamian zapłaty.


Jest wiele organizacji, które pomagają, choćby Caritas. Każdy może znaleźć w nich dla siebie miejsce, w jednej bądź w kilku, czy choćby jak ja, w dwóch bo wspieram i CARITAS, i WOŚP. Chwała Jurkowi za to, że pozwoli dawanie przeżyć osobom, które do tych innych organizacji nigdy by nie trafiły. To rodzice powinni uczyć młodych, ale jest jak jest, czasem nie potrafią, czasem nie zwracają na to uwagi. Tak często powtarza się dzieciom - jesteś tego wart, tutaj słyszą - inny jest tego wart. I niech słyszą, do końca świata i o jeden dzień dłużej !!!

Dlatego niech wszelkie organizacje, które mogą i chcą czynić dobro, czynią je. A my nie próbujmy ich sobie przeciwstawiać ! To bez sensu.
Nie niszczmy jednego dobra w imię drugiego.

Wspierasz CARITAS - nie mów WOŚP jest zła i interesowna.
Wspierasz WOŚP - nie wieszaj psów na CARITASIE.

*

A dla światełkowiczów moje światełka. Tegoroczne. Niech cieszą oczy widokiem wesołej zimy. Zimy, której tak jakoś ciągle nam brakuje. Tylko w górach bywa łaskawa i przystaje na dłuższą chwilę.



.

.

.
 

.



.
Wracając jeszcze do tego, co będzie się działo na naszych ulicach, co będzie się działo na naszych oczach i w naszych sercach - bez ludzi współczujących, współodczuwających, ludzi, którzy nie kalkulują, nie ważą argumentów, nie przeliczają, świat byłby zimny, zły i ponury, więc:




cieszmy się że dobro wychodzi na ulice i krzyczy jestem !
cieszmy się, że wychodzi też wtedy, gdy go nie widzimy.
Dobro, to dobro. Jest jednego sortu.


*

                        z przyjemnością polecam Malina M *                          

strona liiil  

sobota, 2 stycznia 2016

CIEMNĄ NOCĄ


DIABEŁ OGONEM MACHNĄŁ




W anioła przebrany. Gipsowego.


Dlaczego ciemną nocą ? ano, gdy rozum śpi, budzą się demony. Noc to zła pora do przejmowania władzy. Rozum musi być wyspany gdy stanowi się prawo. Jasnym dniem, z otwartą przyłbicą, prawo stanowione być powinno, jasno i przejrzyście wyłożone do wiadomości, przede wszystkim wiadomości tych, co je stanowią. Wszystko ma swój czas i porządek rzeczy. Nie da się potem tłumaczyć: nie wiedziałem, za czym głosuję, nie doczytałem, bo czasu nie było. A kto mówił żeustawa musi być już . Co nagle, to po diable. Rzeczy ważne namysłu wymagają, nie przepychania gwałtem.  A teraz przejdę do rzeczy:
  

JA, JAKO KATOLICZKA, PROTESTUJĘ !!!!! 

To, co dzisiaj usłyszałam z ust posła Opioły przechodzi wszelkie granice. Rozmowa dotyczyła ustawy o służbach. Dziennikarz zapytał o punkt, w którym ustawa nakazuje, w szczególnych wypadkach, ZWOLNIENIE Z TAJEMNICY SPOWIEDZI !!!!!

- "to teraz nie ma tajemnicy spowiedzi? pyta dziennikarz
- "de facto, w szczególnych przypadkach, jest ona ograniczona"

   odpowiada poseł Opioła.

OGRANICZONA ??? !!! ZDURNIELI NA AMEN, CZY JAK? to już nie szaleństwo, to obłęd ... no sorry, zgodnie z ustawą, to u nas do spowiedzi powinny teraz anioły chodzić ? grzesznicy lepiej, żeby się zastanowili, a zbrodniarz konfesjonał ma omijać szerokim łukiem? To po co, według posłów pisu, są konfesjonały ? chę ? Zaczyna się taniec chocholi.
To jak herezja. Matuniuuu - prezes to zbawiciel, Krzyż substytut pomnika, w wyborze prezydenta brał udział Duch Święty, prezydent błogosławione piersi ssał, a teraz, jak prokuratorem generalnym będzie minister pisu, to nieposłusznych księży, tych, co nie zdradzą tajemnicy, przydatnej prokuratorowi, nasze Państwo będzie karało ? Bo tak chce pis ! 
To chyba jedynym państwem takim jesteśmy, no może tam, gdzie prześladują chrześcijan takie prawo obowiązuje, w cywilizowanych państwach nie ! jeszcze nie ....

I to mają być ci niby prawdziwi katolicy ?
Tylu prawdziwych głosowało za ustawą i żadnemu ręka nie drgnęła ??? Tylu wyborców pisu, prawdziwych katolików pierwszego sortu, popiera to działanie i nikomu to nie przeszkadza ??? no coś niesamowitego. A może noc i pośpiech po to, by nikt nie wiedział co popiera, by nikomu nie przeszkadzała taka droga do władzy absolutnej. Właściwie to czemu ja się dziwię ? Święty Jan Paweł II nie miał racji w sprawie kary śmierci, papież Franciszek nie ma racji w sprawie uchodźców to i św. Jan Nepomucen może zostać świętym drugiego sortu, jak nic w poprzek ustawy pisu staje.




Ja jestem drugi sort ale mnie przeszkadza i to niesamowicie. Ja , ze względu na wujka, który był księdzem w moim mieście, wychowałam się prawie na plebanii. Znam ten świat. Nie spadłam z gwiazdy, wiem, że księża są jak my, różni i różne rzeczy im się zdarzają ale jedna rzecz nie zarza się NIGDY. Nawet najgorszemu. Nigdy nie zdradzają tajemnicy spowiedzi. To bezwarunkowe. A teraz niby pis ma ich z tej tajemnicy zwalniać ? aż po taką  władzę pis wyciąga łapy ? Hola - niedoczekanie wasze. Żaden Naród (czytaj wyborcy pisu). Żaden Suweren (czytaj wyborcy pisu) nie ma takiej władzy, żeby w sprawowanie Sakramentu ingerować. Nawet jeśli cała władza należy do zbawiciela.


Jako katoliczka zaprotestowałam głośno, bo to jest dla mnie bardzo na serio sprawa. Jak mogę, tak powiem stop, podobnym praktykom. Nie przejdę obojętnie. A jeśli chodzi o meritum sprawy, to tu jestem pewna nie na 100, a na 1000 procent, że żaden ksiądz tajemnicy spowiedzi nie zdradzi. Nigdy. Ręczę honorem i głową. A że się pazernym na władzę politykom zdaje, że może być inaczej, to tylko ich życzenie, wcale nie takie znowu nabożne.

Ale dobra dla katolików zmiana przyszła !  nie ma co ! 
Na nocnej zmianie diabeł ogonem machnął.
Zobaczymy, jaki w dzień ornat ubierze
jakie anielskie piórka ... 
 

*

                        z przyjemnością polecam Malina M *                          

strona liiil  

poniedziałek, 5 października 2015

OTCHŁAŃ

Światem zaczęła rządzić jesień "topi go w smutku i czerwieni"
A co gorsze, zaczyna topić go w błotku i bajorku. Coraz smutniej, coraz straszniej. Człowiek człowiekowi wilkiem i hieną, nienawiść rozlewa się jak cuchnąca plama ropy na szmaragdowym oceanie. Oblepia wszystko, co napotka na drodze. A zaraźliwa gadzina niczym AH1N1.
I skąd tu wziąć szczepionkę ? antidotum na beznadzieję ?

Zamyśliłam się - skąd mi nagle ta jesienna beznadzieja ? !

Jak to skąd ? ! Kampania przecież ! Otwieram telewizor - o zgrozo, nie daje się już tego słuchać. Wchodzę na internetowe fora - matuniuuu ! ! ! hejter, hejtera, hejterem pogania i na hejcie jedzie, niczym na łysej kobyle. Jednym słowem demokratycznie wyborcza wolność słowa. Ciekawe, jak daleko można zajechać na takiej wolności opluwania, wolności rzucania oszczerstw. Wolno już przecież grozić odwetem, wolno kłamać, wolno też udawać, wolno, wolno, wolno ... chyba wolno już wszystko. Granice odpowiedzialności rozmyły się we mgle, zniknęły jak duch ojca Hamleta.

Dzisiaj chodzę sobie od rana i nucę wpadającą w ucho piosenkę Soyki:

                       " otchłań nie je i nie pije
                         i nie daje mleka …
                         a co robi otchłań ?
                         otchłań czeka …”

Zamyśliłam się - skąd mi nagle ta otchłań ? !

Dedykuję tę piosenkę tym, co to z upodobaniem w otchłań zaglądają i z zachwytem strącają tam swoich przeciwników. Są oni jak te nieroztropne panny z Ewangelii. Uzbrojeni po zęby we własne prawa zabrali ze sobą na wojnę Sprawiedliwość, nie pamiętają jednak, że płomień pali się Miłością.
Z lubością słuchają dzwonu, który bije dla innych i wykluczają że może bić dla nich. Jak te panny, którym mądrości zabrakło …



.
Zamyśliłam się - skąd mi nagle te Panny ? !

Ano chyba z ostatnich dyskusji. Od pewnego wpisu Panny chodzą za mną krok w krok, zaglądają w oczęta, głębi w nich szukają i ma się rozumieć szukają rozumu. Głębia u mnie, hmmm, nie przymierzając niczym otchłań oceanu, ale rozum ? Ech, według niektórych, podobno z tym, to u mnie już nieco gorzej. Światełko wprawdzie majaczy, ale takie raczej schyłkowe. Wkrótce pewnie pogrąży się w odmętach. Oj tam, oj tam, myślę sobie : rozum, to rozum, ale przecież jest jeszcze mądrość.

I znów zamyśliłam się - skąd mi nagle takie zamyślenia ? ! 

Jest mądrość rozumu i jest mądrość serca. Która z mądrości mądrzejsza? Mędrca trzeba do rozsądzenia sporu. Albo poety. Mędrcem nie jestem. Wielbię rozum ale wybieram mądrość serca.

Na koniec cytat ze starotestamentowej Księgi Mądrości : 

           Mądrość jest wspaniała i niewiędnąca:
           ci łatwo ją dostrzegą, którzy ją miłują,
           i ci ją znajdą, którzy jej szukają,
           uprzedza bowiem tych, co jej pragną,
           wpierw dając się im poznać.
           Kto dla niej wstanie o świcie, ten się nie natrudzi,
           znajdzie ją bowiem siedzącą u drzwi swoich.
           O niej rozmyślać to szczyt roztropności,
           a kto z jej powodu nie śpi, wnet się trosk pozbędzie:
           sama bowiem obchodzi i szuka tych, co są jej godni,
           objawia się im łaskawie na drogach
           i popiera wszystkie ich zamysły
                                    


.
Zamyśliłam się - skąd mi nagle te zdjęcia ? !

Ech , przynajmniej na to pytanie odpowiedź jest prosta i jednoznaczna.
Złapałam kiedyś słońce w obiektyw i już nie puszczę !
Co mi tam błotka i bajorka, i jesienne smutki ...
Kampania kiedyś się skończy


 
                            z refleksją polecam  Malina M *                               

strona liiil  

niedziela, 12 kwietnia 2015

CO BYŁO

nie wróci, co może być jest
a będzie to, co ma być.

Mam nadzieję, że w końcu na dłużej będzie wiosna !
wonna i radosna, jak w wierszykach z moich młodych lat.

   


Dawniej to wiosna była jak panienka. Lekkim krokiem, trochę znienacka, nadchodziła i od razu wielkie entree ! Dawniej z wiosną młodość w zawody szła. Przebiegła, zakręciła się w tańcu, porwała serce chłopaka, zamrugała tymi swoimi firankami a potem westchnęła i biegła dalej ...

Coraz szybciej, coraz zwiewniej.
Która z nich lepsza, która piękniejsza.




Wiosna i młodość - kiedyś obie
przychodziły za szybko
i za szybko odchodziły.

A dzisiaj ?
Dzisiaj, po prostu, wiosna jest bezczelna!
fochy stroi !

A młodość ?
ooo - ta to dopiero potrafi rogi pokazać !
tylko jej dać lusterko !


***


Szukałam zdjęć do nowej notki i wpadły mi w ręce moje stare fotografie.
No to jest mały przerywnik.




i jeszcze moje współczesne zdjęcie
absolutna zima

*


                       z przyjemnością polecam  Malina M *                          

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

poniedziałek, 15 września 2014

STARY WIARUS

najwierniejszy z wiernych
na skinienie ręki, na głos pana, na dobry czas, 
na pieski świat, na psie życie, na zawsze .




Hau ! hau ! to ja - twój wierny cień
nie odejdę, nie zdradzę, nie sprzedam
za nic mam judaszowe srebrniki
i pełną miskę, i ciepły piec, i kość.

Moje psie serce jest tak wielkie,
jak wielki jest twój ludzki świat .

Oddam ci moje psie serce
za jeden uśmiech, za ciepło dłoni,
za okruszyny z pańskiego stołu
ja - twój cień, twój wierny pies.

I pójdę, gdzie ty pójdziesz,
i wrócę, kiedy zechcesz wrócić,
mój cień pobiegnie za tobą
nawet, gdy mnie już nie zechcesz

A jeśli twój cień odejdzie za kres
to ja, najwierniejszy z wiernych,
wezmę psie serce i pójdę hen, hen,
aż do krainy wiecznych łowów

ja, cień - twój wierny pies
ja, pies - twój wierny cień

*




Pomnik psa. 


Taki pomnik wystawili ludzie najwierniejszemu z wiernych, temu, który nie chciał odejść z miejsca, gdzie zginął jego pan. Nie było ludzkiej siły na tego psa. Wracał aż w końcu odszedł ... do krainy wiecznych łowów


STARY WIARUS na pierwszej fotografii to Puzon, najbardziej towarzyski,ciepły i serdeczny pies, jakiego w życiu znałam. Potrafił przywiązać się bezgranicznie i bezwarunkowo. Puzon , nasz prawdziwy przyjaciel, prawdziwy symbol psiej miłości i wierności.
*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

niedziela, 24 sierpnia 2014

NADZIEJA

wyrośnie nawet na gruzach .
Jej siła wyciągnie życiodajne soki z popiołów,
maleńkie pączki zamienią się w cudne zielone listki,
zielone wieczną zielenią nadziei ... cudem życia ...




Jest siostrą Wiary i Miłości.
Jak one pomaga nam iść własną ścieżką i w najtrudniejszej chwili nie zgubić drogi. Jak one oświeca ciepłym światełkiem mrok najdłuższego tunelu a czasem jest ostatnią łupinką na morzu beznadziei ...

Dzięki niej znajdujemy drogę do Błękitu ...
Dzięki niej odnajduję drogę Boga


*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

poniedziałek, 18 sierpnia 2014

ANTYPUTINÓWKA

ach, nie, nie, to żadna księżycówka,
to tylko moja patriotyczna szarlotka ...

Bardzo prosta - dużo jabłek, dużo serca i odrobina patriotyzmu. Uważać tylko trzeba żeby składników nie pomieszać, bo wtedy zamiast szarlotki antyputinówki wyjdzie nam niechcący  antyszarlotka putinówka - czyli, uczciwszy uszy, zwykły zakalec !




A było to tak. Zobaczyłam na wystawie szare renety. O ! motyla noga !!! widok jak z poprzedniego stulecia ! Od razu wpadłam do sklepu i kupiłam wszystkie, to znaczy dokładnie kilo dwadzieścia. Eeech, pomyślałam - trochę mało. Dokupiłam więc sobie jeszcze antyputinówki czyli inne, dowolne, narodowe jabłuszka, w ilości jaką tylko unieść mogłam.
A co ! dotargałam dobro narodowe do domu i na złość Putinowi upiekłam domownikom moją ulubioną szarlotkę.

Do tej szarlotki przede wszystkim potrzebne jest serce potem oko i ucho, ręce w ostatniej kolejności. Dlaczego serce ? Myślę, że kto nie ma serca do pieczenia i liczy tylko na głowę i przepis to się kapkę przeliczy … do wypieków trzeba z miłością z czułością i w ogóle …
Dlaczego oko ? no bo sporo przy tym pieczeniu na oko trzeba
A dlaczego ucho ? Bo najlepiej piecze się śpiewając lub nucąc, nic tak dobrze na wypieki nie robi jak melodyjka, wychodzą wtedy śpiewająco.


.
A jak piekłam :

Najpierw obrałam kilo zdobycznych szarych renet i  kilo czerwoniutkich antyputinówek. Potem, nucąc „jabłuszko pełne snu” pokroiłam drobno i rozgotowałam je w garnku. Przy takim gotowaniu, a właściwie smażeniu, nie można zajmować niczym absorbującym, a już polityką to w żadnym wypadku. Jabłka, gadziny, przywierają do dna jak tylko spuści się je na dłużej z oka.

Potem wyciągnęłam na stół naszą przedwojenną makutrę i powojenny mikser, pamiętający jeszcze czasy słusznie minione. Przygotowałam składniki i przystąpiłam do dzieła.

Włożyłam do makutry pół kostki miękkiej margaryny palmy, wsypałam szklankę cukru i śpiewając „wszyscy święci harują w niebie” zaczęłam miksować, potem dodałam kolejno 3 całe jajka. Potem na moment śpiew przerwałam i przesiałam sobie 45 deko mąki,  mąkę zmieszałam z czubatą łyżeczką proszku do pieczenia. Włączyłam robot i zaczęłam powoli wsypywać mąkę śpiewając przy tym „żółte kalendarze”. Nikt z sąsiadów nie zapukał w ścianę to znaczy śpiew mój przetrwali – ciasto było gotowe.

Wyciągnęłam tortownicę, włączyłam piekarnik, tak na około 200 stopni. Ciasto, bardzo delikatne i miękkie, podzieliłam na 3 części. Spód tortownicy wysmarowałam masłem, rozłożyłam cieniutką warstwą pierwszą część ciasta i szuuuuuuuu do pieca. Piecze się dość szybko, kiedy się zarumieni trzeba wyjąć i natychmiast gorący placek zdjąć z tortownicy, po kilku minutach to nie ma już czego zdejmować bo ciasto przywrze do spodu i dadzą się ściągnąć same kawałeczki.
Placki powinny się upiec na kolor mniej więcej taki jak na zdjęciu, ale jeśli się podpalą to za bardzo nie szkodzi, gorzej, gdy są zbyt blade. Ja zawsze piekę na 2 tortownice, w czasie gdy pierwszy placek siedzi nakładam sobie drugi. Upieczone placki są bardzo delikatne, lekkie a jednocześnie kruche i wyschnięte. Zmieniają się dopiero po przełożeniu jabłkami.

Placki przekłada się bardzo gorącymi jabłkami, inaczej placki nie zmiękną i będzie klapa. Ostatni placek układa się do góry nogami, tak by równy spód placka był wierzchem szarlotki.

A potem trzeba przyrządzić lukier i tu najbardziej przydaje się oko.
Bierze się, do miseczki, tak więcej niż połowę z półkilogramowej torebki cukru pudru, wciska się do tego cytrynę i dodaje trochę kwaśniej śmietany. Lukier miesza się energicznie łyżką, trzeba sprawdzać konsystencję dobierając ilość śmietany metodą prób i błędów, gdy lukier wydaje się twardy to dodaje się śmietany ale jak przyjdzie moment że nagle zrzednie to trzeba podsypać cukru. Gęstym lukrem polewa się szarlotkę, dobrze jak jest jeszcze lekko ciepła. Zwykle przy polewaniu to śpiewam sobie przebój zespołu Pod Budą … przy słowach „kap, kap płyy-yną łzy” mój lukier często kap kap … ale nic to, na wierzch ucieram na drobnej tarce skórkę od cytryny. Jak wystygnie szarlotka lukier będzie błyszczący i pachnący.

A potem szarlotka na stół marsz !!!


.
mniammm - a teraz podam składniki:

2 kilo szarych renet lub dowolnych antyputinówek
pół kostki margaryny palmy
szklanka cukru kryształu
3 całe jajka od szczęśliwej kury
45 deko mąki tortowej (może być inna)
czubata łyżeczka proszku (albo 2 płaskie)
około 30 dkg cukru pudru (przesiany przez sitko)
cytryna, dobrze wyszorowana i sparzona
trochę kwaśniej śmietany trzydziestki

Smacznego !!!

*
 
                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

niedziela, 22 czerwca 2014

PONOĆ

życie to nie bajka, życie to kabaret
a że właśnie na życiowej scenie stuknęła mi sześćdziesiątka,
to mem będzie adekwatny do wagi i powagi sytuacji.



a co !!!
stuknięta sześćdziesiątka to jest to  !!!

I nic to, że włos całkiem już siwy,
że głos nieco bardziej skrzekliwy,
że już nie te oczęta,
że kolano boli i pięta,
że przywiędła nieco Malina
młodość wspominać zaczyna.

Nic, że czas, jak ten osioł uparty,
miast blefować, znaczy już karty
i coraz częściej blotka,
i wygrana jakby mniej słodka,
w rękawie jeden został as
i pewnie pora powiedzieć pas.

Nic, że szósteczka właśnie stuknęła,
to nie starość, to się "młodość" zaczęła,
bo ciągle mam jeszcze ochotę
na jakąś perfidną psotę,
i w głowie bez liku mam marzeń,
i chłodny dystans do zdarzeń.

a co !!!
stuknięta sześćdziesiątka to jest to  !!!
a życie zacina się po ...
po ... ho. ho, ho, ho !


Życie się zacina ??? ...
A nie, nie ! nic z tych rzeczy ! życie się nie zacina, to tylko szósta młodość się zaczyna. A jak już się ta młodość, Kochaneńcy, zacznie to uuuuch - drżyjcie narody! geriawit, kanapa i czipsy...cud, miód i jeszcze na dodatek chałwa. Głowa do góry, reszta do przodu i marsz - świat optymizmem zdobywać ...


 a co !!! 
stuknięta sześćdziesiątka to jest to !!! 
Czas wziąć się więc w garść i do dzieła, 
ojjjj - czyżby się płyta zacięła ???
 a co !!! ... a co !!! ... a co !!! ...


A co? - a tak nawiasem mówiąc, to sześćdziesiątka stuknęła mi w ostatnim dniu wiosny, 20 czerwca o dziewiątej rano.


*

                    bez przyjemności  informuję -  Malina M *                     


jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

sobota, 31 maja 2014

DUSZNIKI MOJA MIŁOŚĆ

słońce we włosach, powietrze jak kryształ, w rzece pstrągi a w stawie kaczki ... sosny pachną, stokrotki kwitną całymi stadami a do tego spokój i muzyka ... i pal sześć, że włosy siwe, chce się żyć !!!




Dwa tygodnie w najpiękniejszym zakątku Kotliny Kłodzkiej.
Odpoczynek w zabytkowym szpitalu uzdrowiskowym, kuracja wodami z mineralnych źródeł, grająca fontanna, koncerty i inne atrakcje. Wyruszamy obie - moja Mamcia i ja. W tym czasie męska część naszej rodzinki, jak przystało na prawdziwych mężczyzn, zabiera się za generalny remont naszej łazienki. W domu armagedon a my pakujemy ulubione ciuchy, zostawiamy problemy, kłopoty, projekty, stres, urywające się telefony i w drogę. Zostawiamy nawet komórki. Żegnaj internecie, witaj piękny, zielony świecie.

Ten czas będzie tylko nasz




Popatrzcie, jak piękne wiosną są Duszniki
Miejsce o cudownym alpejskim mikroklimacie, bujnej roślinności i kryształowo czystych górskich jeziorkach. Nie tak daleko ma swoje źródła Bystrzyca Dusznicka. Jest tak czysta, że można zobaczyć pływające pstrągi. Co kawałek wodospad albo jaz. W dzień, w parku, zawsze jest gwarno ale w nocy, gdy otworzy się okno, słychać szum wodospadu. Ze wszystkich stron góry porośnięte lasami.



.
Miejsce, które niegdyś wybrał i ukochał Chopin
Teraz Maestro z wysoka spogląda na kuracjuszy.




.
W jego dworku bez przerwy rozbrzmiewa muzyka.
Tutaj nuty płyną w cudnej harmonii z otoczeniem. To miejsce ma duszę.

 „Gdy nie ma duszy, nuty stają się fałszywe”
 mawiał, gdy z pasją komponował arcydzieła.

Zatrzymamy się w największym i chyba najpiękniejszym szpitalu uzdrowiskowym Dusznik. Jeździmy tam od lat i za każdym razem wybieramy sobie inny pokój, żeby była jakaś odmiana.



.
Jan Kazimierz to samo serce parku zdrojowego. Z okna widok na pijalnię wód i muszlę koncertową. Z innego okna widać grającą fontannę, a jeszcze z innego Dworek Chopina. Cisza, spokój, cudowny park, zero samochodów. I bezpieczeństwo. Danusia przeszła dwa zawały, fakt że na miejscu czuwa lekarz to atut nie do przecenienia.


.
Szpital uzdrowiskowy jest ogromny. Na parterze piękna jadalnia, basen, grota solna, wypoczynkowe patio i sklepik dla kuracjuszy. Na piętrze strefa zabiegowa a pokoje kuracjuszy na poddaszu.
Lubię taką atmosferę sanatoryjną. Spotyka się ciągle tych samych ludzi, nigdzie się nie spieszą, chętnie rozmawiają . Przed posiłkami siadają na parkowych ławeczkach przy małej fontannie. Stąd widać okna jadalni.




.
A jadalnia to bardzo sympatyczne miejsce. Mamy tu swój stolik przy oknie. Z widokiem na park i muszlę koncertową. Zawsze ten sam, z numerem trzy. Miłe panie sadzają nam sympatycznych kuracjuszy. To tutaj skupia się sanatoryjne życie towarzyskie.


 .
Dalsza część jadalni też jest ładna, ozdobiona wielkimi obrazami ale że nic nie zastąpi naturalnego widoku, więc zdecydowanie wybieramy przy oknie.



.
Jedzonko jest super a obsługa na medal. Z tą jadalnią wiąże się zaskakująca historia.
Pewnego razu do naszego stolika przysiadła się sympatyczna pani Halinka. Jak zwykle zeszło na wspomnienia, każdy opowiadał, o mężach, o dzieciach, o szkole. Mój mąż chodził do szkoły w Brzegu, stwierdziła w pewnym momencie Halinka … oooo – nadstawiła uszu Danusia … i tak od słowa do słowa, okazało się, że mąż Halinki to kolega z klasy Danusi. Nooo – się działo !!!

Mąż Halinki , czyli Rysio przyjechał po kilku dniach po żonę. Wiedział, że czeka go niespodzianka ale nie wiedział jaka. Poprosiłyśmy obsługę, żeby pozwoliła nam dłużej zostać. Po kolacji wpada Rysio kłania się pięknie.
Poznajesz ??? pyta Danusia ... Rysio patrzy, patrzy i chyba nie tak całkiem poznaje ... Halinka deliktnie podpowiada  - to koleżanka z klasy ... ojjjjjj !!! te oczy !!! Danusia !!! No nie !!!

Ponad 50 lat się nie widzieli. Panie kelnerki się popłakały, ze wzruszenia. A potem, na naszym tarasiku, przez całą noc, wspominali(śmy) dawne czasy. Przy dobrym winku i przy  asyście uzdrowiskowych komarów.

*

Obie uwielbiamy są zdjęcia.
Zabieram więc aparacik i co na drodze to nieprzyjaciel, nawet uzdrowiskowa kawiarenka !

 


W naszym oknie park się przegląda
a z wnętrza pokoju wyglądają dowody szalonych wędrówek po uzdrowiskowych sklepikach.




Ech – tutaj zawsze można kupić rozmaite miody z dusznickich pasiek a nawet świeżutkie kosmetyki Tołpy. Świeższe, niż w normalnym sklepie. Szalejemy sobie jak pijane zające w kapuście.




A co – jak szaleć, to szaleć !
Można nawet głową w dół albo tak jakoś na ukos. Radości i miłych drobiazgów nigdy dosyć.

Pozdrawiam serdecznie wszystkich pracujących i tych na urlopie
odezwę się za dwa tygodnie  ... pusto będzie bez Was ...


*

                          do zobaczenia  Malina M *