niedziela, 24 czerwca 2018

DUCH BOJOWY

W MOJEJ RODZINIE



nie zginie !!!


Noooo i co ?! moja krew !!! wojskowe tradycje w rodzinie żyją. Cioteczki kresowiasanki ułanom spojrzenia słały, zza rzęs jak firanki. Mamcia moja grochówkę, na przysiędze braciszka, z honorem ku chwale spożywała. Ja wprawdzie oko do strzelania miałam niczym ślepy krecik, ale siła bojowa w rękach moich drzemała, ojjj, drzemała !. 

- Studentka ułoży poszkodowanego w "pozycji" i wykona masaż serca
- studentka położy nadgarstek na nadgarstek i z całej siły ...

Hmmm - studentka płeć słaba, słodka i wiotka, bez cienia muskułów, ale w nadgarstkach moc ma ! Jak się studentka do tego "poszkodowanego" przyłożyła, to poszkodowany fajt - nogi i głowa do pionu.

- studentka siada, poszkodowany zszedł, studentka powtórzy zaliczenie 
- chyba raczej zmartwychwstał, bojowo odcina się studentka

Szczęściem duch bojowy nie zdominował mojego rozumu doszczętnie i odcięłam się po cichu. Szczęściem major nie usłyszał. To jednak nie był koniec ... Duch bojowy ciągle nie dawał mi spokoju i wkrótce  ruszyłam.
Ale od początku: nasz major słynął w całym studium wojskowym z ksywki "niestety". W tym miejscu, gdzie inni nagminnie rzucali zakrętami, pan major nagminnie wtrącał niewinne: "niestety". Zajęcia z wojska odbywały się w pawilonach studium wojskowego, na drugim końcu miasta. Biedni studenci targali się tam raz w tygodniu, na cały dzionek. Rano uczyłam się na sanitariuszkę, a po południu szkolono mnie politycznie. Strasznie nudne były te szkolenia, ale od czego duchy bojowe. Co raz ktoś z czymś wyskoczył. Mnie oczywiście podkusiło na wykładzie o przyjaźni:

- panie Majorze chciałam spytać kto jest największym przyjacielem PRL?
- studentka siada! studentka nie wie ? Związek Radziecki, niestety.

Wiedziałam, że to powie ! Gromki śmiech sali zrekompensował mi nieszczęsne powtarzanie zaliczenia.



.
mały bojowy przerywnik fotograficzny:
krowa bojowa, ta to dopiero ma szatański numery !
6666 - strach się bać !


*

A co u mnie?  U mnie normalka - co się polepszy, to się ....
Z wielką biedą, po końskiej kuracji, moja noga się zagoiła. Prawie cud ! Cieszyłam się jak nie wiem co, a tu nagle bach - półpasiec !!! Buuuuuuu, znowu kuracja, tyle, że antywirusem. Ja, to jeszcze mały pies, ale jak mi się Mamcia zarazi ? O nie ! Wprowadziłam reżim prawie jak przy eboli, do Mamci bez rękawiczek już się nie zbliżam. Panie Boże - daj mi odrobinę optymizmu, bo już kapkę padam. No proszę - ja tu jęczę, jak ta durna, a duch bojowy gdzie ? to TYLKO półpasiec, pani koleżanko ! 
Eech - człowiek łapie się na tym, że strasznie czasem jest głupi. Dopiero jak się złapie i zastanowi, to uświadamia ile szczęścia właśnie dostaje ...
 

Mamci noga się zagoiła ! Mamcia znowu chodzi !!!!!!
Mamcia to ma bojowego ducha !  ja przy niej to ....


*

A dzisiaj ...

"... albo my wygramy, albo oni
albo będzie dobrze, albo będzie źle
piłka jest okrągła, a bramki są dwie"

Polacy - do boooooju !!!!


i niech nie będzie - upsss , uszko się urwało temu misiu ...


*

                                bojowo polecam - Malina M *                                
strona liiil  

poniedziałek, 4 czerwca 2018

O NODZE

KU PRZESTRODZE

o czym że dumać na świdnickim bruku ? ...
jak to o czym ? W moim przypadku o głupocie, o głupocie takich jak ja ...
ooo !!!! zaiste wielka to głupota



i nic jej nie osłodzi ...


Ale od początku. Zachorowałam ... no niby nic takiego każdemu zachorować się zdarza, tyle że mnie musi koniecznie nietypowo. Ot zwykła rana na nodze, już to miałam, już przerabiałam. Kiedyś. Trzy lata leczenia. Podobno gdyby to nie było na żyle a na tętnicy nigdy by się nie zagoiło. To nawet bardziej angiologiczny niż dermatologiczny problem, zresztą u mnie to dziedziczne Mamcia też ma ranę. Potem miałam długo spokój, aż do zeszłego roku, do zawału Mamci, W ferworze walki o Mamci zdrowie zapomniałam o swoim, ciągle w biegu, ciągle na nogach. Zaczęły puchnąć, jakieś plamy się pojawiały, ale zupełnie bagatelizowałam i tak wiele miesięcy, aż pewnego dnia, kiedy mocno podpuchły, pyk ! skóra pękła nad żyłą, otworzyła się rana ... ojjj, będzie źle, pomyślałam, ale zastosowałam opatrunki ze srebra, potem propolis. Nawet się zaczęło goić. Do czasu. Jak mawiał mój profesor - dobrze żarło i zdechło.

Reasumując - mam straszliwe kłopoty z nogą, obeszło się bez szpitala ale była czerwona, granatowa i dwa razy grubsza ... od rany otwartej nad żyłą wdało się bardzo mocne zapalenie, antybiotyki mam teraz jak dla słonia i jeszcze potrójny encorton ... I jeszcze mam inne leki, już pewnie świecę ... Pracuję i piszę "w szpagacie" - jedna noga na ziemi, druga na wersalce.

Wiem - to wymagało wcześniejszej interwencji, ale jak zwykle, myślałam, że samo przejdzie ... lekarz który mi zaaplikował kurację jest doskonałym lekarzem, pracuje na klinice dermatologicznej, przy okazji ma też duże angiologiczne doświadczenie ... Wypytałam go dokładnie - w szpitalu nic więcej by nie zrobili. Już dwa tygodnie się leczę i jest lepiej, przynajmniej śpię, noga wróciła do normalnych rozmiarów i granatowa już nie jest ... oj, przy tym dostałam uczulenia bo sobie zaaplikowałam zbyt dużą dawkę propolisu. Niby uczulona nie jestem, ale jak mi doktor wytłumaczył, przy stanie zapalnym i otwartej ranie propolis zupełnie inaczej wchłania się do organizmu. Cudna byłam - miałam nogi i ręce jak indycze jajo a tak swędziały, że ze spania i pracy nici ... ale przeszło :) ...

Oj tam, oj tam - KONIEC JĘCZENIA !!!




A przy okazji dumania, ku pocieszeniu mojego lekko (???) durnowatego serducha mały spacerek po świdnickim Rynku, zwanym czasem perłą dolnośląskiego  baroku. Oczywiście spaceruję i oglądam projektowane przeze mnie elewacje  rynkowych kamienic ... jest ratusz, jest teatr i ... "większa połowa" kamienic. Boże ! tyle lat pracy ! w tym roku stuknie 40 !



.
Zaczynam od rynkowego serca, czyli dawnego ratusza. Mój ci on jest, za wyjątkiem ratuszowej wieży. Wieża do konkurencji przynależy.



.
Tu moja cud barokowa jajecznica w pełnej krasie. Lubię jajecznicę, lubię barok, a wściekły ugier to chyba najbardziej dla baroku charakterystyczny kolor. Taki budynek był pierwotnie, taki jest teraz, nie moja jajeczna wina ! 
A że spacer na kanapie wirtualny, siłą rzeczy, wspomogłam się wirtualną rzeczywistością, czyli zdjęciami z netu (podpisałam które).




.
Na tej oto panoramie zaznaczyłam sobie wszystkie, oprócz tego, co w środeczku, po bokach 23. Barok, renesans, secesja, współczesna (wrrr) wielka płyta ... do wyboru, do koloru, co kto lubi.

A - środeczek - blok śeódrynkowy
B - pierzeja północna - historycznie pierzeja owocowa.
C - pierzeja wschodnia - historycznie pierzeja maślana.
D - pierzeja południowa - historycznie pierzeja zbożowa.
E - pierzeja zachodnia - historycznie pierzeja defiladowa.

Dla ułatwienia wprowadziłam oznaczenia na zdjęciu. Środeczek już był.




.
Dołożę jeszcze świdnicki teatr. Teatr jest dwuczęściowy - oliwkowe foyer i malinowo-jajeczna reszta. To kolor malinowy ? niee - to róż pompejański.

*

B - pierzeja północna 
historycznie - pierzeja owocowa.




Ta szara kamienica była pierwsza. To Rynek 4.




W projekcie i przez pierwsze lata była oliwkowa.
Potem "wzięła i zdechła" na szaro ...


Elewacje opracowaliśmy w latach 90-tych, przy okazji projektu całego budynku. Zmienialiśmy wtedy Szkołę Muzyczną na Bank PKO. Czy ktoś jeszcze pamięta, że w Świdnicy była tam szkoła muzyczna ?  Przy okazji tej elewacji dowiedziałam się co to "akroteriony"  Co to ? - ano, to piękna ozdoba attyki. Szkoła dawno już tych ozdób nie miała, ale na podstawie starych zdjęć dało się odtworzyć, są wyrzeźbione w piaskowcu. Czwórka to jedyny budynek w Rynku, jaki przyszło nam potraktować całościowo, czyli razem z wnętrzem. To pierwszy bank który w życiu projektowałam. Z kosmosu były dla mnie wtedy takie terminy jak "pomieszczenie specjalne" czy "listwowanie skarbca". A przy okazji - pierwszy raz podpisywałam wtedy klauzulę o zachowaniu tajemnicy.

Dalej, to już nie pamiętam, jak to szło w kolejności. W tej samej pierzei, co bank, trafiło nam się jeszcze pięć kamienic - Rynek 3, 7, 8, 10, 11.

Teraz ot - taki przykład na czym polega praca przy elewacji:



kamienica Pod Złotą Koroną - przed ...


I ta sama - po ...
 na moich zdjęciach


"Moja elewacja" - to oczywiście jest skrót myślowy. Przecież nie ja sama opracowałam projekty. Renowacja zabytkowej elewacji to nie tylko dobór koloru i pomalowanie, to tak, ale dopiero na koniec. Przy takim projekcie pracuje cały zespół, oprócz architekta konstruktor i bardzo często historyk sztuki. Prace czysto projektowe poprzedzają badania, studia materiałów historycznych, zwłaszcza ikonograficznych, też badania na obiekcie tynków. Przy okazji można trafić na taki na przykład cymesik:





Futurystyczna wizja świdnickiego rynku z 1910 roku.
dla mnie odlot !

Czasem architekt z uprawnieniami konserwatorskim wystarczy, ale w większości wypadków trzeba do tęgo tęższej historycznie głowy i większej w tej materii wiedzy, no i doświadczenia. Nawiasem mówiąc współpraca z historykami to to dla mnie kopalnia wiedzy. Nie da się porównać z wiedza książkowa. Trzeba dotknąć ręką, żeby potem samemu rozpoznać, że zaprawa wapienna ...

Przepiękne są świdnickie kamienice. Jak to ze starymi kamienicami bywa zwykle są "pod czymś". Ta wyżej pod koroną, ale w tej rynkowej pierzei jest jeszcze jedna "z atrybutem"- Pod Złotym Chłopkiem, też nasza:





W północnej pierzei mamy jeszcze dwie kamienice: Rynek 10 i Rynek 11:




Jedna piękna, secesyjna, a druga (wrrr) wielka płyta. Zastosowaliśmy w niej nietypowy dla płyty kolor i drobne zabiegi w postaci jasnych opasek okiennych, profilowanych gzymsów, charakterystycznego profilowanego elementu o eliptycznym kształcie. Zamieściliśmy też w zwieńczeniu, na jasnym, eliptycznym polu, datę remontu. Różni się od sąsiedniej wielkiej płyty ? ... jest chociaż trochę kamieniczkowata ?


*

C - pierzeja wschodnia 
historycznie - pierzeja maślana.  


Biedniutko ! ! ! Tylko 3 kamienice są tutaj nasze. Te na zdjęciu poniżej.



 .
Ta narożna, największa, to jedna z ostatnich. Pisałam już o niej na blogu.



Nie tak dawno "zeszła" z mojego komputera


*

D - pierzeja południowa 
historycznie - pierzeja zbożowa.


Tu najwięcej moich kamieniczek. Dobrze zachowują kolory, bo wprawdzie pierzeja jest południowa, ale elewacje północne. Słońce, jeśli już bywa, to zwykle mocno zawstydzone i szybko zmyka na zachód.




Najpierw pokażę trzy kamieniczki - Rynek 19, Rynek 20 i Rynek 21.




Jest Pod Bazyliszkiem




.
Jest Pod Merkurym




.
 a może raczej Pod Łódeczką ?




Jest też "pod niczym" co nie znaczy, że do niczego ...
1903 rok i cudnie wybarwiony klinkier




.
Idziemy dalej. Na tym zdjęciu wszystkie sześć, jak jeden mąż, są moje. Najciekawsze są dwie ostatnie. Zacznę od renesansowej - Rynek 26.




Pod Złotym Okrętem

Kamienica szczególna, malowana techniką laserunkową, pokazującą nierówności starego tynku. Do tego dochodzi przepięknie konserwowany kamienny portal i renesansowy detal, ze złoconym okrętem i ornamentem okuciowym. Obok renesansowej kamienicy, barokowa - Rynek 25




25, czyli Pałac Hochbergów, 

Te moje stare robocze zdjęcia, nie dorównują internetowym, ale to jest pamiątka. Pokazując pierzeję nie sposób nie wspomnieć o ostatniej mojej kamieniczce Rynek 29 - Pod Złotą Gęsią. Na zdjęciu powiększyłam detal.




Najpierw myślałam, że to złota kaczka, jak się rodzaj ptaka wyjaśnił, to nazwałam kamienicę "Pod Królową Gęsią Nóżką" ...  a co ? nie wolno ?!
Oj tam, oj tam, jaki znowu plagiat ?!


*

 E - pierzeja zachodnia 
historycznie pierzeja defiladowa.


Biedniutko, biedniutkooo ! Tylko jedna kamienica moja. Pod Hermesem.



Ale za to jaka kamienica !!!



Niechcący wyszła mi prawie neverending story.  Wiem, wiem, prawie robi różnicę. Pisałam kilka dni z nogą na kanapie. Miała być tylko panorama, ale tak jakoś mnie naszły wspomnienia i ... poleciałoooooo ! 

A co z przestrogą ? No cóż, właśnie wypraktykowałam na sobie - jest demokracja, można się zachować jak ten osiołek tyle, że ... trzeba mieć do tego na prawdę końskie zdrowie ...

I wężykiem !!!
*


                      polecam spacer po Świdnicy - Malina M *                        
strona liiil   

sobota, 26 maja 2018

MAMCIU, MAMUŚ

MAMUSIU !




Dam Ci dzisiaj czerwoną pelargonię,
pachnie szczęściem, jak moje dzieciństwo.
Dam czekoladowy księżyc, lukrowaną gwiazdę,
dam najlepszy kawałek mojego serca
i modlitwę o uśmiech Twoich oczu .



.
Dam Ci dzisiaj magiczny koralik
w kolorze nieba, jak moje dzieciństwo.
Dam uśmiech losu, łzę szczęścia, nadzieję
dam codzienność z kawałkiem szarlotki.
i modlitwę o ciepło Twoich rąk




.
Za szczepionkę przeciw złu tego świata,
za to, że nauczyłaś mnie jak dzielić bułkę,
jak dawać siebie i otwierać  dłonie.

Za  parasolki z liści kasztanowca,
za bożą krówkę i chleb z cukrem,
za otarte łzy i nieprzespane noce.


za to, że JESTEŚ !



.
I jeszcze za to:

Haniu, w życiu, jak to w życiu, matematyka miesza się z poezją. Jeśli potrafisz marzyć, to sprawisz, że czasem jeden dodać jeden da w sumie plus nieskończoność … jeśli tylko potrafisz marzyć …




A teraz Mamciu, jak mnie nauczyłaś, obie
podziękujemy naszej wspólnej Matce


.
za to, że JEST!

że jest maj ... 
że mamy siebie ...


*


                 z życzeniami dla Wszystkich Mam - Malina M *                     
strona liiil  

czwartek, 3 maja 2018

DMUCHAWCE, LATAWCE

WIATR



.
Watr poszedł na spacer, dmuchawce rozkwitają, jak szalone, a latawiec ?




latawca zaraz wypuści tata, tylko wiatr wróci ze spaceru. Świat piękny jest i z perspektywy latawca, i z perspektywy dmuchawca ... i tak ogólnie też !!


*




hmmm -  bywają jednak zgoła inne perspektywy:
czasem przychodzi stanąć na głowie, a czasem dobitnie pokazać indywidualny stosunek do rzeczywistości ... o !


*


                                majowo polecam - Malina M *                                  

wtorek, 10 kwietnia 2018

TŁO

TO JUŻ NIESTETY TYLKO TŁO
a ja pamiętam Katyń ...





Pamiętałam jako dziecko, pamiętałam jako młodzież, pamiętam i teraz ...

O Katyniu opowiedział mi Dziadziu, byłam małą dziewczynką , niewiele rozumiałam ale widziałam smutek w Dziadzia oczach ... jego jasne oczy zmieniały się, gdy opowiadał ... co roku mówił więcej i inaczej. Rosłam i rozumiałam coraz bardziej, w ogólniaku już wiedziałam dużo, wiedziałam też, że na lekcji historii o tym będzie cisza ... i była. Za to na przerwach dyskutowaliśmy z kolegami zawzięcie. Ja byłam w ogólniaku oficjalnie prawie wraży element, a to ze względu na wujka księdza.  Nieoficjalnie wcale tak źle nie było, nie powiem, było nawet dobrze :) dobrą stroną tego był fakt, że ze mną o takich rzeczach, jak Katyń, można było rozmawiać do woli i bezpiecznie, wiadomo było, że do nieprzewidzianych nie dojdzie. Rozmawialiśmy wtedy bardzo dużo i jak na szczenięce lata poważnie.

A potem były studia .... noooo - moja "piąta grupa" uchodziła za grupę wywrotowców :) tam już odważnie i prostym tekstem mówiliśmy. Wrocław to wtedy był naukowy Lwów i Wilno, mieliśmy nosa, że "nasi" nam niczego złego nie zrobią, ale, no właśnie, przecież nie wszyscy byli "nasi" a nas, studentów, najbardziej wciągało drażnienie tygrysa za wąsy ... mieliśmy taką tygrysicę - panią od nauk politycznych. Jak wiadomo nauki polityczne marksizmu i leninizmu to był przedmiot najbardziej architektom w zawodzie niezbędny i przesyłano nam "odpowiednie" osoby do kształtowania naszych młodych kręgosłupów. Nie zapomnę jak sympatyczny kolega rysował na okładce notatnika śliczne, świnki i dorabiał im dymki z napisem " Związek Radziecki to ja". Stały numer to - kolega podnosi rękę:

- mogę zadać pytanie ?
- oczywiście, proszę
- może nam pani powiedzieć, co było w Katyniu ?

Tu pani robiła się czerwona, jak burak i trzaskając drzwiami wybiegała z sali wykładowej. Potem był dywanik u dziekana. A potem kolejne podchody, kolejne wąsy tygrysicy , nie daliśmy biedaczce o Katyniu zapomnieć. 

*




Czasy się zmieniły, ludzie się zmienili, zmienili się bohaterowie.
Pamiętaliśmy jeszcze do niedawna o Katyniu, czciliśmy, brzmiał dzwon pamięci. Jeszcze do niedawna, a dzisiaj ? Jak nędznie wygląda tamten las i garstka tych, którzy "w imieniu" oddają hołd. Zastanawiam dlaczego dzisiaj nasz prezydent NIE MUSI być w Katyniu?! ... czy pomordowani Oficerowie dzisiaj nie mają już takiego znaczenia, jakie mieli 8 lat temu? co się zmieniło w kwestii Katynia? Tak łatwo zapomnieliśmy?! Po co było tak się w czasach słusznie minionych trudzić, by pamięć o Katyniu zatrzeć ...

PAMIĘĆ "SAMA" SIĘ ZATARŁA ...
jest najwyżej tłem do innej pamięci ...


*


                               ze smutkiem polecam Malina M *                              
strona liiil