taka, co to na miotle fruwa i przewidzieć przyszłość potrafi.
Nie wierzycie ???
też bym pewnie nie wierzyła ale sami zobaczcie niżej !
Mój fotomontaż sprzed kilku lat. Prehistoria. Publikowałam go na starym blogu, w noworocznej szopce. Zdobywałam na tym oto fotomontażu wiedźmińskie umiejętności majstrowania w tyglu czarownic: mieszania twarzy z ciałami, odgadywania osobowości, kreowania przyszłości...
I co ??? wykreowałam ??!!!
.
Moje trzy dawne muzy sejmowe... Jeszcze wtedy panie posłanki funkcji zaszczytnych nie piastowały i nawet nie myślały, że piastować by chciały.
No i co ??? przepowiedziałam ??!!!
Portret z Muzami wisiał sobie spokojnie na blogu, kurzem niepamięci powoli porastał, czas nieubłaganie płynął aż tu nagle trzask prask ...
Powiał wiatr historii i w tym przeciągu moje muzy skrzydeł nagle dostały.
*
Najpierw Muza Ewa - przyszedł taki dzień, że zaimponowała mi siłą charakteru i odwagą, taką odwagą, na jaką mnie pewnie by nie było stać, na jaką niewielu z nas stać by było. Stanęła oko w oko ze śmiercią i z czymś o wiele gorszym od śmierci. Okazała się Ewa muzą z żelaza. Nic dziwnego, że że kwiatek z portretu zmienił się później w marszałkowską laskę a jeszcze później w buławę premiera.
Niedawno Muza Beata - wyfrunęła niespodziewanie. To nie jest muza z mojej bajki. Nie wierzę, że jest Bondem w spódnicy, bo nie wierzę w lokowania produktu ale przyznam, jakom wiedźma, że mnie zadziwiła. Czym ? ano tym, że odwagi więcej ma niż wszyscy koledzy z jej partii a nawet więcej niż sam Genialny Strateg. Hmm - gdzie tchórz nie może, tam babę pośle, mówi bardzo stare przysłowie, a poeta dodaje coś jeszcze o wietrze i portkach ...
Teraz przyszedł dzień Muzy Małgorzaty - i jakom czarownica przyznaję - to muza absolutnie z mojej bajki, absolutnie na mój gust ... śliczna jak Sofia Loren, patriotyczna jak przodkowie a do tego rozważna, rozumna i z klasą ... językiem ojczystym włada nie gorzej niż bogini Diana łukiem.
Z przyjemnością o Niej trochę więcej napiszę.
MAŁGORZATA KIDAWA-BŁOŃSKA
prawnuczka prezydenta i premiera II RP
wnuczka pisarza i poety
wnuczka pisarza i poety
Czy to ma jakieś znaczenie czyja wnuczka ? dla mnie ma. Wiadomo - mam przecież kota na punkcie korzeni. Człowiek nie przychodzi znikąd a odchodząc często pozostawia po sobie to, co przyniósł ze sobą z przeszłości. Z przyjemnością wielką patrzę na ludzi z tamtego świata, z tamtymi zasadami, z tamtymi manierami, z tamtą klasą. Patrzę i myślę - nie zniży się do błota, nie podniesie kamienia ... jest damą, jakkolwiek to brzmi w dzisiejszych czasach ...
Śmieszą mnie lekceważące pomiaukiwania opozycji a najbardziej wyniosły ton pewnego polityka z bardzo wysokiej półki, dla którego to pani Małgorzata nie jest godna funkcji marszałka. No cóż megalomani często kończą zjadając ogon własnego geniuszu, popijając marzeniami o władzy.
.
Muza Małgorzata jest mi w taki szczególny sposób bliska, bo w jakimś sensie Jej rodzina związana jest z moją życiową historią a na dokładkę muszę przyznać, że zainteresowania przeszłością zawdzięczam pierwszej historycznej książce, jaką w życiu przeczytałam ...
Byłam małą dziewczynką kiedy mamusia zdjęła z półki dwie, jak mi się wydawało, strasznie grube księgi i powiedziała - przeczytaj, na pewno ci się spodoba. Spodobało się, i to jak !!! Książka była dla dorosłych ale świat wyobraźni dziecka jest tak chłonny i kreatywny, że czego nie rozumie to sobie sam wytworzy. Jak zahipnotyzowana wędrowałam za autorem w średniowieczny świat, wcale nie mroczny a pasjonujący. Mieszkałam z kowalem i jego dziećmi na starym podgrodziu, w średniowiecznej chacie, umierałam ze strachu, gdy zbliżała się zdradliwie czarna śmierć, chodziłam po wielkich i pustych komnatach książęcego zamku i płakałam jak bóbr, gdy królewski błazen zabił maleńkiego Bolka, ostatniego świdnickiego księcia. A potem zadawałam masę pytań i kazałam się prowadzać w miejsca, gdzie mogłam zobaczyć chociaż cegły z dawnego zamku ... najprawdziwsze stare cegły, które musiały przecież pamiętać tamte zdarzenia.
Kto by pomyślał, że ta mała, ciekawska, dziewczynka w dorosłym życiu spędzi wiele, wiele lat nad projektami przywrócenia świetności miejsca, gdzie do dzisiaj spoczywają dawni świdniccy piastowie ... ci z książki - Bolko II, Agnes Bolkowa i ich maleńki synek Bolko III . Kto by pomyślał, że na mojej drodze stanie krzyż pokutny Jakuba Tao, książęcego błazna, który w czasie zabawy, nieopatrznym rzutem kamienia pozbawił księstwo ostatniego dziedzica, że będę w tekstach źródłowych szukała odpowiedzi: prawdziwa ta historia błazna, czy tylko legenda. Kiedyś pokażę Wam Mauzoleum Piastów Śląskich z Krzeszowa. Piękne jest.
O jakiej książce opowiadam ? O "Rapsodii świdnickiej" Władysława Jana Grabskiego, dziadka Pani Małgorzaty. O pięknej, mądrej i ciekawej książce, napisanej piękną polszczyzną. O książce historycznie prawdziwej, bo poprzedzonej studiami nad średniowieczem.
.
Tyle o książce a co z moją historią ?
Było to dawno, dawno, dawno temu , kiedy byłam jeszcze nastoletnią wiedźminką, zakochaną po uszy w uroczym wiedźminku. Zakochałam się bez pamięci, po raz pierwszy w życiu, a moja Mamcia po raz pierwszy uświadomiła sobie, że jej pierworodna latorośl nieuchronnie zbliża się do pełnoletności. Były to czasy gdy w naszej pięknej katedrze niepodzielnie rządził mój wujaszek, a przy okazji tego rządzenia skupiał wokół siebie ludzi solidarności, ale nie tylko, również ludzi nauki i kultury. Ech - działo się wtedy. Pewnego razu wujaszek zaprosił do nas pisarza Władysława Jana Grabskiego, autora właśnie "Rapsodii Świdnickiej" . Wujaszkowi, jak to bywa, coś nagłego wypadło i poprosił moją Mamcię o zaopiekowanie się pisarzem. Zaopiekowała się z radością i kilka długich godzin spędzili oboje rozmawiając o .... swoich rodzinach . Oczywiście o mnie tam było sporo. I pomyśleć - Dziadek pani Małgorzaty udzielał rad mojej Mamci, jak ze mną w tak delikatnej materii jak amory, postępować ... hmmm - chyba dobre były to rady. Do dzisiaj z sentymentem oglądam pożółkłe kartki "Rapsodii" z dedykacją: " Pani Danusi na pamiątkę spotkania w cieniu bazyliki" Dzisiaj spoglądam na panią Małgorzatę i przeszłość uśmiecha się do mnie.
Będzie dobrym marszałkiem !
mówię to wam ja, wiedźma, co przyszłość przepowiada.
Będzie dobrym marszałkiem, bo na tym stanowisku możliwe są dwa wyjścia, żeby naszych rozbestwionych posłów ogarnąć :
- albo towarzystwo chwycić za twarz
- albo pobić ich na twarz kulturą
Myślę, że to drugie jest w mocy Muzy Małgorzaty i wszyscy razem jakoś spokojniej dotrwamy do jesieni ...
ale teraz jest lato
cieszmy się słońcem, wodą i wiatrem
na politykę jeszcze przyjdzie czas
*
z przyjemnością polecam Malina M *
strona liiil
