WEDŁUG MALINY M
zakłada, że "niedawno" jest pojęciem względnym,
im Malina starsza, tym względnym coraz bardziej.
ot - choćby taki fotomontaż
Niedawno go zmajstrowałam. Kiedy ? bagatelka, tylko siedem lat temu. Przypomina mi się stary polski film, zwłaszcza jedno zdanie z tegoż filmu:
Pan tu, panie Pogorzelski, dziewki bałamucisz,
a ja gorę !!! a ja gorę !!!
Hmm - pani tu, pani Malino, teorie wysnuwasz,
a się dzieje !!! a się dzieje !!!
*
Czas umyka, niczym rozpędzona kula śniegowa, coraz szybciej, coraz szybciej ... Ale do rzeczy. Zdjęcie z ostatniego, wielkanocnego, śniadania:
Jeszcze tak niedawno trzymałam TOTO na rękach,
a teraz !!!
Oczywiście to starsze TOTO mam na myśli. TOTO, to jest Myszka, moja chrześnica i bratanica ... tak niedawno trzymałam wielki i ciężki becik, z wierzgającą dzieciną. Spotkał mnie zaszczyt, zostałam mamą chrzestną. Mamą chrzestną pierwszego dziecka mojego brata.
.
Strasznie byłam dumna ! Wtedy to mamy trzymały swoje dzieci przy Chrzcie. Pewnie bym nie była sobą, gdybym czegoś nie wykombinowała. Wykombinowałam, że zamiast mamy trzymała dziecię będę ja, ja i już ! Trochę się napracowałam, żeby Wujek, który Myszkę miał ochrzcić, dał się przekonać. W końcu byłam jedyną bratanicą, czy nie ?! Pozwolił na ekstrawagancję. Niestety, los zemścił się na mnie. Nie przewidziałam, że będzie dłuuugo i bardzo uroczyście. Dziecię solidne, więc solidnie ciężkie, beciko-materacyk ciężki, jak jasny gwint. Ręce mi zdrętwiały, dosłownie padałam, ale jak w pewnym momencie mój Wujek się pomylił i zamiast Marzeno Anno, powiedział do Myszki - Anno, odleciałam z zachwytu ! Zresztą, ze mnie zawsze zachwycona cioteczka była, nie da się ukryć.
Latka biegły, na Pierwszą Komunię kupiłam jej w prezencie wianek, taki wtedy nietypowy, z jednego ulubionego przeze mnie, żywego, kwiatka. Do tego tylko trochę gipsówki ... ech, niech Myszka będzie czysta i świetlista i jedyna w swoim rodzaju, jak ten jabłoni kwiat, tak sobie wtedy myślałam...
Tak niedawno ...
dzisiaj ten mały chłopczyk jest ojcem Oleńki
Tak niedawno ...
ciocia - na twoje 40 urodziny (ojjjjj)
Kula śniegowa się toczyła, Myszka rosła. Ogólniak ... moje schody, okno mojego gabinetu, czyli sali języka polskiego. Wyżej było okno od gabinetu królowej nauk. Na tych schodach i ja siadałam, czasem z jakąś książką, czasem z zakochanym chłopakiem. Tak niedawno ... Wszystko jest takie same, tylko czas już nie jest ten sam.
.
Byłam bardzo ciekawa jaką drogę, w jakim zawodzie, Myszka wybierze. Wybrała dwie drogi, muzyczną i techniczną, Pogodziła muzykę z fizyką, jak kiedyś ja malarstwo z matematyką. Dobrze, że istnieją takie zawody, dobrze, że nawet można je pokochać.
Myszka - magisterka
Ech, moja uczelnia, a na niej Myszka - poważna studentka, na, a jakże, poważnym kierunku. Elektronika ze specjalizacją akustyka. A ja pamiętam jak w naszym gmachu, na Prusa, gdzie mieścił się wydział architektury, akustycy mieli swoje laboratoria. W podziemiach je mieli, tuż obok naszej pracowni rzeźbiarskiej. Do laboratoriów dojeżdżali z gmachu głównego, a to spory kawałek, bo wydział architektury jest zupełnie na uboczu, wyemancypowany od politechnicznej reszty. Jakoś zbytnio chłopcy nie protestowali, bo na piętrze, koło dziekanatu, był nasz uczelniany klubik, Do klubiku, na sałatkę, ciągnęliśmy wszyscy, jak do miodu, zwłaszcza dziewczyny, a dziewczyny z architektury uznawane były za fajne ?! Hmm, z tą fajnością, to różnie, ale trzeba przyznać, że wtedy u nas dziewczyn prawie pół, na pól, a u akustyków zero ... chętnie nas odwiedzali, chłopaki zresztą jak malowanie. To było tak niedawno ... a teraz Myszka, akustyczka, po tamtej stronie. Jaki ten świat jest dziwny ...

.
Wprawdzie niedawno byłam studentką, to jednak czasy dla studentów były zupełnie inne. My za żelazną kurtyną, my zbuntowani studenci. Teraz przed studentami świat stoi otworem. Tylko brać, co dobrego oferuje. Są wymiany studentów, można pracując, uczyć się, albo ucząc, pracować.
Myszka pracowała i uczyła się hen, w świecie, od Stanów po Australię. Ta nauka nie poszła na marne. Jeśli można pracować i bywać na wykładach, w najsławniejszej operze świata, jeśli można tam nawet zagrać, to jakie to wspaniałe doświadczenie dla przyszłego akustyka. Kula śniegowa się toczyła się dalej, Myszka wróciła, poszła do pracy i wróciła na uczelnię, już teraz w innej roli, po drugiej stronie "katedry".
Myszka - dochtórka
w tle moja uczelnia ... eeeech
w tle moja uczelnia ... eeeech
To było tak niedawno ... to był mój świat, biegałam po tych schodach jak młoda koza, z wywalonym językiem, z indeksem w torebce. Zaledwie kilka groszy w tej torebce zwykle miałam, starczało albo na skrypt, albo na studencki obiad, w pobliskim barze na ulicy Norwida. Ruskie, kopytka, albo placki po węgiersku - delicje po kotlecie górskim ze studenckiej stołówki ! Brrr - jak ja nie cierpiałam kotleta górskiego!!! wrrrrrr, górski to było kawałek czegoś siekano-mielonego, z kłębkami żył i chrząstek, połączonych dziwnym tłuszczem. Wsuwaliśmy same ziemniaki i surówkę. Kotlety rzędem wracały do kuchni. Co zrobić, tylko pierwsi szczęśliwcy zdążali załapać się na zwykły mielony, albo kaszę z sosem. Królem stołówki niezmiennie był górski. Zawsze się spieszyłam, zwykle czegoś zapominałam. Tyle się działo, tyle zaprzątało moją młodą, szaloną, głowę. Patrzę na zdjęcie niżej - za moich czasów, a nie tak dawno to oczywiście było, zupełnie inaczej te mury wyglądały, nosiły jeszcze ślady wojny. Teraz wypiękniały, jest się z czego cieszyć.
.
Moja poczciwa Alma Mater, taka jak kiedyś, tylko orzełek ma koronę, ściany nowe okna i tylko mnie tam nie ma ... Nie ma ! za to jest Myszka, ta pierwsza z lewej. Taka kolej rzeczy, a jeszcze tak niedawno ... eeeech.
Niedawno, tym razem na prawdę niedawno, zaproponowano Myszce stworzenie specjalnych zajęć dla architektów z akustyki ... na moim wydziale. I co ty na to ciocia ??? ja na to, jak na lato ! ano zobaczymy, jak będzie. A jak teraz jest ? Jest, jak zawsze, ciepło i bardzo rodzinnie.
Obie lubimy koronkowe parasolki
Teraz Myszka zostanie mamą chrzestną.
Zupełnie jak kiedyś ja, chrzestną pierwszego dziecka jej brata.
Teraz, to Myszka jest ciocią.
A jeszcze nie tak dawno słyszałam:
ciocia - ty to byłaś niezła aparatka !
*
z przyjemnością polecam Malina M *