sobota, 1 kwietnia 2017

TO LUBIĘ

szczęście pachnie jak poranna kawa
czasem bywa zakurzone, a czasem
szczęście zakłada berecik ...
NIBY SZARA
 CODZIENNOŚĆ





Najbardziej lubię nasze poranki. Pachnąca kawa, która stawia nas na nogi. Oczywiście Mamci to ja robię taką cieniuuutką, z jednej łyżeczki, rozpuszczalnej. Ech, popatrzcie, jak herbata ten kawowy cud wygląda. Sobie robię z trzech łyżeczek, gorzką, mocną i czarną jak diabeł. Potem do tej cieniutkiej dodaję dwie łyżeczki miodu. Do mojej tylko kropelkę. Wyobraźnią los nas obie szczodrze obdarował, więc wyobrażamy sobie, że ten złocisty miód z Tomka pasieki pochodzi i że tomkowe kochaneczki zbierały go gdzieś niedaleko nasze ukochanej Sieniawy, a potem myśli na Kresy fruną, ech, żeby tak jeszcze koło Złoczowa fruwały. Zaraz jednak wracamy do rzeczywistości i na pusty talerzyk rogaliki trafiają, a czasem maślane bułeczki. Wczorajsze, ma się rozumieć. Wyczaiłyśmy, że te wczorajsze, smaczniejsze i biec do sklepu, przed śniadaniem, nie trzeba. Czas na moment staje w miejscu, żadnych wrednych telefonów, żadnych problemów, żadnych spraw do załatwienia na wczoraj. Wiem, zaraz czas ruszy z kopyta, zaraz wpadnę w wir pracy i obowiązków, zaraz zacznie się kołowrót, ale teraz ten poranny, kawowy czas jest tylko nasz ...





Takie spojrzenie też lubię ...


- Hania, a co tam jest na szafce ? co tam jest ?
- noooo, na szafce, proszę Mamci, jest kurz ...

Robię dobrą minę do złej gry, jeszcze ten kurz, biedaczek, tam pobędzie. Pierwszeństwo mają gary na kuchence i to, co w garnkach i na talerzach znaleźć się ma. Chwilowo kurz musi ustąpić pierwszeństwa projektom. Nie da rady, oba samce, marudzenie nie pomoże, więc nikt nie marudzi.




Oooo, to też lubię !!! Lubię babcią być ...




Lubię bardzo być  teściową ! że cioteczną ? a jakie to ma znaczenie ?
jak się ma co (Kogo) się chce, to się lubi do utraty tchu, a jakże !



BERECIK


Nawet berecik lubię. Co to takiego ten berecik ?
Ano "berecik" to takie moje powiedzonko, dość u mnie mocno stosowane.

Kiedyś słyszałam taki dowcip: Idzie babcia z wnuczkiem, wnuczek radośnie podskakuje, na plecach niesie wielki tornister, a na głowie ma śmieszny berecik z antenką. Wnuczek niesforny jest , nagle wyrywa się babci i wbiega na jezdnię. Ostry pisk hamulców, w ostatniej chwili przechodzący obok mężczyzna wpada na jezdnię i obaj z wnusiem lądują dosłownie o centymetry za samochodem. Przerażona babcia wbiega na jezdnię, podnosi wnusia, zbiera rozrzucone książki, w końcu rozgląda się dookoła i z wyrzutem patrzy na mężczyznę - a berecik ?!!!

Bereciki to u mnie na porządku dziennym. Po ostatniej po chorobie takie miałam zaległości, że rąk by się z dziesięć przydało, a głowy ze trzy. To już nie cud, miód i chałwa, to armagedon ! Trzy projekty jednocześnie i wszystkie trzy do tyłu. Po chorobie nocka projektowa to niej to, co tygrysy lubią najbardziej, ale jak się nie ma , co się lubi, to się lubi, co się ma. Zagryzam zęby piszczę a lezę. Do rana udaje mi się skończyć ten pierwszy.




Do wieczora, cudem jakimś, ogarniam ten drugi i wysyłam na branże, bo ten gagatek wielobranżowy jest. Ufff !!! Gotowe. Zachwycona sama sobą dzwonię do braciszka :

- Wituś, pierwszy wysłałam do inwestora i wrzuciłam na serwer,
drugi wysłałam branżowcom, masz na serwerze wszystko,
możesz teraz spokojnie robić konstrukcję
- a zadzwoniłaś do konserwatora, w sprawie trzeciego ?!

No nieeeeee ! Tu następuje moja długa tyrada, zakończona "delikatnym" odłożeniem słuchawki. Wychodzę z pokoju, a moja Mamcia :

- i co ??? berecik był ?!!
- był ! odpowiadam i śmiejemy się obie ...

Bereciki też lubię. Mam najlepszego na świecie brata, a że czasem, jak to facet, marudzić musi, trudno, marudzi. Jest na to rada - nie przejmować się i zwyczajnie polubić braterskie marudzenie.  A jak by co, to przecież w zanadrzu też mam, całkiem niezły, siostrzany ... berecik.



Na koniec lubię się uśmiechnąć


Melduję posłusznie, że tym razem bez berecika,
ale za to z podwójnym podbródkiem.

hmm - tego, akurat, nie lubię !



*


                          z przyjemnością polecam Malina M *                            
strona liiil   


42 komentarze:

  1. Ślicznie Haniu wyglądasz i Mamcia Danusia , i Oleńka księżniczka i bratankową Synową tez pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wszystkie dziewczyny uśmiech posyłają ...
      po takim komplemencie pokraśnieje nawet Oleńka :)

      Usuń
  2. Malinko, przynam się bez bicia. Nigdy w życiu nie piłam kawy! Pod żadną postacią. Moim grzechem jest za to herbata z trzema łyżczkami cukru. ::)
    pozdrawiam serdecznie Was obie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O Matuniu - Wilmo - ja bez kawy jak bez powietrza ... pewnie dlatego, że niskociśnieniowiec jestem. Herbatę piję bez cukru. Ech, kiedyś słodziłam mocno i herbatę i kawę ale chodziłam na pielgrzymki a tam, kawa bez cukru, herbata bez cukru a zupa z gwiazdami ... teraz bez cukru przypomina mi młode lata.

      Usuń
  3. Anula u mnie też kurzu ,nie powiem ile ,bo nie uwierzysz::))Na ścianę komina w holu kleją się cegiełki,dalej na ściany deski boazerii ,nowe schody...robota idzie aż ściany się trzęsą::))))I nie wiem czy na święta zdążę ..Tak ,że z kurzem na spokojnie ☺☺..Pani Danusia jak zawsze PIĘKNA.Młoda mama szczęśliwa.Wnusia Twoja Aniu jest piękna.Jaka ona już duża♥♥
    A Ty moja kochana w tym kapeluszniku powalisz nie jednego rycerza::))))Też
    podobny u mnie wisi ☺Bardzo Ci do twarzy w nim"")Dobrze ,że już maraton zakończony w pracy...A ja piję kawę z jednej czubatej łyżeczki,1 łyżeczka miodu.Ogólnie mało płynów piję,tak mam od młodych lat,im goręcej ,tym mniej płynu..Jak zimno ,mogę wypić 1 kubek herbatki i to mi wystarcza::)) Ale zajadam codziennie dużą ilość owoców,może dlatego nie muszę tyle pić::)Twoja kawa, zrobiła by ze mnie galaretkę ha ha ha ...Oj trzęsłabym się po niej .Pozdrawiam cieplutko.Miłego wieczorku::))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo Danuśka , jak nic rycerz się wywali , ale chyba ... ze śmiechu :)
      Kurz nasz wróg, ale przecież nie będzie nami rządził, "temu kurzu" mówimy stanowcze NIE , jak przyjdzie czas to już my mu pokażemy gdzie jego miejsce ... a paszoł

      Usuń
  4. I ja też Haniu uśmiecham eis do każdej z Was z osobna, a szczególnie szeroko do tej małej Oleńki - księżniczki, jak ją nazwał Damian. Koniecznie zmniejsz sposób parzenia kawy dla siebie; lepiej wypić do południa dwie filiżanki (z jednej czubatej łyżeczki) niż za jednym razem taka "brzytwę". I nie kropelkę miodu do niej, tylko co najmniej łyżeczkę. Moje pszczoły już się uwijają , a w Sieniawie mój szwagier też dopinguje swoje dziewczyny do zbierania miodu.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o - to może ja kiedyś miód Twojego Szwagra jadłam ????
      ale świat jest mały... Sieniawski miód jest fantastyczny. ostatnio, jak przywieźliśmy słoik, to w nagrodę dostawało się po łyżeczce. Niech żyje miodzik, niech żyją kochaneczki

      Puchatka Malina

      Usuń
  5. ale mi sie napisało : "eis" zamiast "się"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :))) KAŻDA Z NAS, Z OSOBNA, DO CIEBIE EIS UŚMIECHA :)

      Usuń
  6. Witaj Haniu.
    Miłe wspomnienia, a w tym kapeluszy wyglądasz jak prawdziwa zakapiorka bieszczadzka. Miód z Tomka pasieki, to sam miód. Może go kiedys spróbuję.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ MICHAŁKU, TO PRAWDZIWY KOMPLEMENT,
      POCHWALĘ SIĘ ALENCE I JĘDRUSIOWI

      Usuń
  7. Naprawdę kawa z jednej łyżeczki jest cieniutka? Pytam, bo ja piję z jednej płaskiej i pół na pół z mlekiem. Moja przyjaciółka twierdzi, że to nie jest kawa, tylko napój o smaku kawowym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Frau - ja już lepiej zamilczę "na temat" musiałabym chyba przytaknąć Twojej przyjaciółce ...
      ale napój kawowy też pyszny jest! ja uwielbiam kawowy tort bezowy i tort makowy z masa kawową ... niestety z tego uwielbiania nic dobrego nie wynika, bo powiem po cichu - to dobro nie w rozum idzie, tylko w bioderka :-(

      Usuń
    2. Mam trochę podobnie i trochę inaczej. Nie lubię ciast, więc te mam z głowy. Natomiast sprzedałabym się za bezy i bitą śmietanę. Dam radę każdej ilości! Wspomniany przez Ciebie tort bezowy to po prostu szałówa!

      Usuń
  8. Och, Malinko - w stylizacji kowbojskiej zachwycisz największego twardziela! Choć trzeba przyznać, że konkurencja na pozostałych zdjęciach jest duża...
    Ja też lubię wzbogacić aromat kawy odrobiną miodu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o, rycerski Tetryku - z zachwycaniem w moim wieku to już nie całkiem ten, tego, ale jakże milo czyta się takie słowa ...

      Usuń
  9. Cud malina z ciebie dziewczyna :-)
    Za to poczucie humoru wiele serdeczności przesyłam ;-)
    Cudowne z was kobietki...
    Pozdrawiam wiosennie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krysiu - wszystkie trzy pozdrawiamy bardzo, bardzo serdecznie :)

      Usuń
  10. Wspaniałe te wasze wspólne z Mamcią chwile. Miałam namiastkę bo kilka minionych dni spędziłam u mojej Mamusi. A rzadko się widujemy, bo mieszka dośc daleko.... Na co dzień też pierwsze minuty dnia poświęcam na "posiaduszki z kawą" i dobudzenie się. Podobnie jak Ty Haniu, po chorobie wpadłam w wir roboty, co to sama nijak się nie chce zrobić. Zatem i Tobie i mnie mówię: do dzieła. I dbajmy o zdrowie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do dzieła Pani Koleżanko :) naprzód marsz !!! precz z maruderami , niech żyje ... co niech żyje ??? no nie wiem, z tego rozpędu i pędu do pracy zapomniałam ..
      Pozdrawiam serdecznie ... tak lubię, jak ktoś mówi "mamusia " ...

      Usuń
  11. Witam Was serdecznie Dziewczyny, Twoją Mamę i Ciebie !
    Parę dni mnie nie było. Od 19.03.2017 godziny 01:07 przebywałem, zupełnie przypadkowo.
    Rozpoznanie: SO1 Otwarta rana głowy. Pacjenta przywieziono do kliniki po urazie głowy podczas przechodzenia z fotela na tapczan. Kompletnie nie wiem jak to się stalo. Pamiętam, że wygasiłem telewizor i komputer i miałem się położyć spać. Znalazła mnie dyżurna pielęgniarka, która zajrzała by sprawdzić czy już śpię. Siedziałem na tapczanie cały zakrwawiony . Takie to życie staruszka. Ale to nie ważne. Jestem zmęczony wiekiem i stanem zdrowia

    Myślę, że jako komentarz będzie pasował wiersz. Zdziwi Was że uwielbiam poezję jednej z ulubionych mych poetek Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej

    Babcia na wiosnę

    Niebo włożyło turban obłoczny z jaskółką,
    Jabłonie stoją w wielkich kapeluszach z kwiatów
    Szeptania-pogłaskania lecą z pyłem kwiatów
    Omijając twarz moją jako liść pożółkłą.

    Lipy stroją się w jedwab zielony i nowy,
    Jak biżuteria szczęścia płoną sznury kwiatów
    Pocałunki żeglują na muzyce kwiatów
    Mijając moją szyję w szaliku włóczkowym.

    Zamknę najszczelniej serce przed śpiewem słowika
    I pójdę przez gąszcz kwitnień, rozkwitów, kwiatów,
    Przez chmury całowanych, kołysanych kwiatów,
    Nie śmiąc przypiąć do piersi fijołka czy storczyka.

    Pod modną parasolką świat w śmiechu się trzęsie.
    Patrzy zabójczym okiem zza bukietu kwiatów,
    Ma we krwi wszystkie wonie, wszystkie gwiazdy światów,
    I ma mnie, jak bezwiedną, zimną łzę na rzęs

    Twoje zdjęcie w kapeluszu wywołało u mnie "wspomnień car" i na przykład melodię, które grała i śpiewała mi moja Mama: "W starych nutach Babuni walc zachował się ten......" albo "Graj piękny cyganie........"

    Każdy ukłon kapeluszem przez mężczyznę miał swoje znaczenie. Zdjęcie kapelusza z głowy i przyłożenie go do piersi oznaczał wyrazy szacunku i sympatii.

    Wyobraźcie sobie Panie, że jestem w kapeluszu i tak się Wam kłaniam. Mirek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WYOBRAŻAMY SOBIE ...
      DŻENTELMEN Z SERCEM I JESZCZE W KAPELUSZU ... są jeszcze tacy i świat przez nich jradośniej się uśmiecha

      od nas mój ulubiony wiersz Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej
      **

      WSZYSTKO, CO BĘDĘ MIAŁA

      Będę miała gronostaje i lisy,
      kapelusze duże i obłoczne,
      tylko jeszcze podumam, poczekam,
      tylko jeszcze na chwilę odpocznę.

      Będę miała w pozłacanej obroży,
      malutkiego bonończyka na sznurku,
      tylko jeszcze popatrzę, posłucham,
      jak się kłócą wróble na podwórku,

      jak się pająk – spuszczany po ręku –
      cienkiej nitki mocno, mocno czepia,
      jak wieczorem z pnia grubej akacji
      patrzą sowy krągłe, krasne ślepia.

      Będę miała błyszczące lakierki –
      małe – ledwo się zmieszczą na dłoni –
      i ogromny sapiący samochód,
      co pojedzie z siłą dwustu koni.

      Będę miała walansjeny, koronki,
      przezroczyste batysty i tiule,
      tylko jeszcze raz cichutko przeliczę
      te podarte cztery biedne koszule;

      te, przez które, jak przez siatkę przejrzystą,
      przebłyskuje z każdym ruchem skóra,
      że ja nawet sama nigdy nie wiem,
      gdzie się kończy koronka, gdzie dziura;
      ...
      **
      pięknie brzmi śpiewany

      Usuń
  12. Piękne zdjęcia wielopokoleniowe i ... kapelusz.
    Świetna anegdotka z berecikiem, znam ją w nieco innej wersji - też fajnej.
    Pozdrawiam wiosennie :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jolu - kapelusz kupowany z przymrużeniem oka jako pamiątka z ... Dusznik :)

      Usuń
  13. Opowieści i dowcipy o "strasznych teściowych" nie dotyczą chyba tych ciotecznych. I tu tkwi Twoja przewaga nad innymi!
    Smacznych kaw o poranku też nikt Ci nie zabierze więc niech żyją ulubione chwile:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. stanowczo tych ciotecznych nie dotyczą :) zresztą straszne teściowe to mit, a przynajmniej ja takich nie spotkałam :)

      Usuń
  14. No nie..no nie..Ja się zabiję!!! Malinka kowbojka??? Oj ludzie,trzymajcie mnie! Koniec świata!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Waszku - kowbojka, jak kowbojka, ale gdybym tak, wzorem niektórych rodeo wymyśliła ????

      Usuń
  15. Haneczko kochana, jakie Wy sliczne dziewczyny jestescie! :) :)
    Przytulam bardzo, bardzo mocno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że wróciłaś Alenko ...
      puk, puk ... otwarte - wchodzę do bukowego z radością

      Usuń
  16. Ładnie Ci w tym kapeluszu i z tym podbródkiem też ;)
    Ucałowania dla obu pań :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kapelusze, zwłaszcza takie obłoczne, uwielbiałam od zawsze, niestety nie nosiłam z powodu wzrostu
      a co do podbródków , to - precz z podbródkami, ale niech żyje chałwa :)

      Usuń
  17. Z jakim podbródkiem?!!! To tylko takie niefortnne ułożenie głowy. Hania jest jeszcze o wiele za młoda, aby posiadać te dwie najpiękniejsze rzeczy zawodowych matron - jeden podbródek i... drugi podbródek!
    Co do tematu wiodącego Twego postu. W przerwach między małżeństwami pomieswzkiwałem u śp. Mamy (ciepły piec, cichy kąt...). Poranna kawa była naszym codziennym rytuałem, wraz z rodzinnymi ploteczkami i planami na bieżący dzień.
    Babcią była też rewelacyjną, a jej pogodny uśmiech powalał nawet dzielnicowego (za komuny byłem wrabiany w różne takie...).

    buziulki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Notorycznie już, Haniu, przepraszam za literówki!

      Usuń
    2. Klaterku - witaj w klubie, ja notorycznie spóŹniam się ze wszystkim ... jak widać, zwłaszcza z komentowaniem

      Usuń
    3. a niech mnie, być powalanym dzielnicowym to jest to :)))
      Ech, uwielbiam być za młoda na bycie matroną... jest demokracja każdy uwielbiać może, co mu się tylko zamarzy, nawet jeśli to z rzeczywistością ma niewiele wspólnego ...

      Usuń
  18. Cześć!
    Jeszcze rewolwer Ci dać i Dziki Zachód jak nic! Świetny kapelusz. Wiem, że umiesz cudeńka robić komputerowo to i nie dziwię się kapeluszowi.
    Ulubioną siostrę M.Samozwaniec też lubię;)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kawy pić nie mogę, za to herbatę....
      :)))

      Usuń
    2. kapelusz tym razem nie komputerowy, jak najbardziej prawdziwy, wyczaiłam go w Dusznikach i tak dla fantazji kupiłam ... do zdjęcia może być :) do chodzenia na ulicę to już bym się nie odważyła

      Usuń
    3. herbatę też piję mocną i bez cukru ...

      Usuń
  19. Bardzo ładna opowieść.
    Co do wycinania drzew na osiedlach to nie jest to żaden pomysł Szyszki. Wycina się co najmniej od lat dwudziestu z prostego powodu. Jest mniej sprzątania za które to Spółdzielnie chcą płacić jak najmniej. Niepotrzebnie wylewa się tyle politycznych pomyj.

    OdpowiedzUsuń