wtorek, 28 kwietnia 2015

WIEŻA

zawsze miałam do wież sentyment,
zawsze mnie pociągały pięknem i tajemnicą




.
zwłaszcza gdy były gotyckie i stały na uboczu, gdzie bies mówi dobranoc.




.
Wyłania się taki cud z mgły i promieni i od razu można spuścić wyobraźnię ze smyczy. Hajda na bezdroża ! niech sobie pobuja w przestworzach ...




Buja, buja i nagle STOP !!! sygnał ostrzegawczy, w głowie ostry dzwonek: gdzie jest pion ?!! nie od bujania tu jesteś pani koleżanko ale od śledzenia! I z obłoków srrrru, spadam na ziemię - no faktycznie, dwie górne cebulki wieży dość wyraźnie odchylają się od pionu. Nie ma rady, czas wrócić do realnego myślenia, czas zakasać rękawy i zabrać się do roboty.



A teraz zmiana scenerii.
  W pełnym słońcu zgoła inaczej wieża wygląda.



Może nie tak romantycznie ale za to wyraźnie i z detalami. Fakt, w słońcu też piękna jest. Z drugiej strony paradoks - w pełnym oświetleniu i z bliska skrzywienia cebulek nie widać. Czyżby wina żabiej perspektywy ? O nie ! To wina ujęcia. Po prostu na tym zdjęciu cebulki lecą prościutko na mnie.




Bystrzyca Górna, niewielka miejscowość w Górach Sowich, malowniczo położona wśród wzgórz i zieleni. Zimą niewielki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny widoczny jest z oddali. Latem drzewa zasłaniają bryłę a z bliska trzeba głowę do góry zadzierać.


.
Pierwszy kościół na tym miejscu, jak podają teksty źródłowe, istniał już w 1376 roku. Obecny, wzniesiony został dużo później, bo w roku w 1854. Z pierwszego kościoła zachowała się jedynie ta pierwotna, średniowieczna, gotycka wieża. W czasach renesansu została nieco przebudowana a w roku 1617 zwieńczono ją cebulastym hełmem.




Kościół ma też swoją współczesną część, wkomponowaną w starą substancję. W projekcie zajmujemy się jednak tylko częścią zabytkową, wymagającą renowacji. Tyle o samym kościele, wracajmy do wieży.




Cebula na cebuli, na cebuli cebula, a na tej cebuli, jeszcze jedna cebula. Prawie jak w piosence. Książkowy przykład dwuprzeźroczowego hełmu.





.
Data wykonania hełmu doskonale widoczna jest na chorągiewce, wieńczącej repusowaną kulę. Ciekawe, co też tam w tej kuli jest ...




UWAGA ! 
wchodzimy na wieżę


.
Stare gotyckie przejście, chody niezbyt wygodne ale co tam.




.
Za to konstrukcja arcyciekawa !




.
Gdyby ktoś pytał - renesansowa.




.
Nowe wino w starych kadziach ... czyli bardzo nowoczesny dzwon, zawieszony na bardzo starych mechanizmach.




.
Dzwon dzwoni świetnie ale żeby tak bardzo mi się podobał to nie powiem. Tyle, że dzwon jest do słuchania, nie do oglądania, więc się czepiam.






.
A to co ? bies się powiesił ?
Ogonem łaskawca machnął, ubrał ornat i na Mszę chciał zadzwonić ...
ale się biedakowi nie udało, oj, nie udało.


*


A TERAZ GRZECZNIE IDZIEMY
narysować wieżę

Proszę bardzo - oto fazy budowania modelu konstrukcji w przestrzeni,
czyli w płaszczyznach x, y, z . Mówiąc ludzkim językiem - model 3D .




.
Podstawowe elementy konstrukcji najlepiej widać w ostrych kolorach.



.
Dokładamy następne elementy. Wszystkie  pomierzone w naturze.



.
W rezultacie tak ostatecznie wygląda układ elementów nośnych hełmu. Czworoboczny rzut wieży przechodzi na górze w ośmiobok i dopiero na tym ośmioboku zakładane są cebulki.





.
Wieża od kuchni. Pierwsza, największa cebulka. Za przezroczystą powłoką można sobie podejrzeć, jak toto się trzyma i co na czym stoi.


.
Następna faza budowania modelu. Wygląda tak jakoś lekko, zwiewnie, nawet trochę bajkowo. I pomyśleć, że każda kreska jest tu wprowadzona matematycznie. Wszystkie elementy zostały bardzo dokładnie zmierzone.



.
Czas nałożyć koszulkę na nasz model. Bez zróżnicowania faktur, bo to model wyłącznie poglądowy. Pełny rysunek inwentaryzacyjny, z dokładnymi detalami i fakturami, jest rysunkiem płaskim, technicznym. Nie pokazuję bo na tak małym obrazku wymiarowanie elementów zaciemnia doszczętnie wszystko.Inwentaryzacja to początek drogi. Teraz czeka nas mrówcza praca, czyli projekt prac zabezpieczających i renowacji, nie tylko starej wieży ale i snowszych, dziewiętnastowiecznych elewacji.




 Głowa do góry - ostatnie spojrzenie na wieżę. 
  A teraz w pieriod, anawa, czyli do projektu marsz !


*

Na koniec jeszcze wierszyk. Dobrze jest sobie taki recytować,  gdy się wchodzi, z wywalonym językiem, na ósmy stopień wtajemniczenia, czyli na ostatni szczebel wieżowej drabiny.


Jerzy nie wierzy
że na wieży
mieszka stado jeży
jeży ??? nie ! jerzy
noooo - chyba 
raczej nietoperzy


Przy nietoperzach osiąga się maksymalną prędkość wchodzenia, możecie mi wierzyć na słowo. A co do jerzy, czyli sympatycznych ptaszków, jerzyków, to spotkałam kiedyś na wieży jednego takiego ...


*


                       z przyjemnością polecam  Malina M *                          


strona liiil  

40 komentarzy:

  1. Fascynujący temat a gotyk to moja ulubiona epoka. Proszę o więcej takich perełek:) Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TEŻ LUBIĘ BARDZO GOTYK zarówno ten "wieli" ozdobnyI w katedrach i farach jak i ten prosty, oszczędny, w małych kościółkach. ... LUBIĘ DOTYKAĆ GOTYCKIE CEGŁY, MYŚLEĆ, ŻE TO RĘCZNIE WYKONYWANE PALCÓWKI ... są zupełnie inne niż nasze ... takie duże , często mają znaki "wytwórców" coś na kształt kamiennych gmerków. lubię przenosić się w ten stary świat

      Usuń
  2. Pani Haniu, to na zdjęciach to naprawdę gotyk?

    adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. panie Adamie - średnio rozumiem sens tego pytania ...
      -------------------------------
      Na zdjęciach jest dokładnie to, co napisałam ...
      -- większość zdjęć eksponuje renesansowy hełm na gotyckiej
      wieży, sama wieża to bezspornie GOTYK, chociaż ma późniejsze niewielkie renesansowe naleciałości no i współczesny tynk )
      -- sporo zdjęć pokazuje renesansową konstrukcja tego hełmu i sposób rysowania tejże konstrukcji. Podałam wyraźnie styl i datowanie. To jest późny renesans , skłania się nie tyle w stronę manieryzmu, co już baroku (to gdyby pan miał wątpliwości)
      --------------------
      Niby dlaczego rzeczy o których piszę że są renesansowe mają być gotykiem ? Albo kościół, o którym piszę, że jest dziewiętnastowieczny ??? Gotycka, a dokładnie piętnastowieczna, jest sama wieża, czyli to, co poniżej hełmu. Założona na rzucie kwadratu, z silnymi przyporami przy podstawie. Również jest dobrze widoczna na zdjęciach. Potwierdzam - to absolutnie JEST GOTYK, nikt z konserwatorów nie ma co do tego wątpliwości ... upsss - pan ma
      ------------
      mała uwaga - gotyk poznajemy nie tylko po charakterystycznych atrybutach, widocznych gołym okiem ... Inne cechy, dla mnie widoczne gołym okiem, stanowią o stylu ... pan może to przyjąć na wiarę , albo i nie ...

      zresztą mogę później dołożyć kilka zdjęć

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. dzięki :-)))
      we mnie drzemie coś z belfra ... lubię opowiadać o tym co robię i dzielić się swoją pracą. Zwłaszcza kiedy trafiają mi się takie zapomniane, przez żadne przewodniki nie opisywane obiekty. Na co dzień przechodzi się obok i zwykle nie zwraca uwagi ale jak tak dokładnie się przyjrzeć to można wyłowić prawdziwe skarby , teraz tylko myślę nad tym jak wyeksponować ukryte piękno i trochę do pierwotnego stanu przywrócić. Tynki są współczesne i górą w dobrym stanie ... usunięcie i próba doszukiwania się starych to by już na konserwatorską paranoję zakrawało , spróbuję coś wygrać kolorystyką , w miejscach gdzie tynk mocno jest obgryziony coś tam z koloru się pokazuje

      Usuń
  4. Od dziś wierzę w wieże
    zwłaszcza gdy Hania na deskę je bierze.. ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czyli - nasi górą ! ...:-))))
      Och TETRYKU - JAKA TO MUZYKA DLA MOICH USZU GDY KTOŚ MÓWI "WEZMĘ NA DESKĘ " JA CAŁY CZAS JESZCZE TAK MÓWIĘ, CHOCIAŻ DESKA Z MOJEGO POKOJU ZNIKNĘŁA LATA TEMU caps
      nie mogę się przyzwyczaić do nowego, jakoś tak powiedzieć - biorę do komputera to głupawo mi brzmi, zupełnie nie to, co biorę na deskę. Albo - rzutem na komputer ? rzutem na deskę to brzmi ... hmm-dumnie !
      W biurze jeszcze mamy starego kulmana, czasem się przydaje, chociaż bardziej już jako stół do składania dokumentacji, zresztą zdemontowaliśmy ramię. Ale jest , ma wartość historyczno-sentymentalną.
      Tetryku - ile ja się naślęczałam nad deską ... ech ...

      Usuń
    2. Nocki deska "rwała", ale jest co wspominać; a potem... pierwsze grafosy... to było niby "cudo"..., "cudem nabyte". To co "w komputerze", to trochę jakby nie moje :-))))))))))))))))))))) Wywołałaś, (pozwolę sobie) Haniu, ciepłe ślady pamięciowe. A jeszcze te koleżeńskie dyskusje przy "kalce"... I drobne, niezłośliwe "dowcipy"... :-))))

      Usuń
    3. o jak fajnie, że deskowcy się odzywają ... witaj w klubie ferozo :-)
      o tak dowcipy były świetne .. przy urządzaniu terenu, gdy się literówka maszynistce zdarzyła : a jak tam pan inżynierze Terenię urządził, co ??? nie zapomnę jak przy okazji narady koledze sporo ode mnie starszemy kieliszek z kieszeni fartucha wypadł - o, inżynierze, narzędzie pracy wyleciało,, rezolutnie zauważył szef ...
      ech - komputer to wspaniałe narzędzie ale nie da się ukryć nie takie wszechmocne - zrobi to, co każemy mu zrobić ... to tylko narzędzie, jest pomocą dla rąk i szarych komórek ale nie zastąpi oczu, mózgu i serca

      Usuń
    4. Ferozo - nie wiem jak u Ciebie ale u mnie oprócz tych cudów techniki za cyrkiel "robiły" spodeczki czy nakrętki od dezodarantu .. czym chata bogata :-)

      Usuń
    5. A i szklanka była niczego sobie przyrządem; byle nie "musztardówka". Ta czasem miała inne przeznaczenie :-))) - szczególnie, gdy kolega przynosił nalewkę domowej roboty. Wtedy wszyscy "płukaliśmy" w niej końcówki z czerwonego tuszu, którego nigdzie na "deskach" nie było. Uniwersalnym przyrządem był suwak logarytmiczny - szczególnie "500-setka" (kto dzisiaj wie, co to takiego?). "Kreski" dostawiane kolegom w "brudnopisach" były na porządku dziennym. Gorzej, jak "właściciel" projektu nie sprawdził, a "złoczyńca" zapomniał o figlu! Ot, wtedy się działo!

      Usuń
    6. u nas musztardówki stały w "nakładzie" Śmierdziało tam amoniakiem, bo maszyny wyświetlały na amoniak. Szef raczej się nie zapędzał , dziewczyny z nakładu mogły więc arsenał spokojnie w szafie trzymać. Na suwaku to ja już nie liczyłam ale pamiętam starszego kolegę Wiesiaczka , jak go nazywaliśmy. Inżynier jeszcze ze Lwowa , On zawsze na suwaku. Mój Tatuś też. Pamiętam z dzieciństwa jak w domu liczył fuchy na "kręciołku" czyli" maszynie liczącej" Zasypiałam w takt stukotu. Pamiętam też z domu pomoce naukowe tatki, sam sobie wystrugał z drewna klocki miniaturki cegieł, dokładnie w skali 1:10Jako dziecko bawiłam się tymi klockami. w dorosłym życiu uczył mnie za ich pomocą różnorodnych wiązań cegieł w murach. Wiesz jak mi się to dzisiaj przy zabytkach przydaje :-)
      A nawiasem mówiąc Tato od suwaka i kręciołka przez kalkulatorki przeszadł do komputera. Ostatnie w życiu obliczenia robił już na komputerze. Pracował do ostatniej chwili. Nawet grywał sobie w szachy w komputerze. To był jeden z pierwszych naszych komputerów , stareńki PC-t ...

      Usuń
    7. Hehe, ja jeszcze mam wielki suwak - pamiątkę po ojcu. Sam już na studiach miałem 4-działaniowy kalkulator...

      Usuń
    8. ja jestem 54 ... na studiach wprawdzie kilka osób na roku miało już kalkulatory ale na egzaminach z konstrukcji był zakaz liczenia na tychże ... no to na piechotę zasuwałam aż miło ... to znaczy miło nie było bo w ogólniaku matematyk nas przyzwyczaił do lekkiej pogardy dla "zwykłych rachunków" a tu się tak nie dało wykręcić .. kto był biegły w suwaku to miał dobrze, ja to raczej nie za bardzo bo wykazywałam kompletny brak zaufania do własnych umiejętności suwakowych ...
      o - logarytmy to było to ! ale suwak .. precz z suwakiem !

      Usuń
    9. Haniu! Witaj w "klubie" 54! Ja też 50 i 4! Na praktyce, w FSC mogliśmy "pooglądać" pracę kilkupiętrowego "komputera" Odra - szczytu techniki w owych czasach. Fakt, że drukowano na nim listy płac i "gołe" dziewczyny, z okazji Nowego Roku, w stożkowej czapce na głowie, nawet nam nie przeszkadzał, a wręcz budził zainteresowanie, jak to "zaprogramowane"?
      Suwak 500-tka zawierał jeszcze więcej funkcji, ale nasza wiedza ograniczała się też do tych podstawowych. Jako linijka był znakomity!
      To wspomnijmy jeszcze tablice matematyczne-logarytmiczne!
      Te na maturze były dozwolone! Chyba! Nie jestem pewien, czy nie później?

      Usuń
  5. Piękno, pięknem !
    A mnie patrzącego na te drewniane konstrukcje zawsze myśl taka prześladuje.
    Jak oni to robili?Kto to projektował bez obliczeń wytrzymałościowych a wytrwało setki lat wszelkie klęski i żywioły i nie zerwało nie przewróciło Gdy nowoczesne "na komputerach" projektowane przy pierwszych większym uderzeniu żywiołu lata "jak gołębica"
    Jak dobierali materiał którego nie imają sie pasożyty wilgoć czy grzyby. Czym to konserwowali czy tylko właściwości drewna albo raczej właściwe drewno wystarczyło
    Przecież wtedy do obróbki drewna powszechnym był topór ciesielski,pila i może jakieś tam dłuta czy inne jeszcze pomocnicze narzędzia ciesielskie z ręczna wiertarka i płetłowymi wiertłami.
    I to wszystko spasowane i stoi.I trzyma się.I pomyśleć to wszystko składane tam na gorze a elementy wciągane ręcznie.Gdy dziś jeden"solidny dźwig" i cała konstrukcja już na gorze.
    Oglądam i zastanawiam sie /ot taka inżynierska przypadłość/ a piękno czy styl zanotowane wzrokowo, a we łbie co innego.
    Gorzej jest gdy zwiedzam zamki i zadaje "głupie pytania" przewodnikowi gdzie tu zamkowe toalety Nie nie chce skorzystać, ale chciałbym wiedzieć "gdzie król piechota chodził" i czy "zdążał" albo gdzie kuchnie zamkowe.Zona mnie kopie A ja pytam.
    I czasami o dziwo spotykam się z życzliwością przewodników bo zwiedzający nie zadają takich pytań a oni wiedza i chętnie wyjaśnia
    Oj tym sposobem zwiedziło sie wiele pomieszczeń gdzie turysta nie wchodzi bo nie ciekawy..
    Dla Ciebie mam zadanie
    Gdy już "dobierzecie" się do tej kuli i jej zawartości to eksponujcie jej zawartość i to w miejscu widocznym by zostało przypomniane potomnym i nie zapomniane./jeśli nie można oryginały to chociaż kopie czy fotografie/imiona mistrzów budowniczych i projektantów.
    /ot nawet dla takich jak ja co by pamięć "tamtych mistrzów" utrwalali na wieki/
    Ja bym do tej kuli dołożył imiona "renowatorów" dla potomnych by wiedzieli kto żywot budowli przedłużył a i nawet zapis elektroniczny jak i w jaki sposób.
    Pytanie czy ktoś kiedyś zdoła to odtworzyć gdy zajrzy przy kolejnym remoncie.Ale to chyba bedzie juz "ich zmartwienie"
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Wieśku to podobne z nas Scherlocki - też zawsze lubię dobierać się do obiektu od kuchni i dociekać rozmaitych rzeczy. Ja tylko wlazłam na tę drabinę to zaraz pomyślałam fakt, kobiety tu nie chodziły ale faceci to musieli być tacy raczej mniejsi i drobniejsi niż ja teraz ... Na wieży są tacie pozostałości po dawnych otworach, ciekawe , czy w średniowieczu mogły w razie czego służyć do obrony ja to w innych nie kościelnych wieżach bywało. Co w tej kuli to się okaże nie nam ale wykonawcy ... Wykonawca, jeśli tylko się do tego dobierze to ma święty obowiązek powiadomić konserwatora i projektanta. Ale po pierwsze nie wiadomo, czy się dobierze, bo jeśli jest w dobrym stanie nikt jej nie naruszy, a gdyby tak okazało się, że jest w złym stanie to Konserwatora Wojewódzkiego zawiadomi bo inaczej kryminał ale czy zawiadomi mnie to pewna nie jestem, święty obowiązek, świętym obowiązkiem a życie życiem, mogę być wtedy na wakacjacj i mój braciszek zobaczy te cuda, a jak się wykonawcy "zapomni" to i braciszek nie zobaczy. Te materiały trafią na czas remontu do urzędu Konserwatora Zabytków , tam to je na pewno zobaczę ale to już nie to samo, co na miejscu, w kuli. Po remoncie zostaną na powrót włożone i dołoży się jeszcze nowe z informacją o renowacji, a może coś jeszcze. To zależy od tego, co w kuli jest. Takie są procedury.
      Tym razem, na moje oko, kuli się nie otworzy. Nie widać na niej żadnych ubytków ani zniszczeń. Powietrze w tym rejonie jest bardzo czyste , niema agresywnych zanieczyszczeń. W celach poznawczych nikt nie będzie otwierał, naruszenie nie robi dobrze, nawet jeśli się powtórnie zamnknie i zabezpieczy

      Usuń
  6. Aniu cukiereczek w złotym papierku::)))Ja zapamiętałam swoją wieżę z dzieciństwa.W szczerym polu stała wielka wieża drewniana na wysokich palach i chyba miała z 10 pieter wysokości..Korzystali z niej ludzie lasu ,czyli gajowi i leśniczy ...My jako dzieci biegaliśmy na wieżę.Była tak balami poobijana w rózne strony i stroma drabina..Po kilkunastu latach ,jeszcze się bidula kołysała od wiatru ,bo starowinka z niej była ....A dzieciaki jeszcze biegały na wieżę,ja już nie bo panienką byłam ::)))I pewnego dnia wieża runęła,burza powaliła wszystko..Może dobrze ,bo mogło by dojść do tragedii .Dzieciaki ,jak zwykle ciekawe świata..drągi były dobrą zabawą w okręty ☺☺
    Podziwiam Aniu Twoja pracę,wiem ile czasu potrzeba i główkowania by projekt był na cacy::))Nie raz była świadkiem ,jak siostrzenica z nosem przy desce, robiła różne rzuty ,w komputerze dziwne wykresy ,szkice...Chwała Wam za to architekci ..♥Każda perełka uratowana przez Ciebie Aniu wzbogaca Polskę::)))Uważaj na schodach ,faktycznie stromo.....pa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DANUŚKA - TO MOŻE TO BYŁA AMBONA ? ALE W POLU ???? no na innych ambonach się znam ale o taka to by trzeba było leśnika zapytać. Ale musieliście mieć używanko - taka kryjówka. Ja to pamiętam z dzieciństwa jak bawiliśmy się w podchody nad rzeką i zawsze nas poniosło w tajemniczy tunel , którym płynęła według naz zaczarowana rzeka. Jak sobie teraz pomyślę, że to był wielki zbiorczy kolektor, którym płynęła deszczówka ale też i ścieki na przykład ze szpitala ... Trochę w tunelu śmierdziało ale tajemnica ciągnęła jak magnes

      Usuń
  7. Przepraszam za błędy ,które się wkradły, pozjadałam końcówki::)) ech ślepota już ze mnie ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co tam końcówki jak początek i środek miodzio

      Usuń
  8. Piękna jest ta wieża...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie to się najbardziej podobała w tej mgle ... właściwie dzięki tym mglistym zdjęciom zrobiłam ten wpis ... część z tych zdjęć wykorzystuję do projektu ... właśnie pilnie zamalowuję w komputerze elewacje wieży i kościoła. Wczoraj udało mi się mniej więcej uzgodnić kolory z konserwatorem więc sobie malując podśpiewuję

      Usuń
  9. Witaj haniu.
    Lubię oglądać wieże, ale wchodzić na nie już nie bardzo. Jednak wolę wieże rycerskie...
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do wchodzenia to ja i owszem, lubię ale jak już jestem na dole ...
      Rycerskie to też miodzio .. a ja lubię też bramne i krzywe ... bramna trafiła mi się jedna, w Ziębicach a krzywa w Ząbkowicach :-)
      POZDRAWIAM KOLEGĘ PO FACHU :-)

      Usuń
  10. Sorry, miało być Haniu... z dużej litery.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam Michałku - życzliwe hania z małej litery to czysta przyjemność, wręcz przeciwnie niż zjadliwe Pani Hania z dwiema literami, wielkimi niczym Himalaje.

      Usuń
  11. Aniu Droga.Jestem porażona pięknem opowieści o wiezach.Ale jeszcze bardziej czytając komentarze i twoje na nie odpowiedzi.Zabrakło mi słow.Nie wiem co powiedzieć i nie umiem wyrazic tego co czuję.Dziękuję to jedno słowo musi wystarczyć.Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halinko - bardzo lubię te nasze tutaj dyskusje a sama wiesz - gaduła ze mnie do plus nieskończoności i mogłabym o tej swojej pracy bez końca ..
      to wielka przyjemność jeśli ktoś o coś zapyta

      Usuń
  12. A w każdej wieży ukryta tajemnica! Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne !!!!
      a ja pies na tajemnice jestem ..
      na wieże też :-)
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  13. Aniu!Jesteś bardzo bogata osobą.Bo robisz w życiu to co kochasz i sprawia ci radość.Ja to mam jedno wspomnienie z wieży kościoła Piotra i Pawła w Nysie.Kiedy miałam naście lat spedzałam tam wakacje .Mieszkaliśmy w klasztorze u siostr przy kościele.Kiedyś z moją koleżanką której wujkiem był ówczesny biskup Kominek weszłyśmy na wieże i bardzo rozhulałyśmy dzwony na wieży.Pięknie dzwoniły a my dumne zeszłyśmy na dół.To co było potem pominę milczeniem ale,wesoło nie było.Każda wieża to tajemnica to prawda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no to niezłe z Was były aparatki Halinko ... co potem było to ja sobie wyobrazić mogę , wszak miałam wujka księdza i ciągle słyszałam Haniu - zachowuj się. I co miałam robić rady nie było, jak tylko po głowie mi psoty chodziły i coś durnego zmajstrowałam zaraz słyszałam - "no jak teraz wujek wyjdzie na ambonę jak ty się będziesz tak popisywała"

      Usuń
  14. Co ja robię? Byłam przeczytałam i poszłam sobie.
    Dziwnie ta wieża przypomina mi , kiedyś opisywaną przez Ciebie. To złudzenie ?
    :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewcia - tym razem wieża to nówka, właśnie siedzimy nad projektem i przyznam bez bicia trochę mamy do tyłu...
      ale to pierwsze zdjęcie WIDZIAŁAŚ :-))) PAMIĘĆ MASZ DOBRĄ
      te pierwsze zamglone zdjęcia były wcześniej robione , użyłam tego zdjęcia do jakiegoś wiersza, bo takie mi się troche poetyckie wydało ... ale zabij mnie - do jakiego, to już nie pamiętam

      Usuń
  15. DREWNIANE KOŚCIÓŁKI
    Z WIEŻAMI UMYKAJĄCYMI W NIEBO.
    BLIŻSZE SERCU,
    NIŻELI KAMIENNE,
    WYNIOSŁE.

    DREWNIANE
    DOŻYWAJĄ SWEGO WIEKU.
    PEŁNE ZADUMY, NOSTALGJI.
    NIEPOKÓJ O ICH ISTNIENIE,.
    OBY NIE STRAWIONE POŻAREM.
    I BÓG W NICH MIESZKAJĄCY
    TEZ BLIŻSZY SERCU.
    I MĘKA PAŃSKA BARDZIEJ KRWAWI
    WSPÓŁCZUCIEM.

    A. T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo w sercu drewnianych
      zaklęty jest śpiew aniołów
      uśmiech Boga
      pacierz dziecka
      nieme prośby fruną do nieba
      i wracają drobiną chleba
      drewno żywicą płacze
      zaklętą w śpiew aniołów

      Usuń
    2. Natura prawdę mówi i o zdanie innych nie pyta...

      Usuń
  16. A jakaż przekrzywienia przyczyna? Belki więźbowe wygniły, czy wieniec się pod niemi wykruszył? I jakaż naprawy metoda? Dźwigarami podeprzeć i belki po jednej wymieniać, czy całość rozebrać i składać de novo?
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń