poniedziałek, 25 listopada 2013

KONSTRUKTOR

z zasady i z definicji jest w opozycji do architekta.
Tak było jest i będzie. Żaden architekt własnej fantazji,  jakimiś siłami tnącymi ani momentami zginającymi, przydeptać sobie nie da !
ooo - co to, to nie !

Chyba że ... no właśnie !
Sami powiedzcie - jak tu narzucić coś konstruktorowi, skoro konstruktor to rodzony tato i, zgodnie z wszelkimi prawami boskimi i ludzkimi, to on ma prawo narzucać mnie. A potulna owieczka to ja nie jestem




Pewnego razu trafiła nam się nie nie byle jaka gratka. Wygraliśmy przetarg na zaprojektowanie narożnej plomby. Dość dużej, wielkości dwóch, a raczej trzech, solidnych kamienic. Centrum starego miasta, ścisła strefa ochrony konserwatorskiej  Jak sobie z kolegą architektem wymyśliliśmy na zabytkowej uliczce narożny budynek o fikuśnym kształcie, narożnik wisiał in powiewał nad ulicą o żadnych słupach podpierających nie było mowy

- o nie !!! nie dość, że ściany wiszą, cały narożnik bez podparcia 
  to jeszcze takie coś mi tu posadziliście !
- myyy ? jakie znowu coś ?
- a kto !? jak to jakie !? a ta wieża !

No fakt, narożnik zwieńczała romantyczna wieżyczka, którą to zaplanowaliśmy jako dominantę dla naszej urokliwej, lecz pozbawionej dominanty, ulicy. Kolega dobrze wychowany więc potulnie milczał ale ja wytoczyłam przeciwko rodzicielowi armatę

- profesor mówił, że wszystko się da zrobić, 
  nawet wieżę Eiffla posadzić to góry nogami, tylko nie wszystko 
  oczywiście robić się opłaca
- no właśnie robaczki ! a inwestor wie co tu nawymyślaliście ?
- nie wie, ale inwestora bierzemy na siebie
- no to czekam 

My inwestora przekonaliśmy a mój Tatuś posadził tę wieżę na wiszącym narożniku. Stoi do dzisiaj ! a pod nią spokojnie spacerują ludzie.
Tak mi się przypomniała ta nasza rozmowa. To już 12 lat jak zmarł mój Tatuś. Szmat czasu. Pracując z Nim zawsze czułam się bezpieczna, skoro już zdecydował się coś zrobić to było na mur.

Dzisiaj pokażę jeden z projektów, który szczególnie utkwił mi w pamięci. Skomplikowany dla mnie ale też niesamowicie skomplikowany dla konstruktorów.





Pałac w Pieszycach, zwany Wersalem Dolnego Śląska.
Prace projektowe trwały kilka lat. Konstruktorem był początkowo mój Tatuś, potem dołączył do Niego mój Brat. Niestety - nadzór autorski prowadził już sam Braciszek. Pomoc miał wyłącznie z góry.




.
Obiekt ogromny i przecudny. Rzut w kształcie litery C, korpus główny z wieżą w centralnej części i dwa symetryczne skrzydła. Skrzydło prawe w całości przeznaczone na salę balową.
To pałac prywatny, więc w rzucie pokażę wyłącznie inwentaryzację.
Niestety pałac zdewastowany był okrutnie. Nawet inwentaryzacji nie dało się na początku w całości zrobić, bo część stropów była pozawalana. Na zdjęciu poniżej widać jak pracowaliśmy. Strop będący podłogą jest już uratowany, teraz można dopiero zinwentaryzować, co nad głową. Ale inwentaryzować należy ostrożnie bo można w głowę oberwać albo zlecieć jakieś pięć metrów w dół.




.
Pogodzić nowe ze starym, wydobyć pierwotne piękno, pokazać geniusz Twórcy a ukryć własną rękę to bardzo trudne i skomplikowane.
Oczywiście nie cały pałac tak wyglądał, jak na fotografii. Taki był korpus i lewe skrzydło. W skrzydle prawym zachowały się ślady dawnej świetności. Najwięcej tych śladów zachowało się w sali balowej, przecudnej urody sali, założonej na rzucie elipsy. Na rysunku wyżej zaznaczyłam przerywaną czerwoną linią.
Sala była ogromna, licząca 200 metrów kwadratowych powierzchi a wysoka na trzy piętra, pałacowe piętra - jakieś 14 metrów, sklepiona kopułą w formie spłaszczonej, eliptycznej czaszy.

Tylko kilka takich sal można spotkać na świecie.









.
To przekrój konstrukcyjny przez prawe skrzydło.
Na przekroju projektowana konstrukcja, podtrzymująca eliptyczną kopułę zaznaczona jest na czerwono. Nie mam zdjęcia wnętrza ale popatrzcie na rysunku, jak piękny detal się zachował. Kolumny w tak zwanym wielkim porządku, czyli przez dwie kondygnacje, ozdobny fryz, podtrzymujący kopułę, bogaty ornament we wnękach okiennych. Wszystko to dobrze zachowane, za wyjątkiem drewnianej kopuły. Niestety, narażona na ciągłe zamakanie przez nieszczelny dach zaczęła tracić nośność. Wprawdzie niosła tylko samą siebie ale zbutwiałe elementy zaczęły się rozsypywać. Upadek nawet stosunkowo lekkiego przekrycia, z tej wysokości, to śmierć dla znajdujących się na dole osób. Na przekroju widać jak wysoka jest sala balowa. Jak maleńki wydaje się w niej człowiek. Te dwa czerwone ludziki pokazują skalę. Nie było wyjścia. Trzeba było wymyślić jakiś sprytny sposób odciążenia i podwieszenia kopuły.

Skąd wziął się pomysł takiej właśnie konstrukcji ?
Ogromna mansardowa więźba pałacu była tak zniszczona, że z ledwością niosła samą siebie, nie było mowy o podwieszeniu do niej czaszy kopuły, a czasza lada dzień mogła się zawalić. Trzeba było sposobem. Takich rozwiązań nie ma, nie można ich sobie znaleźć w literaturze. Wszelkie działania w starej substancji wymagają indywidualnego podejścia, ogromnej wiedzy i praktyki a przy okazji sprytu i talentu do kombinowania jak koń pod górę.





.
Z podziwem patrzyłam na mojego Tatusia a potem Braciszka jak wymyślali podwieszenie delikatnej, drewnianej konstrukcję kopuły do, zaprojektowanych przez siebie, żelbetowych kratownic ... misternie, żeby z dołu, od strony sali, niczego nie było widać.



.
To jeden z rysunków konstrukcyjnych. Pokazuje zasadę. Główną konstrukcją nośną są zaprojektowane wielkie żelbetowe kratownice oparte na ścianach. Do pasa dolnego kratownic podwieszona jest specjalna konstrukcja drewniana , składająca się z wieszaków i krążyn , krążyny mocowane są do elementów drewnianych od góry mocowanych do konstrukcji kopuły. Tak chwycona wisi i nie powiewa, nie ma też możliwości upadku. Od dołu obyło się bez żadnej ingerencji. Z sali nie widać, że cokolwiek tu majstrowano.





.
Żeby wykonawca mógł dokładnie przygotować drewniane elementy podwieszenia trzeba było wykonać model. Na pamiątkę sfotografowaliśmy to "dzieło" ze wszystkich stron.






.
Dzisiaj takie konstrukcje rysuje się w programie komputerowym.
Auto-cad działa w przestrzeni, rysunki 3D tworzy się bez kłopotu. Wówczas jednak programy przestrzenne nie były jeszcze u nas dostępne. Ale od czego zmysł kombinacji ?  Wykombinowaliśmy poglądowy model, na którym od razu widać co do czego. Oczywiście każdy element tego modelu jest osobno rozrysowany i bardzo dokładnie zawymiarowany. Tony dokumentacji.





.
Na zdjęciu niżej widać już żelbetowe kratownice gotowe i ułożone na ścianach. Pas górny kratownicy niesie podłogę poddasza. W węźle kratownicy widać spoczywającą na niej starą belkę stropową. To ta ciemna. Te zielonkawe beleczki to legary na których ułożona jest podłoga z desek. Do pasa dolnego podwieszona jest misterna konstrukcja drewniana. Byłam dumna jak pawica kiedy podczas kolejnego roboczego spotkania na budowie nasza Pani Konserwator stwierdziła, że to rozwiązanie powinno znaleźć się w literaturze fachowej.  W końcu takich sal jest tylko kilka a tak ratowanych tylko jedna.








.
Zanim jednak udało się kopułę podwiesić trzeba ją było od dołu podeprzeć. W sali wyrósł las - sosny wysokości 14 m ustawione obok siebie w odstępach około półtora metra i powiązane w przestrzenne rusztowanie. Można sobie łatwo wyobrazić tę wysokość sosen - to cztery a nawet pięć normalnych pięter. Mocno zadzierałam głowę do góry. Popatrzcie tam, gdzie zaznaczyłam czerwoną kropkę - to prześwitują okna. Od poziomu posadzki do okien jest siedem metrów  a sosny "rosną" jeszcze raz tyle, wysoko, wysoko !



        
Gdy weszłam pierwszy raz do tego lasu to odniosłam niesamowite wrażenie, pierwsza myśl jak z Makbeta - las Birnam przyszedł ... Niesamowicie chodziło się po tym lesie. Zadzierałam do góry głowę, wysoko majaczyły czubki sosen. Szczęściem wykonawca był doświadczony i poradził sobie z tak trudnym wezwaniem.

Sporo problemów nastręczało ratowanie sklepień. Przepiękne beczkowe sklepienia znajdują się w gotyckich piwnicach ale nie tylko tam. Sklepione są również komnaty i korytarze paradnej części parteru.




.
Tak wygląda odsłonięte sklepienie jednej z komnat. Po usunięciu zasypki można było przeprowadzić prace wzmacniające a następnie z powrotem zasypać. Niestety niektóre pola sklepienne były zawalone.





.
Fragmenty zawalonych sklepień można już było tylko odtworzyć zachowując formę zgodną z pozostałą częścią. Kształt sklepienia uzyskuje się za pomocą drewnianych krążyn na które układa się deskowanie. Oczywiście szablon na krążyny zdejmowany jest z autentycznego sklepienia.


I na koniec jeszcze trochę architektury od kuchni..
Na odremontowanej a właściwie to w większości odtworzonej więźbie pojawiły się lukarny. Przed remontem był tam wole oka ale potrzeba przystosowania do funkcji wymogła zaprojektowanie lukarn. Trzeba się było z tym problemem zmierzyć. Na szczęście na niezbyt wyraźnych, najstarszych zdjęciach widać było, że wcześniej jakieś lukarny tam były.




.
Do zaprojektowania formy lukarny posłużyły mi lukarny z pałacu w Pszczynie. W końcu, w bardzo odległej historii, oba te pałace należały do tego samego właściciela.






Tak prezentują się lukarny w projekcie. Te mniejsze rozmieszczone są na całym owodzie pałacu. Ta większa, pojedyncza, znajduje się na głównej osi elewacji tylnej. Oczywiście oprócz zestawienia projekt zawiera rysunki robocze jak lukarnę wykonać.




.
A tak wygląda montowanie lukarny na pałacowym dachu. Najpierw wykonany był model, na który nanosiło się korekty, potem po sprawdzeniu jak wygląda pojedyncza lukarna i czy wszystkie elementy idealnie do siebie pasują  wykonano elementy pozostałych 23 lukarn. Potem już tylko montaż na drewnianych szkieletach, malowanie i gotowe.

I jeszcze ostatnia ciekawostka.
Zakończenie tego etapu, zwieńczenie prac projektantów i wykonawców



Wiecha


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                          


jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

69 komentarzy:

  1. "...Pogodzić nowe ze starym, wydobyć pierwotne piękno, pokazać geniusz Twórcy a ukryć własną rękę to bardzo trudne i skomplikowane..." I OTO PYTANIE PANI ANNO !
    GDZIE KOŃCZY SIĘ GENIUSZ TWÓRCY - KIEDY JEGO TRUD PRZEISTACZA SIE W NICOŚC I GDZIE ZACZYNA SIĘ GENIUSZ ARCHITEKTA PODNOSZĄCEGO Z POPIOŁÓW JEGO ZAMYSŁ I DZIEŁO. ? PEWNIE TU NIE MA GRANICY.
    PIEDESTAŁ TEN SAM.. A. T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję za te miłe sercu słowa ... mój profesor mawiał - tym jesteście lepsi przy zabytku, im mniej was widać :-)
      DZIĘKUJĘ TEŻ ZA PIĘKNE SŁOWA POD POPRZEDNIM WPISEM :-)
      ------------
      A.T. - powiedz jakim imieniem bądź nickiem mam się do Ciebie zwracać ???

      Usuń
    2. WYSTARCZY A. T
      A PROFESOR BYŁ MĄDRY. OTWORZYŁ PANI PRZESTRZEŃ DO LOTÓW PROMETEJSKICH. A. T

      Usuń
    3. DZIĘKUJĘ A.T.
      POZDRAWIAM :-)

      Usuń
    4. W HISTORJI ODBUDOWY PAŁACU - ZAMKU W PIESZYCACH NIE WYMIENIONO IMION I NAZWISK MISTRZÓW RENOWACJI. MALARZY ARCHITEKTOW, UTALENTOWANYCH RZEMIEŚLNIKÓW..A PRZECIEŻ TO ICH TALENT, GENIUSZ WZNOSI Z POPIOŁÓW TEN ZNAKOMITY OBIEKT. UPOMINANIE SIĘ O HOŁD DLA NICH I PAMIĘĆ O NICH NAKAZEM. A. T

      Usuń
    5. a kto by miał wymieniać ? dziennikarze ? ich obchodzi raczej inwestor i kwestia kto wyłożył pieniądze . o projektantach dziennikarze nie wiedzą, że "takie coś" wistnieje. Czy ktoś mówił np o tychg, co projektowali stadion ? nie, tylko krzyk jeśli na czas ktoś z odbiorem nie zdążył. Myśmy zdążyli, awantury z inwestorem to znaczy właścicielem nie było więc co to dziennikarzy obchodzi, w ich świecie nie ma na nas miejsca... zabytki ratują się same a jeśli coś już je ratuje to pieniądze. Czy słyszałeś np że co roku przyznawany jest Laur KoNserwatorski. Media nawet się nie zająknęły bo ważniejsza mama małej Madzi.

      Usuń
    6. DZIENNIKARZE - ICH UDZIAŁEM PĘD SZCZURÓW I WYSŁUGIWANIE SIE TEJ CZY INNEJ OPCJI POLITYCZNEJ. PROMETEJSKIE LOTY DLA NICH. ZABRONIONE. TO NIE SĄ DOBRE CZASY DLA DZIENNIKARZY.
      A GENIUSZ TWÓRCY - W TYM TEŻ ARCHITEKTA - POKAZAĆ ŚWIATU MOŻE TYLKO SAM TWÓRCA. DLATEGO TEŻ Z TAKĄ RADOŚCIĄ OGLĄDAM I WYCZEKUJĘ NA PANI WCIĄŻ NOWE OPRACOWANIA. KOPUŁA W PIESZYCKIM PAŁACU PODNIESIONA Z POPIOŁÓW PRZY PANI UDZIALE I PANI NAJBLIŻSZYCH - W PANTEONIE NIELICZNYCH DZIEŁ SZTUKI.. MISTERNIE PODWIESZONA PRZESTRZEŃ. PANI TAK POCZYTNA STRONA, ODWIEDZANA PRZEZ WSPANIAŁE POSTACIE NAJLEPSZYM PRZEKAZEM I PAMIĘCIĄ. NA PANI MACIERZYSTEJ UCZELNI TEŻ DOCENIĄ PANI DOKONANIA. WŚRÓD MILIONERÓW OD CZASU DO CZASU ZDARZAJĄ SIĘ POSTACIE ODDAJĄCE HOŁD LUDZKIEMU GENIUSZOWI, A W PIESZYCACH BYĆ MOŻE TO SIĘ WYDARZY. A. T

      Usuń
    7. jak przyjemnie przeczytać takie słowa. chociaż nie dla chwały pracujemy to jednak coś takiego drzemie na dnie serca co sprawia, że czytają taki komentarz myślę sobie warto pracować, przejmować się, czasem nie przespać kilku nocy żeby zobaczyć efekt, żeby to, co pokolenia naszych ojców nam zostawiły nie zmieniło się w proch.

      Usuń
    8. NIE ZMIENI SIE W PROCH NASZE DZIEDZICTWO PANI ANNO ! DZIĘKI PANI TRUDOWI SZLACHETNEMU. DZIENNIKARZOM WYROSNĄ SKRZYDŁA. WZLECĄ WYZWOLENI W PRZESTRZEŃ PROMETEJSKĄ. NIE MOŻE BYĆ INACZEJ. WCZEŚNIEJ CZY PÓŻNIEJ POKAŻĄ ŚWIATU NASZE DZIEDZICTWO ZACHOWANE W PANI TRUDZIE. W PANI ARCHIWACH W PANI OPRACOWANIACH. MA PANI TALENT PANI ANNO I DAR PRZEKAZU. TO NIE PRZYPADEK - TAK WIELE SZLACHETNYCH POSTACI WKRACZA NA PANI STRONĘ PEŁNI ZACHWUTU - ONI TEZ SĄ UTALENTOWANI ROZUMIENIEM ŚWIATA. BYŁEM ZAUROCZONY PANI OPISEM SWEGO UDZIAŁU W RESTAURACJI KOŚCIOŁA W NOWEJ WSI. ROZMOWAMI Z WSKRZESZANYMI ANIOŁAMI I APOTEOZĄ TWÓRCY TEGO SANKTUARJUM. NIE MA PYCHY W PANI PRZEKAZACH. RADOŚĆ PRZEOGROMANA. OTO UROCZA MŁODA DAMA Z KRESOWYM RODOWODEM I BEZ WĄTPLIWOŚCI UTALENTOWANA TALENTEM SWOICH PRZODKÓW - WYDOBYWA Z ZAPOMNIENIA NASZE DZIEDZICTWO. A T

      Usuń
  2. Pięknie to wszystko opisałaś.................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Mario - straszna jestem gaduła a o pracy mogę bez końca

      Usuń
  3. Trudno ignorant,
    tu się wypina,
    nie zrozumiałem
    co to... krążyna?
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jak by tu bez komplikowania - są proste sufity i proste nadproża nad drzwiami są też sklepienia albo łęki nad drzwiami, kształty sklepie i łęków są różne w przekroju to odcinki koła albo elipsy, albo tak zwanej krzywej koszowej, albo ośli grzbiet, żeby taki kształt wymurować z cegieł, czy wylać z żelbetu trzeba sobie ten kształt z czegoś wykonać, prawie zawsze robi się toto z drewna. ponieważ ma kształty krągłe to pewnie dlatego krążyna, jak kawałek krążka. Na zdjęciu odtwarzanego sklepienia widać takie drewniane krążki (krążyny) na które nabite są deski czyli szalunek :-)

      Usuń
  4. Tajemniczym kluczem do każdego sukcesu,są.
    1- Pomysł.
    2- Wiedza.
    Mając te dwa atuty można przenosić przysłowiowe góry.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Wiktorze - a do ilu dołków po drodze się wpada - lepiej nie mówić

      Usuń
  5. Ale Ty Haniu podobna do tatusia::))....Dla mnie to czarna dziura::)))Można dostać obłędu ..Podziwiam Was. Architekci Jesteście lepsi niż komputery!!!!..Mam w rodzinie architektkę..wiem jaka to ciężka praca umysłowa::))Pozdrawiam cieplutko i życzę zdrówka ..Cos mnie sen ogarniać zaczyna idę na 15 min położyć się::))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danuśka - ja jestem pomieszana ale fakt - wyprzeć się mnbie to by mój Rodziciel nie mógł, w żaden sposób ;-)

      Usuń
  6. Aż się łezka kręci w oku na takie piękne wspomnienia.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pozdrawiam ...
      eeech - kiedy to było ...

      Usuń
  7. Chciałabym zobaczyć tę wieżyczkę, która zwisa i powiewa:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Bet - niem żadnej fotografii. W czasie projektowania latam z wywieszonym językiem i dokumentuję, zdjęcia są mi też potrzebne do projektu a potem ... potem aż wstyd powiedzieć nie mam czasu sfotografować efektu. Muszę kiedyś objechać te "moje" chałupy a wtedy pokażę

      Usuń
    2. Koniecznie trzeba objechać i zrobić dokumentację dla potomności no i dla nas...

      Usuń
    3. zrobię :-)
      teraz robię w trakcie budowy wieży bramnej w Ziębicach ... niedługo pokażę

      Usuń
  8. Haniu, jestem dla Was pełna podziwu.
    Ruinę doprowadzić do takiej świetności to nie lada wyczyn.
    Haniu, jesteśmy z Tobą, pamiętamy i wypraszamy....
    Będzie dobrze...
    Moc pozdrowień:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiu - czuję tę pamięć i modlitwę ... obie serdecznie dziękujemy - pomogło

      Usuń
  9. Fajnie się czyta:):) Z zapartym tchem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - fajnie się czyta taki komentarz :-)

      Usuń
  10. Praca waszego zespołu,jest piękna...trudna,twórcza,,wspaniała.!Wiecha nowoczesna,,na moim domu była była bez piły łańcuchowej...znak czasu..
    Modlę się za Mamusię...pozdrawiam Was wszystkich..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zosiu - Danusia serdecznie dziękuje

      Usuń
  11. Dziękuję Malino za tę wycieczkę poza kurtynę wtajemniczenia . Przypomniał mi się kurs czytania projektu technicznego z czasu gdy będąc inwestorem musiałem patrzeć na ręce różnym domorosłym wykonawcom.
    Toż to jest artyzm w czystej postaci
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Czesławie i ja patrzę czasem na takie ręce, że strach pomyśleć ... nigdy nie zapomnę wykonawcy co oparł belkę stropową na pękniętym łęku, na mój wrzask wywalił oczęta zdziwione i odparł, że strop atestowany, ... no nie !!! pomyślałam tylko, że już nie wrzasnę tylko czym prędzej wyjdę bo zaraz atestowana belka z nadprożem wyląduje na mojej głowie

      Usuń
  12. Malinko,Twoje opowieści o architekturze i zabytkach czyta się niby pasjonujące historie o wspaniałych przygodach! Życzenia szybkiego powrotu do zdrowia dla Twej Matuli!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matula dziękuje Waszku - wszystkie życzenia Jej przekazałam, pomogły, dzielnie zniosła za to ja padłam jak malina

      Usuń
    2. Jak Malina pod szpakowym drzewem..Nawet drzewo się zamartwiało i nawet puściło liście!

      Usuń
  13. 1. Wspaniałe rodzinne tradycje! Myślę, że taka możliwość wzajemnego czerpania od członków rodziny, sprzyja dużej fachowości.
    2. Wprawia w prawdziwy podziw kult "dobrej roboty". Duża wiedza, talent, cierpliwość, dokładność i poczucie odpowiedzialności nie są zbyt powszechne. Zwłaszcza w komplecie. Ten wpis jest szczególnie inspirujący pod tym względem, za co dziękuję.
    3. Pięknie brzmią fachowe nazwy. Fryzy, ornamenty, lukarny... To materiał na piosenkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aj - zaraz zaśpiewam sobie ;-)
      wiesz u nas tylko ja zostałam architektem , za to konstruktorem po tacie brat a po nim bratanek

      Usuń
  14. Witaj Haniu!
    Zawsze coś pozostaje w genach po rodzicach. I bardzo dobrze. Po Twoim wpisie tylko stawiać i remontować. Ja niestety bywałem jedynie wykonawcą. Do tej pory mi się śnią podwieszane sufity, sklepienia krysztaowe i inne.
    Pozdrawiam serdecznie i do się zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowne wspomnienia ,dobrze się wspomina a ile pracy i serca w tym ,,poście'' serdeczności

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. lubię swoją pracę, wkładam w nią serce , daje mi to mnóstwo satysfakcji, gorzej z pieniędzmi bo w czasie gdy powinna 3 ja robię jeden projekt ... ale tak wolę

      Usuń
  16. Oto wspaniała współpraca konstruktora z architektem. Haneczko, z Twoich prezentacji i ja się czegoś zawsze nauczę. Nieważnie, czy to wykorzystam w praktyce, ale przynajmniej będę miał stosowną wiedzę, gdy wejdę do zabytkowej budowli i będę podziwiał kunszt architekta, konstruktorów i budowniczych. Tak, jak podziwiam Ciebie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomku - bez tej współpracy obiektu nie ma ...

      Usuń
  17. Danusia już po operacji - pozdrawia i dziękuje za pamięć :-)
    oko ma nową soczewkę, DANUSIA UŚMIECHNIĘTA WCINA SPÓŹNIONĄ KOLACJĘ a ja padłam jak placek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Malinko, post niezwykle interesujący. Oczywiście dla mnie to magia - te sklepienia i różne inne... Ale Ty tak pokazujesz, że laik może się zachwycić.
      Wpisuję się tutaj, pod dobrą wiadomością o Mamusi Danusi. Wszystkiego dobrego i serdeczne pozdrowienia.

      Usuń
    2. dziękuję za dobre myśli o Danusi - POMOGŁO

      Usuń
  18. BARDZO CIESZĘ SIE ŻE PANI DANUSIA JUZ MA OCZKO ZDROWE.........♪♥♥...Haniu Tobie tez ulżyło ,bo z pewnością byłaś w stresie .Teraz już będzie tylko lepiej...Trzymajcie się dziewczyny i uściski dla Was::)))))Dziękuję za życzenia urodzinowe::))))Mąz chodzi dumny jak paw::)))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymamy się - wczoraj zrobiłam ostatni zastrzyk, wczoraj lekarz skontrolował - operacja się udała oko widzi coraz lepiej :-)

      Usuń
  19. To wprost bajeczne, o czym tu z taka pasją , Haniu, piszesz (wybacz mi tę poufałość, ale Twój nick nie za bardzo mi się zgadza z tak piekną kobietą!)! Urzeka mnie też u Ciebie coś w rodzaju zawodowej ciągłości pokoleniowej. U mnie jest podobnie . Mój sp.Tata był jednym z pierwszych na Śląsku zawodowym konferansjerem (zdał egzamin państwomy przed prof. Kazimierzem Rudzkim), Klater jest tym kim jest (szczególy w wikipedii), a mój syn Kuba już w wieku przedszkolnym był prezenterem telewizyjnym, a kilak lat późnie zagrał drugoplanową rolę w serialu tv (durna "Święta Wojna", ale zawsze. Teraz kończy studia muzyczne.
    Zapraszam Cię, na post gościnny Leszka, gdzie przy okazji obaczysz ma aktualną starą mordę, coć w odpowiednim towarzystwie.
    ściskam tulę i w ogóle

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Klaterku - spiekłam raka ;-)
      Gratuluję takiego SYNA ... A wiesz, u nas dzieciaki brata poszły "po rodzinie" bratanek jest konstruktorem ale na moje oko świetny jest a architekturze i często robi ze mną projekty, bratanica jest akustykiem pracuje w Operze Wrocławskiej a ja mam dobrze, bo jak coś to mogę podpytać o akustykę projektowanej sali ...
      nie ma jak rodzinka :-) NIE TYLKO NA FOTOGRAFII

      Usuń
    2. Moja córka (34, z piewszego małżeństwa), wprawdzie nie odziedziczyła po mnie żadnycj zdolności artystycznych, ale jest świetną anglistką, ma otwarty przew3ód doktorski, ponadto jest także tłumaczem przysięgłym.
      Taka mam radość z mych dzieci...
      W chwili wolnego czsu wpadnij do mnie na post gościnny Leszka

      Usuń
    3. woadam ciągle - zaraziliście mnie tymi limerykami ;-)

      Usuń
  20. Jako architekt dobrze rozumiem jak wygląda taka współpraca ;-) Niestety, zdarzało mi się również pracować z konstruktorami ' bez polotu' . Jednak, kiedy zdarzy się, że Ci, którzy biorą udział w całym procesie podchodzą do tego kreatywnie i z pasją , jak Ty, to efekty tego są wspaniałe. Gratuluję wspaniałych osiągnięć. Serdeczności;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Joanno :-)
      wiesz - ja to tak trochę mam dobrze, że to w rodzinie ... zawsze można hmmm, się obrazić albo, na przykład, dostać histerii .. w rodzinie wachlarz "środków nacisku" jest trochę większy ;-)

      Usuń
  21. Dziękuję, pani Haniu, że pokazuje Pani, że być inżynierem, to piękna rzecz.

    adam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak panie Adamie, to piękna rzecz, jeśli się robi z pasją ...
      dla mnie równie piękne jest być specem od cegły i kamienia jak i specjalistą od ruskich pierogów i pieczeni. Wszelkie pasje są piękne, jeśli się je rozwija i jeśli dają dobre owoce. Jedna pasja daje piękno a druga domowe ciepło :-)

      Usuń
    2. Czasami Adaśku jest nawet sympatyczny. Tylko dlaczego "czasami?".

      Usuń
  22. Tytaniczna praca !!
    Tylko powiedz mi dlaczego zanikł u nas zwyczaj wmurowywania tablic z nazwiskami tych wszystkich którzy mieli swój wkład w budowę,czy odbudowę.Przecież to dla potomnych zostaje.
    Robia to czy kultywują jeszcze Węgry.Jak przyjemnie było będąc w Opusztaszer
    /skansen historyczny, w którym następnie umieszczono panoramę przedstawiającą zajęcie Wielkiej Równiny Węgierskiej przez Węgrów pod wodzą Arpada. Panoramę namalował zespół malarzy węgierskich pod kierownictwem Arpada Fesztyego dla uczczenia tysiąclecia Węgier przypadającego w roku 1896. Do roku 1945 panorama była eksponowana w Budapeszcie. Uszkodzoną podczas działań wojennych panoramę konserwowali polscy specjaliści./
    znaleźć w holu Panoramy wielką tablicę z nazwiskami tych wszystkich, którzy te panoramę konserwowali nie pominięto nawet nazwiska tłumacza.I opisem w języku węgierskim i polskim.

    OdpowiedzUsuń
  23. no fakt - zasuwaliśmy jak te mrówy.
    Ech Wieśku - a komu by zależało na projektantach ? a jaki projektant upomni się o coś takiego ? zaraz go okrzykną bufonem. A wiesz, że w Rumunii są też takie tabliczki. Nasz znajomy starszy architekt oprowadzał moich rodziców po ulicach swojego miasteczka, na domach, które projektował są tabliczki. U nas zaraz by było "lokowanie produktu" i wrzask.

    OdpowiedzUsuń
  24. Przecież w takich"zabytkach"już są takie tablice /o ile się "uchowały"/co wiec szkodzi zaproponować inwestorowi by taka sama? tzn czcionka,rozmiar,forma a być może styl pisania umieścić i dzisiaj AD 2013 staraniem......
    Czas chyba przywrócić, dobre tradycje "pochwały dobrej roboty" i piękna
    "Jeśli nie teraz ,to kiedy,jeśli nie my to kto" jak ktoś tam mawiał.
    Pal sześć "lokowanie produktu" ale spróbować trzeba i można A nuż.

    OdpowiedzUsuń
  25. Co to znaczą geny! Wspaniałą pracę oddaliście Polsce... Ty nadal dajesz. Chwała Wam za to! I tylko podziwiać.
    Mamusi Danusi życzę jak najszybszego powrotu do zdrowia. Serdecznie pozdrawiam Was Obie! Halszka

    OdpowiedzUsuń
  26. Kunszta doceniając, tak opowieści, jak i projektu samego, przecie co inszego mię w tejże zafrapowało opowieści... Otóż, niejako na gorąco, żeś nam na exemplum familijej własnej objaśniła jakoż powstają dynastie:)) Nie te mało istotne, z koronami na głowie, jeno te familijne kunsztów i rękodzieł, gdzie z pokolenia na pokolenia rosła marka danego ludwisarzów rodu, czy kurdybaników, czy architektorów nareście... Gdzie nibyż to "tylko" rzemiosło, a przecie jest w tem rzemiośle artysta... Świadom siebie, rodu znaczenia, tradycji i potęgi ducha tąż dynastię ożywającego:) Chapeau bas:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
  27. No, tego projektu, to akurat Ci zazdroszczę. My tutaj, mrówki biedne, tylko z kamienicami czynszowymi wojujemy, i to niestarymi, bo z dziewiętnastego wieku. Te starsze czekają na lepsze czasy, albo następnego Palikota. Za droga sprawa i za dużo ich.
    Generalnie stare czynszówki to koszmar. Są pod konserwatorem i koleś jęczy nad każdą klamką, a jednocześnie były swojego czasu tanio budowane i nie wiadomo co się bardziej rozpada, drewniane stropy, czy kiepska cegła w kominach. Ale weź tylko wspomnij, że najlepiej zacząć od wielgaśnego buldożera! Od razu tiurmą straszą.
    Najbardziej żałuję, że przepadły w kolejnych przeprowadzkach zdjęcia z pewnej piwnicy. Odkryliśmy zejście do zasypanej niższej kondygnacji i ekipę ogarną szał eksploracji. W tej niższej było wejście do jeszcze niższej, a tam do następnej. Wytargaliśmy wiadrami dwadzieścia wywrotek dwustu- trzystuletniego śmiecia, aż inwestorowi znudziło się dalej finansować zabawę. Na minus dwudziestu siedmiu metrach! Co tam były za detale. Dotąd nie wiem, jak stare majstry lepiły te kopułki, że im tego nie rozmyło i nic się nie zapadło przez stulecia. Materiał - wapno i łom marglowy z wykopów. Musieli mieć wprawę, bo pod lubelska starówką jest ponoć dwa razy tyle powierzchni użytkowej niż na górze.

    OdpowiedzUsuń
  28. Bardzo to ciekawe i edukacyjne oraz piękne, bo podbudowane rodzinna tradycją. Tatuś z góry uśmiecha się do swego dzieła i do Was, wspierając w każdym wymiarze. Pozdrawiam - Krysia

    OdpowiedzUsuń
  29. iezwykły projekt ! skąd u ciebie Haniu tyle niezwykłości:) no i ten dar postrzegania przestrzennego ech ty to masz talent:)

    OdpowiedzUsuń
  30. Pierwsze slysze o tatusiu braciszku kto wogule pozwolil na umieszczenie zdjec projektu oraz zamku.Osobiscie wykonywalem z kolegami te lukarny wiezbe dachowa to robili ludzie z glowy fachowcy ktorzy wiedzieli co robia .

    OdpowiedzUsuń
  31. Jeszcze raz popodziwiałam Wasze talenta. Jest co podziwiać.
    Pozdrawiam! Halszka

    OdpowiedzUsuń