piątek, 23 sierpnia 2013

MATKA ZADŻUMIONYCH

ich patronka - Święta Anna.
Wiedzieliście ? ja do tej pory nie miałam pojęcia.
Siedzę właśnie, jak ta mrówa, nad nowym projektem renowacji niewielkiego kościoła w Nowej Rudzie.
Góry Sowie, pasmo Wzgórz Włodzickich, jeden ze szczytów, górujący nad Nową Rudą - Góra Świętej Anny. Na niej przedmiot mojej pracy kościół a właściwie to kaplica poświęcona tej właśnie Świętej.



Schowana wśród drzew.
Prawie na samym szczycie, wyżej już tylko kamienna wieża widokowa.

Do kaplicy prowadzą drogi i dróżki przy których niegdyś mnóstwo było kapliczek, tak zwanych "kapliczek dżumowych". Tworzyły pątniczy szlak.
Zbudowano je jako wotum dla Świętej. Budowali uratowanych od zarazy, która w 1680 roku uśmierciła prawie tysiąc mieszkańców Nowej Rudy.
Kapliczki "dżumowe" nie przetrwały do naszych czasów. Istniały jeszcze po wojnie ale zostały zdewastowane i powoli popadły w ruinę.




Pierwszą,  drewnianą kaplicę wzniesiono w tym miejscu prawdopodobnie w roku 1515 roku. Umieszczono w niej obraz Świętej Anny Samotrzeciej.
Obraz i kapliczkę otoczono czcią, stały się one miejscem kultu tej Świętej
Ale przyszła reformacja, kaplicę zaniedbano i zapomniano do tego stopnia, że koło 1600 roku zawaliła się.
Obok sterty połamanych belek na drzewie umieszczono obraz Świętej Anny. I tak trwało aż do roku 1644, kiedy to, na polecenie właściciela dóbr noworudzkich Bernharda II von Stillfrieda, wybudowano nową kaplicę, tym razem murowaną.

Ta właśnie  kaplica przetrwała do naszych czasów. Jest ona jedną z pierwszych barokowych kaplic górskich zbudowanych na terenie ówczesnego Hrabstwa Kłodzkiego.
W  latach 1662 -1665 do kaplicy dobudowano pustelnię.
Znacznie później, bo  w 1903 roku pustelnię powiększono o niewielkie pomieszczenie. Kaplica kilkakrotnie była remontowana, pierwszy raz w 1770 roku, następne remonty przeprowadzano w dziewiętnastym wieku.





.
Kaplicę zbudowano na bardzo ciekawym rzucie.
Jedni twierdzą, że sama kaplica to trójliść
inni przychylają się do tezy, że to ośmiobok (?) z półkoliście zamkniętym prezbiterium. Mnie tam rzut kaplicy, razem z pustelnią, przypomina ozdobny klucz. Nic na to nie poradzę.
Dach kaplicy wysoki, kombinowany.
Półstożkowy, dwuspadowy, trójpołaciowy, ożywiony sygnaturką.




Pokrycie dachu w tej chwili paskudnymi arkuszami blachy ocynkowanej.
Pierwotnie dach kryty był gontem drewnianym a później później łupkiem. To dla mnie ważne wiadomości bo w projekcie zajmujemy się renowacją nie tylko więźby dachowej ale również pokrycia dachu.
Będziemy starali się przywrócić nie tyle drewniany gont, co właśnie ten trochę późniejszy łupek.




Na wieżyczce a właściwie sygnaturce, widać mały dzwon.
Ciekawe - co też znajduje się w złoconej, repusowanej kuli ?

Do wnętrza kaplicy wchodzi się przez pięknie sklepiony podcień.
Ten właśnie podcień stał się sprawcą wstrzymania prac projektowych. Kiedy w zeszłym roku przystąpiliśmy do inwentaryzacji obiektu zaczęłam bacznie przyglądać się tynkom. Wypatrzyłam "pechowo" że pod wtórnymi nawarstwieniami wypraw, w miejscach, gdzie poodpadały, pokazuje się jakaś warstwa kolorystyczna. Na tynkach sklepień, w polach sklepiennych i na gurtach, zauważyłam wyraźne błękity i mniej wyraźne czerwienie a ponieważ wewnątrz obiektu są piękne polichromie to od razu zaświeciła mi się czerwona lampka.  Powiedziałam inwestorowi, że czeka go niestety bardzo "bolesna" czyli kosztowna operacja - wykonanie badań stratygraficznych.
Projekt na etapie inwentaryzacji został zawieszony. Teraz okazuje się, że konserwatorzy kończą badania. Na dniach dostanę wyniki a że projekt potrzebny na wczoraj więc tera ślęczę i przygotowuję tak, by dwa dni po wprowadzeniu wyników oddać . Ufff - teraz to się spieszę.




Z podcienia wchodzimy do kruchty.
Dwukondygnacyjna kruchta posiada na piętrze przepiękną emporą muzyczną, inaczej mówiąc - chór.
Nie zajmuję się wnętrzem kaplicy. To praca dla specjalistów konserwatorów. Wystrój wnętrza kaplicy dosyć bogaty. W prezbiterium ołtarz główny z dwiema kolumnami korynckimi z 1760 roku. Obok ołtarza barokowa ambona. Prezbiterium od reszty kaplicy oddziela kamienna balustrada z 1744 roku. Przed prezbiterium znajdują się dwa neogotyckie ołtarze z 1882 roku.

Mnie interesują ściany zewnętrzne i dach.
Ściany zewnętrzne kościoła  wzniesiono z kamienia i cegły.  W całości otynkowano. Strach mówić w jakim stanie znajdują się teraz.
Obraz nędzy i rozpaczy.





.
Na elewacjach kaplicy zachował się
skromny wystrój architektoniczny w postaci pionowych lizen i rozbudowanego gzymsu okapowego. Na zdjęciu widać właśnie ten gzyms. Wykonany z czerwonego, noworudzkiego piaskowca. Niestety widać jak bardzo skorodowany jest kamień.






.
W zbliżeniu można ocenić kolor pierwszej warstwy tynku - to jasny ugier.
Otwory okienne i drzwiowe kaplicy, w większości, ujęte są w proste obramienia, wykonane z czerwonego, noworudzkiego piaskowca. Cechą charakterystyczną są tak zwane "uszaki" .





.
O - uszak to takie coś, co znajduje się na rogach obramienia drzwi.
Na opaskach okiennych wyraźnie widać, jak dołem, spod buraczanej, farby wygląda piękny czerwony piaskowiec. Z takiego piaskowca wykonany jest też cokół i stopnie wejściowe. Czerwone piaskowce są bardzo charakterystyczne dla noworudzkich obiektów, w końcu tu piaskowce te się wydobywa.




Tynki elewacji w dużym stopniu są tynkami pierwotnymi, barokowymi,
z późniejszymi nawarstwieniami powłok malarskich.
Na zdjęciu ten ponakłuwany charakterystycznie to właśnie tynk barokowy. Tynki w większości zachowane w złym stanie technicznym; zawilgocone, skorodowane, miejscami odspajają się od podłoża. W partiach cokołowych, szczególnie nad piaskowcem, występują koszmarne wysolenia.
Staram się jak mogę by maksymalnie dużo z tych tynków zachować. Dzisiaj piszę właśnie program renowacji .

A teraz wchodzimy wyżej.



Drewniana, barokowa, kręta klatka schodowa.
Prowadzi na poddasze. A tam piękna barokowa, drewniana więźba. Można podziwiać starą konstrukcję, można też, drabiną, dostać się do wnętrza sygnaturki.
To znaczy - kto może, ten może.





.
Prawie wszystkie elementy więźby były widoczne. W związku z tym nasze badania pozwoliły ustalić, że cała więźba dachowa porażona jest przez techniczne czynniki korozji drewna - znaczy licho majstrowało !!! Zróżnicowany jest tylko stopień porażenia. Niektóre elementy więźby dachowej zostały bardzo przeżarte. Inne da się uratować lub odpowiednio wzmocnić.




.
To przekrój przez fragment więżby, tuż nad prezbiterium
Zdjęcie poniżej pokazuje ten właśnie fragment. Widać dobrze kawałek ceglanego sklepienia.




.
Elementy więźby wydają się zdrowe ale wewnątrz, pod pozornie dobrą powierzchnią drewna, można napotkać całe siedliska chodników larwalnych z zawartością wydzielin larw owada spuszczela w postaci mączki drzewnej. A na domiar złego w miejscach narażonych na zawilgocenie spowodowane nieszczelnością pokrycia dachowego, występuje korozja biologicznej. Czyli jak nie urok to przemarsz wojsk.
Nie ma lekko

Więźba jak więźba ale stropy !!!
Stropy drewniane pustelni przedstawiają opłakany stan.
Widać, że kropla znacznie szybciej drąży drewniane bele niż skałę.




Strach stanąć pod  czymś takim.
Tupniesz w podłogę i strop na głowie może wylądować.



.
Proszę, jak pięknie wyrosły sobie grzyby !
No wprost cud miód ultramaryna, a właściwie huba.

Wkrótce projekt zabezpieczeń i renowacji dachu a także renowacji elewacji będzie gotowy.
Moja w tym głowa.
Może kolorystyka będzie wyglądała tak, to bardzo prawdopodobny wariant.  A może badania przyniosą niespodziankę ?. W przyszłym tygodniu będzie wiadomo.
To jest wstępny projekt , kolory "w charakterze epoki"





.
Zobaczymy co na to inwestor i konserwator ale pokusiłam się o miedziane pokrycie hełmu sygnaturki. Na starych sztychach miał kolor zielony więc chyba była to miedź.

Wkrótce pewnie ekipa ruszy do prac budowlanych.
Czas po temu najwyższy !
Może jak skończą się prace to miejsce ożyje.
Na ikonografii z 1805 roku widać święto Patronki. Co roku, 26 lipca odbywały się tu odpusty a ludzie tłumnie ściągali z całej okolicy.




Może , jak niegdyś stanie się miejscem kultu i pielgrzymek.
Może ktoś pomyśli o odtworzeniu pątniczego szlaku.

Może ... wszystko jest przed nami
a ja mocno trzymam kciuki żeby się udało
To cudne miejsce warte jest przypomnienia


z przyjemnością polecam - Malina M*

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź     i zagłosuj

41 komentarzy:

  1. Chociaż nie znałem
    ja Jej z tej strony,
    bardzo pasuję
    do... zadżumionych.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też nie znałam
      ale się dopasowałam

      Usuń
  2. Haniu Dziękuję za komentarze::))))Kościółek faktycznie zniszczony,uważaj na takie zabytkowe próchno....Aż strach pomyśleć ,że mogłoby spaść na Ciebie ,lub zarwać się pod Tobą .Haniu uważaj słonko....Cieszę się ,bo w Twoim fachu nie ma strachu...Ty już wyszykujesz to cacko na perełkę ....Oj będzie cieszyło oczka turystów i nie tylko::))))Trzymam kciuki::)))))Pozdrawiam serdecznie::)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danuśka - uważam i nie tupię zbyt mocno ;-)

      Usuń
  3. Coś pięknego! Wspaniały opis. Masz talent dziewczyno! Jakbym tam była i sama oglądała.Jest co!
    Bardzo jestem ciekawa dalszego ciągu tej operacji.
    Pa:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewciu - jak tylko dostanę badania to dopiszę co tam się pokazało

      Usuń
  4. Obiekt mały ale oj pracy przy nim dużo.!!!!!
    Mam nadzieję ze inwestor przyjmie w pierwszej kolejności zabezpieczenie obiektu przed wilgocią ,która jest jego mordercą.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja tam z moim dziadkiem kiedyś bodajże był to rok 1952 byłam .Od nas /okolice Rybnika i Raciborza/tam zawsze chodziły pielgrzymki .To nasza Góra Sw.Anny tam w czasie powstan Slaskich były rożne stanowiska i fortyfikacje wojskowe.To moje strony.Aniu! Ty naprawdę sie za to bierzesz?To strasznie duzo pracy .Jak Ty dasz rady dziewczyno.Jak twoje zdrowie?Czy już lepiej?Dbaj o siebie abyś długo nam opowiadała o pięknych zabytkowych obiektach.Pozdrawiam Halina

    OdpowiedzUsuń
  6. Dlaczego mo zjadło moj komentarz.Napisałam że w roku 1952 byłam tam na pielgrzymce to nie daleko od nas.Moje strony Ja się urodziłam w Rybniku i tam na Gorę Sw.Anny chodziły od nas zawsze pielgrzymki.Aniu! Jak ty dasz radę .Ciężka praca cie czeka.Dbaj o siebie.Jak twoje zdrowie?Pozdrawiam serdecznie ciebie iTwoja szanowną mamusię.Halina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HALINKO - moja Święta Anna to dolnośląska a Twója górnośląska :-) w sumie bardzo do siebie podobne ...

      Usuń
  7. Haniu,
    uwielbiam Twoje posty. Są tak pięknie napisane.
    Trzymam mocno kciuki aby Wasze zamierzenia i plany zostały zaakceptowane. Wiem, że doprowadzicie ten maleńki zabytek do dawnej świetności.
    Przed Wami jak zwykle wiele, wiele pracy.
    Mocno całuję i pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiu - serdecznie pozdrawiam, skoro trzymasz kciuki to się uda !

      Usuń
  8. Witaj Haniu!
    Wspaniała kaplica, ale wymaga solidnego remontu. Blacha miedziana na kopułę sygnaturki i ten łupek zamiast ohydnej blachy, a będzie spoko.
    Niedaleko Głogowa na Wzgórzach Dalkowskich też jest Góra św. Anny o podobnej kaplicy, ale zadbanej.
    Pozdrawiam i kciuki trzymam za renowację.
    Zapraszam do się na nową wedrówkę.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I jeszcze jedno, też nie miałem pojecia, że św. Anna jest patronką zadżumionych, myślałem, że św. Rozalia, której moj pradziadk figurkę z kapliczką zafundował w Łęce Wielkiej.
      Michał

      Usuń
    2. Michałku - pewnie Św Anna jest lokalną patronką akurat tutaj Ją sobie obrali, gdzie indziej patronuje Św Rozali ... a wiesz, nie wiedziałam, że jest taka święta.
      Czytam pilnie każdy Twój wpis ale nie zawsze piszę komentarz. Jak tylko u siebie widzę, że zrobiłeś nowy zaraz lecę , piszesz o zabytkach a ja pies na zabytki jestem

      Usuń
  9. Już po raz trzeci okazuje się, że - co prawda w różnym czasie - braliśmy się za podobne sprawy. W 1976 r. archiwizowałem tego typu obiekty, i m.in. "trafiła mi się" wspaniała drewniana kapliczka w okolicach Rybnika. Zdążyłem ją uwiecznić i w parę tygodni później spłonęła podczas burzy. Opisałem to na swoim blogu ok. 2004 r.
    Oczywiście nie umywa się to do tego co Ty robisz, ale jednak ...
    Serdecznie gratuluję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. NO WIESZ !!! nie mów że się nie umywa ... każde ratowanie to ratowanie , dokumentacja tego co było też

      Usuń
  10. Mamy także swoją Św Annę Samotrzecią, naszą patronkę która rezyduje w Bazylice na Górze Chełmskiej.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie wiedziałam - dzięki Piotrze ...

      Usuń
  11. Rozumiem, że św.Anna dostanie niedługo odnowioną świątynkę. Na pewno bardzo się ucieszy. Projekt zapowiada duże atrakcje wizualne i duchowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak - ja też się ucieszę, będę miała teraz "po znajomości" u swojej Patronki

      Usuń
  12. Haniu, ja też widzę wyraźnie klucz...
    Dlaczego wszystko zamazywali farbą olejną?
    To było powszechne w PRL-u.
    Nie pokazałaś ZABYTKOWEJ AMBONY (CAPS LOCK).
    BARDZO INTERESUJĄCY PRZEKAZ.
    Piękna ta ikonografia.
    Zostawiam życzenia spokojnych snów - Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co smutniejszt tu zamazywali dużo wcześniej niż PRL

      Usuń
  13. Witaj Haniu ....tak sobie raz jeszcze obejrzałam fotki...I przypomniało mi się ,jak mojej siostry córka *(mojej Anuli chrzestna) studiowała architekturę w Łodzi...Poszła z koleżankami na sesję zdjęć ,które potrzebne były do rysunku,....Miały to być fotki na tle starych dachów i okien....Weszły dziewczyny na stary dach domu...Chyba trzypiętrowej kamiennicy ...I Wiola chciała zrobić koleżance fotkę w tle starego stropu.....Poprosiła by się lekko przesunęła w tył....by złapać to ,co chciała w kadr...I nagle koleżanka krzyknęła ...I tyle ...Pod dachem było próchno ,papa i nic więcej...Spadła ,zabiła się ...dziewczyny nie mogły długo dojść do siebie..Wiola do dzisiejszego dnia ma na sumieniu ją...Bo gdyby nie poprosiła ją o przesunięcie się w tył ,może by nie doszło do wypadku ,albo któraś z nich by wpadła....teraz mieszka w Niemczech..Spełnia się zawodowa jak TY Haniu::)))..Dlatego bardzo uważaj na miejsca ...Pozdrawiam cieplutko....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Danuśka - ja tu sobie często żartuję ale w pracy to strasznie serio jestem, zdaję sobie sprawę że od mojego błędu może zależeć ludzkie życie ... ot - choćby żle zaprojektowana wentylacja. zamiast wywiać pociągnie spaliny z pobliskiego piecyka i klops

      Usuń
  14. Danusiu(14.58),ja już dawno temu ostrzegałem Malinkę,ale Malinka jest niesforna i nie słucha dobrych rad. No i cóż na to poradzić? No cóż..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze trochę pobędę niesforna a potem idę na emeryturę ;-)

      Usuń
  15. Pomyśleć ,że to 1644 rok ...kim byli budowniczy ?? co czuli ,myśleli,,jak się bawili ?? Pozostawili ślad po sobie...pochód pokoleń po nich..klęski i radości ..życie po prostu..Kontakt ze starymi budowlami zawsze wprowadza mnie w dziwny nastrój...jakbym dotykała tych ludzi poprzez ich dzieło..Trzysta lat przed moim urodzeniem...
    Pozdrawiam Haniu,,,zarobiona jestem ,,przetwarzam wszystko co jest w ogrodzie..Dzisiaj walczyłam z jabłkami i brzoskwiniami,,robiłam dżem taki mieszany ,jest pyszny..Pozdrawiam też Mamusię .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też zawsze wyobrażam sobie co czuli i myśleli, przenoszę się w tamten świat i pewnie dlatego staram się uszanować maksymalnie najwięcej z tego, co możliwe do uratowania

      Usuń
  16. Klucz owszem, jeno czemu pokrzywiony? Taki gruntu układ, że tak i być miało, czy też osiadając się to jako rozsunęło od siebie?
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wachmistrzeńku miły grunt na tej górze jakowyś taki niejenolity, widać skała tak się ułożyła , jak przespacerować to nawet widać

      Usuń
  17. Cześć Malinko! I ja trzymam kciuki za powodzenie szlaku pątniczego. Szkoda, że kapliczki dżumowe się nie zachowały, bo Twoja opowieść pobudziła moją ciekawość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. EWCIA - WSZELKI DUCH PANA BOGA CHWALI !!! ale fajnie że tu kuknęłaś :-)

      Usuń
  18. Haneczko, przypominasz mi bardzo mojego, niedawno zmarlego, brata, ktory byl historykiem sztuki. Wlodziu wiele mi pokazywal pieknych zabytkow, opowiadal o nich, a ja z otwartymi ustami lazilam za nim i podziwialam. Opowiadaniom nie bylo konca, a opowiadal tak ciekawie, ze ja wciaz pytalam, pytalam, pytalam. Z najwieksza przyjemnoscia przejrzalam Twoj Fotofelieton Haneczko; wspomnialam o Wlodziu ...
    Sle serdecznosci :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Alenko - to jesteśmy dusze pokrewne ...

      Usuń
  19. Pani Doktor od starych murów, strychów i więźb dachowych! Zawsze z ogromnym zainteresowaniem czytam Haniu Twoje relacje z ratowania zabytków. Przydałabyś się Ty naszym oo. dominikanom, bo właśnie podjęli się ogromnego dzieła renowacji bazyliki i klasztoru. Pozdrawiam, Tomasz (pocztę odczytałem).

    OdpowiedzUsuń
  20. ale Tomciu - czy Oni by mi to dali ??? może...
    -----------
    ogromnie się cieszę, że przeczytałeś :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już ktoś robi, ale prac jest mnóstwo. Możesz ewentualnie złozyć efertę

      Usuń
  21. Kościółek niestety nadal popada w ruinę... Nowa Ruda to teren o wysokim bezrobociu, a parafia ma na karku do utrzymania cztery kościoły. Obecnie trwają prace nad naprawą ogromnego dachu kościoła parafialnego. Potrzebne jest jeszcze bodajże 200 tys. zł, więc nieprędko znajdą się pieniądze na inne inwestycje. Kościółek chyba prędko nie doczeka się remontu, chyba że poza parafią znajdzie się jeszcze jakiś inny inwestor. Po zimie jest jeszcze gorzej. Polichromie wewnątrz są zamoknięte, a miejscami odpadają.

    OdpowiedzUsuń