piątek, 3 stycznia 2014

DOM, KTÓRY WRÓCIŁ DO DOMU

Wybudowany z miłością.
Szanowany i hołubiony, niczym sam opat, Dom wkrótce stał się prawdziwą perełką w cysterskiej koronie



   Był Rok Pański 1734  

Ale historia, jak to z kapryśną historią bywa, zaśmiała się szyderczo, odwróciła twarz i skazała go na banicję. I tak, odebrany prawowitym właścicielom, tłukł się biedaczek, przechodząc z rąk do rąk. Sekularyzacja okazała się dla niego bardzo ponurym słowem.
Niestety, nie są znane dzieje Domu po sekularyzacji. Wiadomo tylko, że w dziewiętnastym wieku stał się on siedzibą leśnictwa, a jego dawna czerwono-biała elewacja została przykryta zielonym tynkiem, nosił wtedy nazwę „Zielony Dom”. Dom w dobrym stanie przetrwał do 1946 roku, później, wykorzystywany tylko częściowo, popadł w ruinę.








I stał taki - pański, bezpański.

Szczęściem dla Domu historia zatoczyła koło i wrócił do pierwszych właścicieli. Szczęściem dla mnie właściciele powierzyli go w moje ręce.
Tak wyglądał, gdy pierwszy raz pojechałam go zobaczyć. Widok był bardzo przygnębiający. I jeszcze ten śnieg.


    Był Rok Pański 1998   

     

Słońce niewiele pomagało - tragedia !


Elewacje wyglądały żałośnie.

Oczyma wyobraźni widziałam jak śnieg się roztapia, woda wnika w barokowe wapienne tynki i porowate piaskowce a potem zamarza i rozsadza. Kolejny rok, kolejne zniszczenia. W lecie Dom trochę lepiej się prezentował, tak jakoś bardziej optymistycznie i z nadzieją.


   
Najtragiczniejsze fragmenty zasłaniały zielska.

Ale słoneczne światło sprawiało że jakiś taki romantyczny się wydawał w tych swoich łachmanach. Obdartych i biednych ale świetność dawnych szat pokazujących bardzo wyraźnie. Nic to, pomyślałam, jeszcze będzie dobrze ! Najważniejsze jest zachowane, reszta da się odtworzyć.









.
W niektórych oknach zachowały się szczątki stolarki. No to nie jest tak całkiem źle, pomyślałam, da się odtworzyć jak okna wyglądały w czasach świetności.



wiele okien niestety, nie miało już stolarki 

Gdy po raz pierwszy weszłam do wnętrza Domu to zobaczyłam, co zobaczyłam. Obraz nędzy i rozpaczy !!! Popatrzcie sami na zdjęcia poniżej. Może nie są najlepszej jakości bo to zdjęcia robocze, ale pokazują wiernie ogrom zniszczenia.



Główne wejście i paradny hol. 

Paradny rzeczywiście ! pewnie od lat paradowały tu głównie duchy krzeszowskich Opatów i po nocach wyły ze zgrozy.









Hol na pierwszym piętrze, ten najbardziej reprezentacyjny, 

z wielkim oknem i widokiem na pobliską Bazylikę Łaski. To, co widać na suficie to nie żadne freski ani polichromie, to po prostu kolejne warstwy emulsyjnych farb, którymi malowano sufit. Farby odparzyły podłoże i płatami sypało się toto na głowę. Nie trzeba było już żadnych badań , układ warstw kolorystycznych widoczny był jak na dłoni, aż do pierwotnej wapiennej pobiały. Kolor pobiały otrzymały sufity w procesie renowacji








.
Pokój Opata. W tym stanie komnata, jak widać, godna nie tylko opata ale wręcz króla czy nawet cesarza.








Hol na drugim piętrze, też "doskonale" zachowany !!!

Ale trzeba przyznać, przynajmniej co miało zniszczeć zniszczało ale nikt nie wpadł na pomysł by czymś współczesnym uświetnić, nikt nie zdarł starych tynków, poodpadały same płatami ale duże fragmenty się zachowały. To kopalnia wiedzy i skarb dla projektanta.








Stropy to odrębna historia.

A bardziej obrazowo mówiąc - odrębna tragedia. Tak niestety wyglądał jeden z lepiej zachowanych stropów. Trochę strach pod takim stawać.


.
Sporo stropów zwyczajnie się zawaliło. Zwłaszcza stropy nad drugim piętrem a to ze względu na nieszczelności w dachu. Trzeba przyznać, że kiedy przystępowaliśmy do pracy dach był już odremontowany staraniem Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków, ale wcześniej !!! lepiej nie mówić co się działo.

  
   
Poddasze. 

Po niektórych stropach  widoczne zostały tylko dziury, czyli gniazda wielkich drewnianych belek stropowych.





.
A to piękna barokowa stolarka, profilowane opaski, piękne przymyki. Pająki,  jak widać, z zachwytu zrobiły tu sobie niezłe używanko.





 
Wystrój wnętrz się zachował, wprawdzie w stanie chwilami szczątkowym, ale zawsze coś, można konserwować z rekonstrukcją brakujących elementów. Na górnym zdjęciu widać bardzo wyraźnie jak spod wtórnego tynku wyłazi pierwotny, barokowy, to ten "dziurkowany" widać też piękny element z piaskowca. Duże zbliżenie pokazuje porowatą miękką strukturę tego kamienia.





  
Zachowany barokowy kominek. Kamień pięknie profilowany, nawet ślad polichromii się zachował. Teraz przyzwyczajeni jesteśmy do czystych, naturalnych kamieni. Zamalowanie kamienia wydaje się zbrodnią. ale dawniej bywało, że kamienie malowano, nie mówię tu o wtórnych zamalowaniach farbami olejnymi czy emulsyjnymi ale o pierwotnym barwieniu kamienia rozpuszczalnymi pigmentami. Z założenia kamień miał inną barwę niż jemu właściwa.


 
Boczna klatka schodowa.

Drewniane zabiegowe schody. Bardzo ciekawa konstrukcja, klatka opiera się na jednym, wysokim na trzy kondygnacje, drewnianym słupie. Przyznam, że serce podchodziło mi do gardła, gdy przyszło pospacerować po tych trzeszczących stopniach. Zachwyt zachwytem a strach strachem, niestety.


     

Wrócił do domu Dom Opata
Potrzebował reanimacji więc remont ruszył pełną parą.
Teraz jest Domem Gościnnym i Centrum Dialogu


     UDAŁO SIĘ !!!   

Tak wygląda teraz Dom Opata.
Odzyskał świetność.




.
A ponieważ elewacja została bardzo dokładnie przebadana i udało się określić pierwotne kolory to jest teraz dokładnie taki, jakim go zbudowano, nawet ma wymalowane biało szare paski na parterze.
      

       

Wszystkie elementy z piaskowca udało się uratować i pieczołowicie zakonserwować, oczyścić, odsolić, wyostrzyć rysunek zatarty i zaciapany farbą, uzupełnić ubytki.


     

Wchodzimy do wnętrza.
Kiedyś była tu prawdopodobnie podłoga ceglana albo płytki ceramiczne, teraz czerwone, klinkierowe płytki oddają dawny charakter wnętrza. Tuż przy wejściu , na zdjęciu po lewej stronie, widać kutą balustradę, która zabezpiecza schody do małej piwniczki.


 
Tak teraz prezentuje się paradny hol wejściowy. 

Duchy Opatów mogą zasnąć spokojnie. Mieliśmy nadzieję, że istniejące, główne drzwi uda się zachować. Niestety, w czasie renowacji okazało się, że są zbyt zniszczone, trzeba było odtwarzać. Detal po detalu.


     
Wejście boczne. 

Stare drzwi rozsypały się w proch, nowe zostały bardzo wiernie odtworzone, tak samo profilowane płyciny i listewki a okucia wykonane według zachowanego, barokowego. Gdyby podejść blisko wprawne oko odróżni, które jest prawdziwe ale tak właśnie powinno być.


       

Wchodzimy na piętro - hol reprezentacyjny.

Fantazyjny, barokowy kształt okna zamknięty został nową stolarką. Okno ma profile według okien starych. Okna istniejące zostały dokładnie przebadane. Kolor stolarki dobrany został starannie by odzwierciedlał ten pierwotny, ukryty pod wieloma warstwami farb późniejszych.



Przez okno widać Bazylikę Łaski


Na drugim piętrze okno równie fantazyjne. 

Tak jak to było w oknie starym otwierane są tylko środkowe kwatery. A teraz zwróćcie uwagę na żyrandole. Sporo kłopotu sprawiło mi dobranie odpowiednich, wreszcie zdecydowałam - niech będzie oprawa o wdzięcznej nazwie - "Maria Teresa na długim łańcuchu".

Kłopotliwe okazało się również ukrywanie współczesnej "infrastruktury" tych wszystkich grzejników, tablic rozdzielczych, wyłączników i innych "duperszwanców". Teraz problemu z grzejnikami by nie było, na rynku grzejników jak psów, tylko wybierać, ale wtedy wyszukanie tak gładkiego i neutralnego grzejnika, jak tu widać, to był nie lada wyczyn. Tablice i tę całą resztę trzeba było sposobem. Ten sposób widać na zdjęciu wyżej. Koło dużych drzwi, po lewej stronie, znajdują się mniejsze drzwi. Nie są to jednak prawdziwe drzwi tylko wymyślona przeze mnie osłona i obudowa tablic rozdzielczych. W formie wieszaka. To taka duża, bardzo płaska skrzynka , która ma ażurowe drzwi, wykonane jak kratki konfesjonału. Drzwi muszą być ażurowe, żeby był odpowiedni przepływ wentylującego powietrza. Nad drzwiami grzmotnęłam drewniany gzymsik a pod nim wieszaki. Goście wieszają tu okrycia okazjonalnie więc wentylacja szafki nie jest specjalnie zaburzona.  Niechcący wieszak wyszedł mi całkiem "w stylu i charakterze".  



                                           Pokoje opata.


Wystrój surowy, niemal ascetyczny. 

Ściany gładkie, bez ozdób, za to parkiet układany według dawnego wzoru. Niestety, nie ma lekko. Musiałam rozrysować układ tej podłogi w skali 1:50, klepka po klepce. Nie tylko tej, wszystkich innych też. Uffff.
Na każdej kondygnacji, między dwoma pokojami znajdowały się niegdyś małe korytarzyki a właściwie to pomieszczenia rewizyjne z dostępem do wielkiego komina. W tych pomieszczeniach udało mi się zaprojektować łazienki, dzięki czemu nie było potrzeby burzenia pierwotnego, czystego układu pomieszczeń. Bardzo ciekawy jest w tym obiekcie układ przewodów, dymowych i wentylacyjnych. Zauważcie, że obiekt ma tylko jeden wielki komin na środku mansardowego dachu. Mowy nie było o projektowaniu jakichkolwiek badziewiastych kominów, które mogły upstrzyć piękne miedziane pokrycie dachu. Właśnie nad sufitami projektowanych łazienek znajduje się gąszcz giętkich przewodów zbierających powietrze ze wszystkich pomieszczeń oddzielnie i odprowadzających do wylotu konina. Niezbędna tu była skomplikowana operacja oddzielania i ogniowego zabezpieczania przewodów. Zabytek zabytkiem a techniczne warunki spełnione być muszą i kropka.


   
Boczna klatka schodowa. 

Można sobie teraz  spokojnie spacerować i nawet chwycić się pochwytu balustrady. Na fragmencie schodów zachowały się 3 oryginalne barokowe tralki, płaskie, wycinane z desek, według nich wykonano całą balustradę i jest piękna jak dawniej. Ta widoczna na górze zdjęcia biała plafoniera to trochę obcy element ale nieodzowny bo to oświetlenie ewakuacyjne.


     
Odtworzona stolarka wewnętrzna.

To zdjęcie drzwi niezbyt jest udane ale pokazuje jak pięknie odrobione są drewniane profile, no i klamka. Niby śmieszny mały szczegół a najwięcej kłopotu sprawił. W tamtym czasie, a był rok 2002, znalezienie klamki, pasującej do kutych, barokowych okuć graniczyło z cudem. Przecież te złocone, dostępne na rynku, klamki pasowały tu jak pięść do nosa. Diabeł śpi w szczegółach a łyżka dziegciu zmarnuje najlepszą potrawę Znalazłam ! ale kosztowała, lepiej nie mówić ile !!! Inwestor z pieniędzmi, jak to zwykle bywa, miał krucho i z początku mowy o takiej ekstrawagancji nie było. Ale zastosowałam metodę "na jęczenie" i za którymś razem miał tak dość moich jęków, że się złamał i klamka jest, taka, jaka powinna. I to we wszystkich drzwiach.


*

I jeszcze kilka rysunków z projektu.




schematyczny rzut obiektu


przekrój pionowy


Detal - strop istniejący, drewniany.

Zachowały się oryginalne drewniane belki stropowe, niektóre trzeba było wzmocnić, zachował się ślepy pułap, fragmenty deskowania sufitu i trzcina pod tynk. Zachowała się częściowo zasypka. W miejsce zasypki ułożyliśmy lżejszą i głuszącą wełnę mineralną. Zamiast tynku na trzcinie musieliśmy zastosować płyty gipsowo-kartonowe, ognioodporne, taki był wymóg bezpieczeństwa.





    Detal - strop projektowany, żelbetowy. 

Belki żelbetowe, o wymiarze zbliżonym do dawnych belek drewnianych, osadzone zostały w gniazdach po starych belkach, górą wylana została płyta żelbetowa a na niej ułożone warstwy wygłuszające, pływająca podłoga betonowa a dopiero do tego klejony został parkiet

*

Efekt renowacji najbardziej widoczny jest na zestawieniach
przed renowacją i ten sam fragment po renowacji.



*


*


.
Na sam koniec trochę prywaty.
Zgłosiliśmy obiekt do konkursu, oczywiście jako wspólne dzieło: inwestora, projektanta i wykonawcy. W konkursie startowały tuzy ale postanowiliśmy się zmierzyć. Komisja z Warszawy wizytowała wszystkie obiekty, tak sobie pomyśleliśmy - wejdą, zobaczą, obiekt jak obiekt, może się i nawet zachwycą ale nie zauważą najważniejszego. Więc nieco pomogliśmy w zauważeniu. Otóż wydrukowaliśmy zdjęcia obiektu z czasów jak tylko przystąpiliśmy do pracy, czyli z roku 1998. Część z tych zdjęć tutaj pokazałam. Każde zdjęcie wydrukowaliśmy na ploterze, w kolorze, format 70x100cm czyli cały karton. Wykonawca przygotował specjalne sztalugi naszego pomysłu i zdjęcia na sztalugach zostały ustawione w odpowiednich miejscach.



To zdjęcie, ustawiliśmy zaraz przy wejściu
pokazuje zagruzowane wejście do piwnicy

Komisja weszła i stanęła przed kutą stalową kratą, osłaniającą schodki w dół. Na dole piękne drzwi stalowe z okuciowym ornamentem i ćwiekami, zamykały wejście do niewielkiej piwniczki. Patrzyłam na pierwsze reakcje komisji, nie chcieli wierzyć, że to ten sam fragment, to samo miejsce.
I tak po kolei - chodzili po odnowionych schodach oglądając jak wyglądały kiedyś. Krok po kroku, sufit po suficie, podłoga po podłodze, odkrywali pieczołowitość i wierność oryginałowi ... a tam gdzie nie dało się tej wierności dochować tłumaczyliśmy w jaki sposób wybieraliśmy najmniej inwazyjne rozwiązania.

No i miałam swoje 5 minut, na scenie Zamku Królewskiego odbierałam nagrodę dla naszego Biura. Obiekt otrzymał zaszczytny tytuł "Modernizacji Roku" w kategorii budynki zabytkowe.





.
Fajnie jest postawić sobie coś takiego na półce
i czasem z nostalgią wspominać lata spędzone nad projektem
i toczone boje ... choćby o durną klamkę


***


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                          

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosu

100 komentarzy:

  1. Malinko - dla mnie to wielki zaszczyt mieć w sieci taką kumpelę jak Ty. Wiesz co robisz, wiesz czego sie trzymać i kochasz to co robisz - panowie, czapki z głów !!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ Piotrze - dla mnie to radość spotkać kogoś takiego jak Ty , zagnieździłam się na Waszym blogu i dobrze mi z Wami

      Usuń
    2. A ja Malinkę poznałem już kilka lat temu,kiedy w liiil opublikowała felieton pt"Oj tam,oj tam".Wpadłem po same uszy i ani mi się śni,aby wypadać!

      Usuń
    3. Waszku - hi, hi - na liiil trafiłam od Piotra i Leszka, u nich zobaczyłam klawisz do promocji, wlazłam na liiil a potem odważyłam się swoje tam umieścić

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. ma piękną duszę i duchy Opatów go strzegą, zwłaszcza takiego jednego Opata Rosy

      Usuń
  3. Gratulacje! Wow! Aż słów brakuje. Ależ piękny efekt! Jeszcze raz gratulacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ SERDECZNIE lubię ten projekt wspominać, lubię też dlatego, że świetnie dogadywałam się i z Inwestorem i z Wykonawcą. To niezmiernie rzadkie zjawisko :-) fajnie - bo dało efekty.

      Usuń
    2. DD,Malinka to nawet kupkę śmieci w pałac zamieni!

      Usuń
    3. hi, hi Waszku - kupkę to czasem się da zamienić ... ale na siku to i ja nic nie poradzę :-)

      Usuń
  4. Aniu Droga!Wreszcie mogłam trochę pobuszować po necie i tu taka perełka.Toż to gotowy podręcznik dla studentów architektury i historii sztuki.Cudowne -brak mi słów.Przecież to są skarby te twoje prace.Ile po sobie zostawisz wspaniałości.Twoje życie to kosmos a moje to malutka gwiazdka w tym kosmosie.Zaszczytem dla mnie jest moznosć pochwalenia się i poczytania prac -takiej znajomej pani Ani.Bardzo dziękuję za serdeczne życzenia.Jak mi się zdrowie ustabilizuje to napiszę więcej.Pozdrawiam serdecznie i zycze Tobie i całej twojej rodzinie dużo zdrowia.Bo tylko ono jest w naszym zyciu najwazniejsze.Halina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halinko modliłam się o Twoje zdrowie, tak się bałam jak zniknęłaś ... ale jest do przodu, pokonałaś chorobę CIESZĘ SIĘ OGROMNIE

      Usuń
  5. Gratulacje i owacje! Brawo, brawo! Czuję jaka to przyjemność wskrzeszać do nowego życia umarłe zabytki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak Bet - to przyjemność ale w trakcie tyle gor , pagórków i kretowis trzeba pokonać , tyle razy się potkną albo nawet wywalić. Ale potem pamięta się tylko to dobre

      Usuń
  6. No to jest cos. Brawo, naprawde jestem zachwycony :) piekna robota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Dawidzie cieszę się że trafił do Ciebie :-)

      Usuń
  7. Chyba specjalnie dla mnie umieściłaś ten post. Wiesz jak lubię takie rzeczy! Opisy, rysunki, a ja w wyobraźni przenoszę się w opisywane miejsce. Widzę, te schody na jednym słupie i kamienne obramowania okien drzwi, Aaaaa co ja będę. Świetny post i tyle.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam o jednym "i" ;)))
      Pa:)

      Usuń
    2. zawsze jak piszę "zawodowo" to myślę Ewciu, że będziesz czytała :o) wiem, że lubisz architekturę, przecież pokrewne z nas dusze ... mnie zawsze zachwycają Twoje posty o miejscach, których na własne oczy nie widziałam. Przewodniki, to przewodniki, pokazują co chcą a raczej co chce sponsor tak, by przyciągnąć turystów. A na blogu poatrzę Twoimi oczami a Twoim oczom wierzę

      Usuń
    3. Dziękuję, Malinko:)))

      Usuń
    4. Ewcia - pokrewne z nas budowlane dusze

      Usuń
  8. Haniu, jak zawsze zrobiłaś świetną robotę...Jestem szczęśliwa, że mogę przeczytać na Twoim blogu o ratowaniu polskich zabytków.
    Bardzo dziękuję.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiu - u Ciebie zabytki rozgościły się na dobre i to zabytki z całego świata. Ty jak Ozonka prowadzisz nas swoimi ścieżkami i odkrywasz co odkrycia warte

      Usuń
  9. Wprost trudno uwierzyć, że można tak wiernie oddać to, co było pierwotnie, po tak okropnych zniszczeniach przez czas.
    Cudownie mieć takie zdolności no i właśnie umiejętność. Szczerze gratulujemy. A to, że dodatkowo potrafisz wspaniale opisać całą historię Domu dodaje pewnego smaczku. Do tego trzeba mieć niezwykłe umiejętności.
    Serdecznie ściskamy:-) B&S

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz Sylenie, to chyba nie zdolności, to raczej miłość do przeszłości i cierpliwość. Zrozumienie dawnych czasów i szacunek dla twórcy

      Usuń
  10. Nie zajmuję się konserwacją zabytków, ale jako studentka architektury miałam-oczywiście ;-) - zajęcia z historii architektury i przyszło mi zinwentaryzować kościół z XIII wieku. Co to była za praca ! O mało nie straciłam życia, gdy w pewnym momencie (gdy mierzyłam dzwonnicę) wprawiono w ruch dzwon. Przeleciał mi koło głowy. Mój kolega o mało nie zemdlał widząc co się wydarzyło ;-))) Ta dygresja to przy okazji, by powiedzieć, jak ważna, ciekawa i czasem niebezpieczna jest praca konserwatora. Gratuluję szczerze, bo ocaliłaś wspaniały zabytek dla potomnych. Serdeczności;-)
    Dzisiaj to wspomnienie ale wtedy nie bylo mi do smiechu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj blue Jo , mnie też czasem zupełnie nie do śmiechu. Dzięki Bogu mam braciszka konstruktora a kiedyś miałam Wspólnika architekta - moje chłopaki zawsze w niebezpieczeństwie do pierwszeństwa prawo sobie rościli. Ja pamiętam najbardziej wspinaczkę po rusztowaniach wielkiego współczesnego kościoła. Nie projektowałam tego obiektu ale byłam ze Wspólnikiem z wizytą u pewnego starszego księdza, który potrzebowałm rady co do terenu. Chciał nam zrobić przyjemność więc zaprosił na rusztowania. Kościół chyba z 70 m. Wspólnik szedł piuerwszy, ksiądz za nim ja zażyczyłam sobie na końcu. Gdzieś na 35 metrze obleciał mnie s trach i stwierdziłam - wracam. Nie mogłam pojąć jak taki starszy człowiek hyca po rusztowaniu, Starszy na prawdę, kiedyś nawet mnie uczył. Usłyszałam - Hanka, trzymaj się mnie ! no nieee - tego jeszcze nie było żebym publicznie łaziła po rusztowaniach uwieszona na księdzu. Jakoś strach pokonałam ale mi odpuścili, jeszcze parę metrów i wróciliśmy bezpiecznie na dół

      Usuń
  11. Dziękuję, tak łatwo było oglądać
    dokonane przez Was rekonstrukcje,
    ale wyobrażam sobie ile tu było myśli
    i pracy.
    LW

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Jantoni - nawet łezki się polały ;-)

      Usuń
  12. No zaś Malinka wyczarowała,Czarownica Jedna,psia kość..Tylko jeździ na miotle i czaruje..Czary mary,czary..mary,wstań na nowo,zamku stary!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. czary mary, zamku stary
      załóż na nos okulary
      zobacz jak sobie hyca,
      malina - czarownica
      tu odbuduje tu coś zmajstruje
      czasem pogłaska i pożałuje
      a czasem, jak jej się coś uda
      to zaraz wrzeszczy - cuda !!!!!



      Usuń
    2. A Malinka hopsa sa sa!
      Ale nie idzie do lasa,oj nie..
      Do zamku wpada i pyta się:
      "Zamku,zamku,co ci dolega?"
      Na to zamek:lumbago,o!

      Usuń
    3. nic to lumbago, nic to podagra
      zatańczy jak malina zagra

      Usuń
  13. No i zamek wstaje i pyta:czy ma tu ktoś sok z kiszonej kapusty,bo łeb mi pęka i czuję,że zaraz coś go na strżępy rozerwieć!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i wstaje zamek niecnota
      do życia mu wraca ochota

      Usuń
  14. Gratuluję nagrody...dom piękny,,taki "gustowny" bardzo .A zestawienie zdjęć z przed i po renowacji ,świetnie pokazuje ogrom pracy jaką wykonałaś...pozdrawiam Haniu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Zosiu na ten miód na architektoniczne serce. Lubię tę swoją pracę a chciałam być chirurgiem. W jakimś stopniu te zawody się ze sobą łączą. Czasem muszę bardzo bolesną operację na delikwencie przeprowadzić. Bez amputacji zwykle się nie daje. Najpierw bolesny zabieg i oczyszczenie a potem przywracanie funkcji życiowych.

      Usuń
  15. Dom przepiękny! Wpadł mi w oko już na pierwszym zdjęciu (gdy był jeszcze w ruinie). A potem... zachwycił całkowicie. Wpis bardzo treściwy i muszę przyznać, że zaciekawiły mnie wszelkie informacje dotyczące procesu renowacji starych obiektów (zarówno w tym wpisie, jak i wcześniejszych). Gratuluję serdecznie nagrody!!! No i na koniec dodam, że przeraziła mnie ta Maria Teresa na łańcuchu, ale zaraz uspokoiłam się, że na długim ;-)

    P.S. Pomagam reprezentantowi najmłodszego rodzinnego pokolenia w nauce historii. Właśnie czeka nas powtórka z baroku i zamierzam przy najbliższej okazji zaprezentować mu Twój wpis, który tym sposobem spełni rolę materiału edukacyjnego :-) I doszłam do wniosku, że w sumie nie zaszkodzi zobaczyć obiektów na żywo. To nie jest zbyt daleko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - nie jestem zwolenniczką krótkich łańcuchów ani smyczy, zwłaszcza w odniesieniu do kobiet :-)
      a co do bratanka to wylałaś miód na moje serce. Specjalnie dla niego niedługo opowiem o barokowym krzeszowskim klasztorze ... może się przyda. A jak już w Krzeszowie będziesz ton wstąp do mojej Wozowni i pooglądaj klasztor ni i oczywiście Bazylikę też ... maczałam tam swoje malinowe paluszki :-)

      Usuń
  16. Moje gratulacje i podziw.
    Inwestor powinien być ci wdzięczny za to """ Jęczenie""" ,bo dzięki temu ma obiekt piękny jak dojrzałe maliny

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Wiktorze. Inwestorowi to ja wdzięczna jestem, bo po Domu Opata sypnął nam innymi obiektami ... też opowiem

      Usuń
  17. Jestem pod ogromnym wrażeniem... Aż mi dech zaparło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) uśmiechem pięknie dziękuję

      Usuń
    2. fajnie Marchevko, że odnalazłyśmy się i w innym miejscu :-)

      Usuń
  18. Piękna robota! Chylę czoła... jest się czym pochwalić!
    I ładnie o tym piszesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak Tetryku - to fajna robota ale co się po drodze nadenerwuję a czasem i popłaczę z bezsilności to moje
      Dziękuję za pochwałę :-)

      Usuń
  19. SWIETNA ROBOTA ,pięknie odrestaurowany obiekt faktycznie wrocil do swojej świetności
    Gratuluję serdecznie nagrody!!! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszę się Różo, ż mnie odwiedzasz, serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  20. Efekt zachwycający! Tylko praca wykonywana z miłością może dać taki rezultat.Chapeau bas!
    Z pewnością ten Dom Opatów ma piękną duszę, jak napisałaś, ale Ta, która przywróciła mu blask musi mieć duszę jeszcze piękniejszą.
    Czuję się zaszczycona, że czytasz moje wpisy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie, że czytam i bardzo mi się podobają

      Usuń
  21. Trwam w zachwycie!!!!!
    Piękne!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Misiu - fajnie się czyta takie słowa ...

      Usuń
  22. Miśka,to cała Malinka! Ona tak zawsze..

    OdpowiedzUsuń
  23. No właśnie, jestem bardzo ciekawy co robicie na czas remontu z duchami? Oddajecie do pralni, a potem wpuszczanie do obiektu, czy tylko z grubsza odkurzacie i oliwicie łańcuchy, bo nic o tym nie napisałaś :-)
    Pozdrawiam z Krainy Loch Ness

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duchy wędrują na kwarantannę do najgłębszego lochu albo też piwniczki ... w czasie kwarantanny korzystają sobie z dobrodziejstwa inwentarza i potem, jak na światło dzienne wychodzą to już niczemu się nie dziwią grzeczniutko na zmienione miejsce wracają ... a na kaca to im coś tam, coś tam historycznie wymyślamy, w zależności od okoliczności i pozycji społecznej ducha ma się rozumieć

      Usuń
    2. Duchy są u nas strasecnie prześladowane! Abo to co to takiego? łazi nocą po stkorytarzach,dzwoni łańcuchami i wyje auuu,auuu.A wont mnie stąd!!!

      Usuń
    3. och Waszku - u mnie taki jeden duch wylazł na parapet i wyje do księżyca ... pytam go, znaczy tego ducha czyim duchem jest a on że duchem naszego dziennikarstwa telewizyjnego ... no cóż się mu nie dziwię bo też bym czasem zawyła auuuuuuuuuu ... niech siedzi biedaczek i czyni tę swoją ponurą powinność, zaraz mu dam herbatki z cytryną ... a może i koniaczku nieco chlapnę, niech duszyna się pocieszy ...

      Usuń
  24. Witaj Haniu!
    Wspaniała historia i metamorfoza Domu Opata.
    Duchy mają to do siebie, że potrafią się dostosować do każdych warunków.
    Pozdrawiam serdecznie i do się zapraszam na wspomnienia.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z tymi duchami to masz całkowitą rację Michałku - wiesz coś o tym kolego po fachu :-)

      Usuń
  25. Och dobrze, że odpowiadasz na komentarze. Martwiłam się czy nie nastąpił nawrót choroby.
    Teraz wracam do czytania Twojego fantastycznego posta...
    Pozdrawiam bardzo serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj Lusiu - nie tylko nawrót ale wściekły atak nastąpił, trochę siadam do komputera bo przecież nie mogę leżeż. trochę pracuję ale też na pół gwizdka, bo głupot mogę narobić. Tak się zaprawiłam jak nigdy, pierwszy raz w życiu nie mogłam słowa wypowiedzieć a to u mnie klęska ... tera głos mam lepszy i już łzy mi tak nie płyną

      Usuń
  26. Byłam, widziałam. Nawet wspominałaś o tym przedsięwzięciu po moim komentarzu o wizycie w Krzeszowie. :) Wspaniała i ogromna praca - nagroda zasłużona! Pozdrawiam w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o jak miło Babi El gościć Ciebie tutaj. Serdecznie pozdrawiam

      Usuń
  27. Piękne to i..niepraktyczne.Wybacz mi praktycznemu aż do bólu, pytanie
    "na jaka cholerę opatowi potrzebne było takie gmaszysko,taki pałac.
    .Ani to opalić ani utrzymać na co dzień
    Jak to się miało do ich "Reguły ?"
    "Cystersi powracali do ewangelicznej prostoty i praktyki ubóstwa, wszystko to miało prowadzić do naśladowania Chrystusa. Mnisi musieli wyrzec się wszelkiego bogactwa, duży nacisk był położony na surowość obyczajów. Cysters miał być pokutnikiem, który odsuwa się od świata doczesnego, żyje w samotności i ciszy. Mnisi osiedlali się przeważnie na pustkowiach, w lasach lub w bagnistych dolinach, w miejscach bardzo oddalonych od osad, dlatego też musieli być samowystarczalni. Prowadzili własne gospodarstwa, uprawiali ziemię".
    Czyli rekonstrukcja i to wierna, bezwiednie pokazała jak to naprawdę bywało z ta "prostotą i ubóstwem"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do opalania - to paliło się w kominku kiedy opat był. Były dwa kominki. W innych pomieszczeniach trudno powiedzieć, pewnie piece bo przewody się zachowały ale w narożach. Nie widzę nagle powodu, żeby mnisi siedzieli w zimnych czytelniach, a cenne książki w bibliotece przemarzały i niszczyły się. Przepisanie takiej księgi to nie lada praca była i chwała mnichom , że robili to i potem przechowywali właśnie w takich pomieszczeniach jak ten dom. Dzięki temu mamy teraz te księgi. Drzewa w okolicznych lasach w bród a braciszkowie pracy się nie bali. Do klasztoru należały ziemie i tam do dzisiaj prowadzone są uprawy, były też pasieki. Do dzisiaj siostry pieką swój chleb w starym barokowym piecu, przez ogród płynie strumień, właściwie bardziej kiedyś płynął , pstrągów tam było jak psów. Z tym drogim utrzymaniem to nie przesadzaj.

      Usuń
  28. oj Wieśku opat mieszkał w jednym pokoju na parterze, w innych była cenna biblioteka.i czytelnie dla braciszków, miejsca do przepisywania ksiąg. Były też pomieszczenia dla osób odwiedzających klasztor a bywali to nawet władcy, gdzieś musieli się podziać. WYSTRÓJ ZEWNĘTRZNY OBIEKT otrzymał zgodnie z ówczesną sztuką budowania, wystrój piękny jest ale wcale nie taki bogaty jak na barok.Cystersi krzewili nie tylko wiedzę ale też sztukę i kulturę, nie mieli powodu budować dla siebie baraków. Co innego wnętrza. nie zobaczyłeś tam chyba przepychu ? Pokoje były surowe wręcz ascetyczne, bez żadnych zdobień, bez wymalowań. układ domu najprostszy i najbardziej czytelny,. zachwycam się balustradą ale to prosta choć piękna balustrada , czegoś trzeba się było trzymać. Drzwi mają ościeżnice profilowane ale to nie wynikało ze zbytku, takie się w tak grubych murach robiło wtedy. Dobrze i na długo trzymały drzwi. Tamte drzwi wykonywało się na zawsze, nie ersatz który za 5 lat trzeba wymienić. A klamki : teraz produkujemy złote i ozdobne. teraz te proste są drogie, bo nietypowe, wtedy to były najzwyklejsze klamki. kowal kuł okucia kuł do nich i klamkę. A okna mają podziały - to było praktyczne, duże okna bo słońce latem nagrzewało i osuszało po zimowych miesiącach pokoje, a podziały na małe szybki bo takie wtedy były , duże tafle szkła były bardzo drogie. a te listwy i listeweczki ozdobnie profilowane po prostu pomagały dobrze utrzymać szkło w ramie. Odwrotnie niż dzisiaj, drogie nie było rzeźbione drewno tylko gładkie szkło. To że mieszkasz w domu z ładnym wystrojem nie świadczy Wieśku że jesteś bogaty, o tym świadczy Twój pokój łazienka i kuchnia i to co w lodówce no i oczywiście do czego ci to wszystko służy . Oczywiście jak się psa chce uderzyć kijek się znajdzie, wystarczy do tego inteligencja , tylko po co ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Oczywiście jak się psa chce uderzyć kijek się znajdzie, wystarczy do tego inteligencja , tylko po co ?"
      W życiu !! Dlaczego mnie o to posądzasz??
      Jakos tak "od zawsze" brałem pod uwagę "niech twoje słowo tak ,tak,nie nie.... znaczy"
      Bo jak się to ma do ich "Reguły" bo na "erem" to jakoś mi nie wygląda.
      Rozumiem ze Ciebie nie, ale mnie razi ten "rozziew" w tym co głoszone maluczkim a tym co czynione. Taka mam konstrukcje psychiczna i takie "liniowe rozumowanie" i to nie z zazdrości czy nienawiści
      Razi mnie hipokryzja choćby szczytnymi celami zasłaniana i tyle.
      To samo i tak samo widziałem "robione" a może i więcej po "eremach"
      I nie chodzi mi tu o to klasztorne" "cywilne" tez.Po co to, jeśli człowiekowi do godnego życia i pracy wystarcza mniej, znacznie mniej .Reszta to pokaz i wywyższanie się.
      Dziwi mnie tylko ze Ciebie nie razi,ze nie "nawiedza Cie" nawet myśl,cień choćby myśli.
      Na co to wam.? I jak to się ma, do waszej "Reguły?"
      Bo to nie jest prostota i ubóstwo,bo to nie jest surowość życia i obyczajów. I nic i nikt choćby powodowany najlepszymi intencjami mi to nie przetłumaczy "Kon jaki jest każdy widzi"
      Wiec po co udawać,po co kryć,to co widoczne ??
      I pozostaje pytanie.Po co im był pałac gdy inni /choć nie wszyscy/ to samo i tak samo w "eremach" czynili.
      I nie zarzucaj mi przypadkiem antyklerykalizmu a raczej nawoływanie do odpowiedzialności za głoszone "Słowo"
      /ot taka to "nasza dyskusja" wiec wybacz "mnie grzesznemu"/
      Pozdrawiam z podziwem

      Usuń
    2. I OTO PROBLEM, PANIE WIESŁAWIE. POSZUKIWANIE ODPOWIEDZI NA PYTANIE CO LEPSZE FORMA CZY TREŚĆ - PEWNIE NIE NA STRONIE PANI ANNY. POZOSTAWMY PRZESTRZEŃ ZACHWYTU NIENARUSZONĄ. PODNOSZENIE Z NICOŚCI ZAMYSŁU GENIUSZU LUDZKIEGO DAREM DLA NIELICZNYCH. JAKŻESZ CUDOWNIE CZYNI TO PANI ANNA. A. T

      Usuń
    3. Anonimowy8 stycznia 2014 18:36
      A ja grzeszny myślałem ,iż nawet anioły nie powinny być głuche i ślepe.
      I myślę ze takowym "tam na gorze" dostanie się solidny OPR.
      I myślę, ale niech to pozostanie miedzy nami,czy to postrzeganie wynika z charakteru osobistego,czy "tak wypada" w stosunku do zleceniodawcy.
      Ja ze swą naturą na zadanie pytane "a jak to się miało, czy ma, do waszej Reguły" zleciałbym na pysk z rusztowania a i pewno nie dostałbym kolejnego zlecenia.
      I nie wiem, nie wiem do dziś, czy to we mnie siedzi "Diabeł przekory" czy" Anioł przekonania",ze zle robiliście czy robicie i dużo wody upłynie by was w anioły przerobić.
      Matko moja, za takie coś dawniej na stosy posyłali.Dzis tylko ..odbierają parafie.
      A przestrzeń zachwytu ? Moze być i w piekle, przynajmniej tam cieplej.A paru co tam spotkam, chętnie dokopie do dupy.

      Usuń
    4. A,T. - DZIĘKUJĘ
      Wiesz - kiedyś pewnie napiszę osobisty tekst dotyczący przemyśleń o życiu, o wierze, o tym co jest najważniejsze , co trochę mniej ważne, o tym przez jaki pryzmat postrzegam wiarę i do czego ją odnoszę , jakie znaczenie mają ludzie i jak postrzegam rolę ich postaw w moim życiu ... i jeszcze parę rzeczy ... ale to kiedyś

      Usuń
    5. Wiesiu - sprzedajni to bardzo niski gatunek ludzi, tchórze też, za cokolwiek się sprzedają, czy za pieniądze, czy za projekty, czy za to jak ich kto spostrzega, czy nawet za górnolotne ideały. Nie wiem co gorsze z tego, co sugerujesz:ślepota i głuchota, czytaj zmanipulowanie i głupota czy też sprzedajność Skoro tak mnie widzisz to odpowiedź nie tyle nie ma sensu co nie ma dla Ciebie wagi ani znaczenia.

      Usuń
    6. OTWIERAM CODZIENNIE PANI STRONĘ POGRĄŻAJĄC SIĘ W PANI ZACZAROWANY ŚWIAT. TYLE RADOSNYCH POSTACI. CIEPŁYCH SŁÓW.
      WAŻNYCH PRZEMYŚLEŃ. OPOWIEŚCI ZROZUMIAŁYCH I OCZEKIWANYCH.
      A W CHWILACH ZWĄTPIENIA WIERSZ LEŚMIANA - TEN O DZIEWCZYNIE, O DWUNASTU BRACIACH CO SKRUSZYLI MUR. A. T

      Usuń
    7. Matko moja a Ty zawsze tak dosłownie Ja pisałem o sobie i życiu,o swoich wątpliwościach które gdybym wyraził to...., a nie o sprzedajności.A Ty się obrażasz.
      Kiedyś gdy wyraziłem wątpliwość typu "A na co wam ten przepych Bogu nie miły" miałem powiedzmy sobie "pewne kłopoty"
      Powiedzmy sobie ze w tej sferze należy być ostrożny w wypowiedziach i wątpliwościach albowiem "właściciele" przeczulenie są i to bardzo "na swój temat"
      Jesli Cie uraziłem to w sposób niezamierzony.Ot taka to moja "niewyparzona gębą" bez "ostrożności procesowej"Czyli przepraszam !!

      Usuń
    8. Wieśku, ja zawsze dosłownie ....
      ale się nie obrażam !!! Zawsze jesteś tu mile widziany. Pokazujesz jak widzisz, ja pokazuję jak ja widzę. Jakoś się jeszcze nie pozabijaliśmy.
      Uśmiech zostawiam :o)

      Usuń
    9. A.T. - SERDECZNIE DZIĘKUJĘ ZA OBECNOŚĆ, ZA CIEPŁE SŁOWA. to są potrzebne mi słowa a świadomość, że codziennie tu jesteś to taki miód na serce. Dziękuję za Leśmiana :-) ja mam duszę po kresowej i poetyckiej stronie ...

      Usuń
  29. Malino!
    Jesteś niesamowita... A ja jestem zachwycona. Pełna podziwu i uznania! Pięknie wygląda teraz dom, który wrócił do domu:))))

    Pozdrawiam serdecznie,
    cicha wielbicielka;) Talka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Talko - byłam dzisiaj u Ciebie - to Ty jesteś niesamowitą dzielną i upartą dziewczyną. Bedziesz szczęśliwa w tym, co z takim trudem budujesz, o wiele bardziej niż wypindrzona modnisia, co siedzi w kupionym przez rodziców mieszkaniu, na środku czegoś co przypomina luksusowe muzeum sztuki wspólczesnej z eksponatami z których jedna udziwnioma łyżeczka lpsztuje tyle co Twój dom. Siedzi i sama nie wie co z sobą zrobić bo nic jej nie pociąga. A Ty padasz na nos ale zasypiasz szczęśliwa bo jutro będziesz o kilka kroków bliżej marzenia a jak je stworzysz do końca to będzie prawdziwym gniazdem i Twoi bliscy będą ciągnęli do domu jak pszczoły do miodu ... wiem to bo sama ciągnęłam zawsze do naszego domu a teraz dzieci też ciągną chociaż swoje domy pozakładały.

      Usuń
    2. O jej, Malino! Jak miło mi się zrobiło... dziękuję:) Uśmiech nie schodzi z moich ust! Ale tak, też tak czuję, bo jestem tu bardzo szczęśliwa. I mąż jest szczęśliwy i rodzina już ciągnie tu do nas bynajmniej nie z ciekawości, tylko każdy czuje się tu dobrze... Cieszę się z tego, bo ciepło domowego ogniska jest dla mnie bardzo ważne... Ten dom wiele dla mnie znaczy, został zbudowany w okresie II wojny światowej przez mych pradziadków, więc jest w nim magia:))) a wcześniej, wcześniej stał tu dom drewniany, w którym mieszkali prapradziadkowie.... więc to takie nasze, rodzinne miejsce od zarania dziejów, hihihi:)

      Usuń
    3. Talko,bywaj u Malinki.. Tu jest ciepło i serdecznie. Wiem,co mówię..wiem na pewno..

      Usuń
    4. och m-16 - jak zawsze rycerski ....

      Usuń
    5. Rodzinne GNIAZDO to cudowne miejsce na ziemi , moja Mamusia, moi Dziadkowie zawsze tęsknili za swoim gniazdem na Kresach. Wiem co to taka tęsknota ...

      Usuń
  30. Czytałem Haniu - jak zawsze - z zapartym tchem i w pamięci przywołałem obrazy znanych mi ruin pięknych zabytków, dla których nie ma ratunku poza Twoim "ozdrowieńczym" działaniem. Mam pytanie. Czy stolarka okienna w takich budowlach zabytkowych jest wymieniana (odtwarzana) już według nowej technologii , a więc, z podwójna szybą (wiesz, o co chodzi)? Pozdrawiam, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się marzy, Haniu Droga: Ty zbudowałabys dom, ja spłodziłbym syna, a drzewa juz mamy, przynajmniej te... genealogiczne!
      W swoim zawodzie, Haniu, jesteś niekwestionowaną artystką, a Twą pasją można by zarazić nawet najbarzdziej zimny naród np. Islanczyków!
      Zapraszam do mnie tym razem na chwilę rasowego kretyństwa!
      tulę niezmiennie

      Usuń
    2. Tomku - stolarka odtwarzana jest z zachowaniem kształtu , szerokości elementów, podziału sktrzydeł, profilowania wszelkich listew i listewek. Natomiast szyby ma współczesne, to znaczy każda szybka zespolona z dwu a w środku pustka powietrzna. W środku obiektu, ze względu na drenaż, osuszenie i na wprowadzenie ogrzewania centralnego zmienia się mikroklimat. Gdyby zastosować szyby według dawnych to natychmiast mielibyśmy wykraplanie pary na oknach i przemarzanie a w rezultacie stolarkę szybko by diabli wzięli. Tu musimy zrezygnować z wierności

      Usuń
    3. Andrzeju - dziękuję za tak pochlebną recenzję i lecę oglądać tę Twoją intrygującą chwilę. O jak ja lubię TAKIE rasowe kretyństwo .

      Usuń
  31. Haniu.... Po dłuższej tu nieobecności taki rarytas tu znajduję...
    Gratuluję wyróżnienia, jak najbardziej zasłużone za taką artystyczną wizję , przemianę zniszczonego w nowe i morderczą pracę... Na pewno były nieprzespane noce ale za to jaki rezultat !
    Niestety, nie pokazało się kilka zdjęć...Zajrzę jutro, może się otworzą ...
    Każde z tych zdjęć to niepowtarzalny dokument.
    Jak dobrze, że uśpione, patyną czasu, piękno można odtworzyć w każdym szczególe.
    Jedno pewne - do tego trzeba wspaniałego człowieka i takiej artystki jak Ty, by mogło na nowo rozbłysnąć urokami przeszłości...
    Pozdrawiam miło - Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och Krysiu - jak ja lubię tę patynę czasu , to uśpione piękno, jak bardzo zawsze denerwuję się, gdy ktoś w chamski sposób chce je poprawiać, unowocześniać, zaznaczać swój geniusz - wychodzi wtedy staro-eklektyczny koszmarek. Oczywiście , jeśli nie da się uratować to wtedy zdecydowanie nowym uzupełnić, nawet kontrowersyjnym ale nigdy przyćmiewającym to stare. Raczej będącym tłem czy współczesnym dopowiedzeniem tego o czym nie wiemy jak wyglądał bądź nie jest możliwe by wyglądało jak dawniej. Zdarzyło mi się takie uzupełnienie hełmu wieży. Opowiem o tym.

      Usuń
  32. Wspaniale ! i renowacja... bo przecież nie tylko remont i opowieść. Z dyskretnym przypomnieniem czasów i trudności, które trzeba było pokonać. Ocalone od zniszczenia piękno. Jakże Cie podziwiam !
    Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedźmo - lubię spacerować po tamtych czasach ... im czasy bardziej odległe tym bardziej lubię. Nauczyłam się też nie dziwić i nie poprawiać autorów. Czasem nasze kanony piękna zupełnie odbiegają od tych ich kanonów a do tego kiedyś, jak i dzisiaj, byli twórcy genialni, dobrzy i trochę kiepscy . Moim zadaniem nie jest poprawianie według mojego gustu, tylko pokazywanie jak było. A że przy okazji ulegam ich gustom i otwierają mi się oczy na ich piękno - to zupełnie inna kwestia.

      Usuń
  33. Haniu, w dalszym ciągu zdjęcia zakodowane...Zajrzałam , jak obiecałam. Przy okazji skorzystam z adresu do Danusi , w Niebieskim nie mogę wprowadzić , bo WP zablokowała linki. wszystkiego najlepszego dla ciebie i p. Danusi. Nawet nie mam kiedy do ciebie zadzwonić... Radosnych snów - Krysia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ki diabeł miesza, postaram się jeszcze raz część zdjęć umieścić

      Usuń
  34. Haniu, teraz są już wszystkie zdjęcia widoczne. Wszystkie dokładnie ilustrują , co było i jest...
    dopiero teraz znalazłam chwilę , by zajrzeć do komputera... Pół godziny temu obejrzałam ciekawy film na TV Kultura, niestety włączyłam się w trakcie i nie wiem, jaki tytuł. nie mam programu, żeby zajrzeć. . . Jeszcze nie zdecydowałam, jak spędzę resztę wieczoru...zamierzałam coś napisać do politycznego, ale nie wiem , czy wytrwam
    w postanowieniu, bo rozleniwiłam się okropnie, przy tym siedzenie przy komputerze już mnie tak nie nęci jak dawniej... Życzę przyjemnych snów i miłej niedzieli - Krysia

    OdpowiedzUsuń
  35. o - to dobrze Krysiu bo dziwnie się ogląda bez zdjęć.
    Dziękuję za wizytę , miło mi, że znalazłaś czas . Uśmiech szeroki zostawiam :o)

    OdpowiedzUsuń
  36. Klik dobry:)
    Dla mnie to niepojęte,że aż nie możliwe. Po prostu jakaś nieprawdziwa nieprawdziwość, że można coś takiego zrobić.
    Zostawiam podziw nad podziwy i przez komin wrzucam chałwę :)

    Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie masz pojęcia Grycelko jak fantastycznie smakuje ta Twoja chałwa wrzucona przez komin ... cud miód ultramaryna - no pyyyycha

      Usuń
  37. Jestem pod ogromnym wrażeniem. Tyle pracy było, taki efekt, no nie mogę odpowiednich słów dobrać, aż mi dech zapiera. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i ja pozdrawiam, sprawiłaś mi wielką przyjemność ... człowiek się nasiedzi, efekt finansowy kiepski bo w tym czasie powinnam dwa takie ale za to potem radość :-)

      Usuń
  38. Wielkie gratulacje dla wszystkich którzy się przyłączyli do tego.

    OdpowiedzUsuń
  39. Po prostu cudo, podziwiam i szanuję :)

    OdpowiedzUsuń