piątek, 6 stycznia 2017

NADJECHAŁA


NA BIAŁYM KONIU


batem świsnęła, śniegiem sypnęła,
ściągnęła cugle i ruszyła z kopyta !






nasrożyła się, napuszyła !
Piękna bestyjka, jak mało kiedy.
Czaruje, zachwyca, prowokuje.
Zimno wszędzie, biało wszędzie ...
co to będzie, co to będzie ...




.
A Piękna Pani lepi śnieżki
bęc - zasypane drogi
bęc - ośnieżone drzewa
bęc -  samochody w rowach, ojjjjjjj !
bęc - smętna świeczka w mrocznym pokoju
bęc - na rzekach morskie bałwany
bęc - bałwany w polityce, ach nie - to akurat nie ty
bęc ... bęc ... bęc ...



.
ejże Piękna Pani - hola ! stop !


.
Masz niejednego asa w rękawie.
Z czeluści lodowego kuferka wyciągnij kobiecą broń, białe szminki, białe pudry, brylantowy pyłek, skrzący mróz, kryształowy zawrót głowy ...
Tym czaruj, nie skalą Beauforta !




Spokojnie ! Nie wszystko na raz !!!
Po co ci takie entree ??? wolniej, wolniej, ciszej, mościa panno.
Służby na nogi postawiłaś ! Opamiętaj się !
jeszcze wszystko przed tobą ...
jeszcze twoje czary przed nami ...
Zdążysz !

 *


JEJ PORTRET
 

spróbowałam kiedyś wyczarować. To ten na samej górze.
Portret ? raczej autoportret, bo własnej twarzy użyczyłam.
Kto się przypatrzy, ten może się i podobieństwa dopatrzy ...

W każdym razie koń, podobny jest do konia.


*


                        z przyjemnością polecam Malina M *                          

strona liiil  

47 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Nooo - nareszcie Jantoni
      płatek za płatkiem goni
      szalone wycinają hołubce
      aż zaliczą klap! na pupce

      drugi na pierwszego spada
      trzeci śmiechem odpowiada
      śmiechu zaspy całe
      towarzystwo białe, białe,
      o jak pięknie białe ...
      *

      Usuń
  2. Śnieżna Pani na białym koniu z Twoim obliczem ! no...no...Hanno nie pozwalaj temu koniowi na galop, bo poniesie; a tak na marginesie; to koń czy kobyła? trzymaj wodze i rękę na pulsie zaś ostrogi w pogotowiu, bo jak tak dalej pójdzie [zapowiadane -20 stopni] to nawet koń się zbiesi i zamarzną mu chrapy.
    Biała, śnieżna Dama niektórym już się dała we znaki; nie wszyscy ją tak pieszczą wierszem.

    OdpowiedzUsuń
  3. A to przecież rozkołysana poezja.
    Zimowy zachwyt.
    Wczoraj w zamieć, w zawieję
    wyprowadziłem swoją suczkę labradorkę.
    Podskakiwała, łapała śnieżynki
    Wyłapuje Pani Anno swoje śnieżynki
    z radosną, psią ekstazą.

    A. T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hau, hau
      oczy mam jak węgielki
      i węgielkowy mam nos
      a ten płatek to co ???
      usiadł na moim nosie
      i patrzy ...

      hau, hau
      nos zimny, mróz ! mróz!
      zmykaj płatku biały
      zatańcz, zawiruj i odfruń
      oj - bo ogonem zamiotę

      hau, hau
      bo ci jęzor pokażę !!!
      różowy, cieplutki
      zmykaj płatku ...
      ja za panem biegnę
      zmykaj !!!
      .

      Usuń
  4. BRZEŻAŃSKA MADONNA.

    INWOKACJA.
    Madonnę Brzeżańską spotkałem na zesłaniu syberyjskim.
    Nie wróciła. Zatraciła się w tajdze.

    Jan Kogut zmarł z głodu. Deportowany na Sybir.
    Miał majątek w Zamostach, tuż przy grobli w Brzeżanach.
    Wywieziony wraz z żoną, Młodą kobietą z dzieckiem urodzonym
    w drodze na Sybir.
    Bezbronny wobec przemocy.
    Oprawcy wpadli do domu o świcie. Kazali się zbierać.
    Był przerażony. Ubrał żonę. Siebie. Nie wiedział jakie rzeczy brać ze sobą.
    Zawinął do koca figurkę Świętej Panienki.
    Gipsowa. Półmetrowa. Rozmalowana. Złożone do modlitwy ręce.
    Takie figurki widujemy w kościołach i na odpustach. Podobna
    Madonna w kapliczce obok kościoła farnego w Brzeżanach.
    Jechali z nami w jednym wagonie. Dzielili ten sam los. Przemarzł. Kaszlał.
    Wygnańcy współczuli. Dali jakieś ciepłe rzeczy do okrycia, Ubrania się.
    Dzielili się żywnością. Miał Świętą Panienkę. Jedyny znak
    chrześcijańskiego kultu. Szanowali. Miał odwagę przemycić
    Matkę Boską.
    Oprawcy zabraniali brać krzyżyki. Biblie. Śpiewniki. Posiadaczy tych rzeczy
    wyprowadzali z wagonu. Nie wracali.
    W Janczer Pan Kogut nie stawił się do wyrębu lasu.
    Miał sześćdziesiąt pięć lat. Stary. Chory. Oprawcy uznali, że symuluje.
    Nie dostał żywnościowych racji. Jego Żona też bez przydziału żywności.
    „Kto nie rabotajet tot nie jest”. Hasło bolszewików.
    Oprawcy litościwi. Przyznali prowiant dziecku. Kubek zupy z dietskiego sada.
    Pół litra dziennie. Każdego ranka Kogutowa przybiegała do przedszkola
    z garnuszkiem. Kucharka nalewała pół litra zupy. Gorącej. Pachnącej.
    Kogutowa zwierzęco głodna. Biegła do domu. Upijała łyczek.
    Póżniej drugi. Póżniej trzeci. Resztę zostawiała dziecku.
    Skazańcy widzieli. Współczuli. Wszyscy byli głodni, ale nie tak.
    Litowali się. Znosili do ich domu mizerne kawałeczki chleba.
    Trochę kaszy jaglanej. Kogutowa rozpaczała.
    Zima. Siarczysty mróz. W okolicznej tajdze drzewa pękają od mrozu.
    Przyszedł do naszego mieszkania. Przyniósł w zawiniątku Madonnę.
    Postawił na stole. Odwinął okrycie.
    Bolejąca Madonna na stole. zatopiona w modlitwie.
    Mama postawiła przed starym, schorowanym człowiekiem
    miskę z kaszą jaglaną. Porcja na pięć osób. Nasz dzienny przydział.
    Miska stała przed Panem Kogutem. Był głodny. Bardzo głodny.
    Wziął łyżkę wyciosaną z drzewa i podzielił kaszę na sześć części.
    Swoją mizerną działkę zjadł. Odsunął miskę. Na nic namowy,
    ażeby zjadł całą kaszę. Dostał kawałeczek chleba i herbatę.
    Bez cukru. Nawar z liści jagodowych. Nie znaliśmy cukru.
    Chleb zjadł. Herbatę wypił. Ogrzał się. Odpoczywał.
    Burżujka rozpalona do czerwoności. Pan Kogut rozgrzewał nogi,
    Wyciągnięte tuż przy piecyku, Owinięte szmatami.
    Kawałki gumy zamiast butów. z opony samochodowej.
    Przewiązane sznurkami.

    A.T

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojciec wyciągnął spod pryczy swoje buty. Proszę ubrać rzekł.
    Miał zapasowe. Łapcie. Pan Kogut rozgrzewał nogi.
    Milczał. Myślami w Brzeżanach. Synowie. Córki. Żona. Rodzinny dom.
    Łany pszenicy. Staw. Słońce. Szczebiot i rozmowy jaskółek.
    Mama rozwiązała sznurki. Zdjęła gumowe korytka. szmaty.
    Owinęła stopy onucami. Naciągnęła buty. Pan Kogut milczał.
    Rozgrzewał nogi. Na odchodnym powiedział :
    „Za waszą łaskę chcę wam podarować Madonnę”.
    Milczenie. Na stole Madonna zatopiona w modlitwie.
    Przed nami chory, głodny człowiek. W Jego domu głodne małe dziecko.
    Zrozpaczona Żona. Bez nadziei. Bez ratunku.
    Na stole kawałek chleba z naszego dziennego przydziału.
    Też jesteśmy głodni, ale mniej.
    Mama zawinęła madonnę wraz z kawałkiem chleba.
    Włożyła w ręce Pana Koguta.
    Powiedziała: Prosimy przychodzić do nas zawsze. Codziennie.
    Będziemy czekali. Zanosiła do ich domu trochę chleba. trochę kaszy.
    Pan Kogut umierał z głodu.
    Madonna na stoliku obok. Zatopiona w modlitwie. Ręce zwarte w bólu.
    Wygnańcy obok. nieprzytomny. Głowa na poduszce.
    Ktoś litościwy podarował.
    Ręce na kocu.
    Czegoś szukają.
    zatrzymały się.
    Odnalazły chleb,
    Tego chleba tu nie ma.
    Wkłada do ust.
    Przeżuwa chleb.
    Tego chleba tu nie ma.
    Zacicha.
    Ręce opadają.
    Odszedł.
    Madonna obok. Zatopiona w modlitwie.
    Mama zamknęła oczy męczennika.
    Kobiety umyły zesłańca. Złożyły do trumny.
    ich twarze ?!
    Staruszki. Wycieńczone głodem. Pracą ponad siły. W łachmanach.
    W porywie serca przyniosły resztki odzieży. Ktoś koszulę. Ktoś spodnie.
    Ktoś inną część bielizny. Przechodzone. Załatane. Czyste. Ostatni dar.
    Ubrały. Stałem obok Mamy. Dziecku osiem lat. Świadek męczeństwa.
    Kurza ślepota. Szkorbut. Ręce. Nogi w strupach.
    To komary. Meszki. Żywcem zżerają do póżnej jesieni. Zim wytchnieniem.
    Dziecko głodne. W łachmanach. Przeżyje. Wróci. Opowie.
    Trumna z sosnowych surowych desek. Pachną żywicą.
    W rękach krzyżyk wyciosany z brzozowej gałęzi. Rozświetlony bielą.
    Zaciśnięte palce.
    Spoczął na prawosławnym cmentarzu. Na skłonie góry. W tajdze.
    Madonna Brzeżańska nie wróciła z zesłania.

    A.T

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZOSTAŁA ... rozgrzewa ich zmarznięte serca , zmarznięte oczy ręce przymarznięte do ziemi ... tamtej, dalekiej, nieludzkiej, ludzkiej ....

      Usuń
  6. Witaj Haniu.
    Ładne są te zimowe widoki. Szkoda, że stałem się zmarźluchem na stare lata, ale kiedyś, to zima mnie się bała.
    Zimno wszedzie, zima wszędzie, co to będzie, co to bedzie.
    Pozdrawiam serdecznie i oby do wiosny.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby Michałku ...
      widoki cudne, oczy zachwycone, ale ... Ty przynajmniej z barchanami przepraszać się nie musisz, a ja? ojjjjj...

      Usuń
  7. Zima na twoich fotografiach jest przepiękna. I na obrazie z twoją buzią też! Cóż, dała od początku popalić, ale ja jestem wierna temu co powiedziałam latem: wolę chłody niż upały. Dlatego nie narzekam.Pozdrowienia łaczę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej lubię wiosnę, wiosną się urodziłam, może to dlatego? upałów niestety nie wytrzymuję, padam na twarz i słoń nadeptuje mi na inteligencję, myślenie wysiada.

      Usuń
    2. ...wysiada jak Platforma? nie może być......:))) A takie uczone, niemieckie :)))

      Usuń
    3. oooo - syczy jak PISSS! nie może być ... :)))
      a takie jadowite, bolszewickie :)))

      Usuń
  8. Aniu pięknie to wszystko oprawiłaś słowami..Od razu poznałam Ciebie ,po tym uśmiechu::)Śliczny koń i jakże śliczna pani zima na tym koniku ..hej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koń faktycznie mi się spodobał ...
      na koniach to ja się nie znam,
      ale za to znam się na rycerzach :-)
      a mój blog szczęście do rycerzy ma, oj ma ....

      Usuń
  9. HANIU,
    PIĘKNY TWÓJ WIERSZ I BAŚNIOWA ZIMA NA ZDJĘCIACH.
    JUŻ MAM JEJ POWYŻEJ USZY. W TEJ CHWILI JEST - 22st.C
    JA CZEKAM Z UTĘSKNIENIEM NA WIOSNĘ. HURA!!!! BĘDZIE ZA DWA I PÓŁ MIESIĄCA.
    SERDECZNOŚCI PRZESYŁAM:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKUJĘ :-)
      przyznam po cichu , że tej przedostatniej trochę pomogłam ciepła nabrać. W oryginale była ... turkusowa, a ten turkus trochę mi się "podżerał" kolorystycznie z całą resztą więc pomajstrowałam. Pozostałe zdjęcia są dziewicze, nie przykładałam ręki , jakie wyszły z obiektywu, takie i doszły na blog :)

      Usuń
  10. Odpowiedzi
    1. :-)
      popatrz - jak człowieka może ucieszyć takie stwierdzenie

      Usuń
    2. W takim razie ciesz się bez ograniczeń, bo to wyznanie najszczersze i prosto spod serca! :)

      Usuń
  11. Zimę lubię podziwiać na obrazach... W realnym życiu trochę mniej, a jeśli już to w małych dawkach:))
    ps. Malinko, u mnie w komentarzach, jest dla Ciebie niespodzianka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kocham niespodzianki !
      kocham niespodzianki !
      kocham niespodzianki !

      kurcgalopkiem frunę do Ciebie Bet :-)

      Usuń
  12. Witaj w mroźne południe:)
    Mnie zima niestraszna, bo pamiętam i mrozy i śniegi po pas.
    Portret super ;)
    Mile i ciepło pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Morgano - i ja pamiętam ...
      do szkoły się nie szło , bo rzeka zamarzła i kra most naruszyła
      i świeczki na stole pamiętam, lodówka nie wysiadała, bo lodówki nie było
      pozdrawiam odwrotnie proporcjonalnie do zimowe atmosfery
      :-)

      Usuń
  13. Nie powiem pięknie pięknie to zilustrowałaś i opisałaś Nad podziewa mój,ze tak potrafisz gdy wszystko w człeku marznie i kurczy sie /przynajmniej mnie/
    No nie potrafię gdy lata całe daje anons .Dwie zimy za jedno lato ,nawet upalne,zamienię
    I bliższa mi jest sercu i zrozumienia opowieść "o domku w Beskidach"
    12 sierpnia
    Przeprowadziliśmy się do naszego nowego domu, Boże jak tu pięknie. Drzewa wokół wyglądają tak majestatycznie. Wprost nie mogę się doczekać, kiedy pokryją się śniegiem.
    14 października
    Beskidy są najpiękniejszym miejscem na ziemi! Wszystkie liście zmieniły kolory - tonacje pomarańczowe i czerwone. Pojechałem na przejażdżkę po okolicy i zobaczyłem kilka jeleni. Jakie wspaniale! Jestem pewien, ze to najpiękniejsze zwierzęta na ziemi. Tutaj jest jak w raju. Boże, jak mi się tu podoba.
    11 listopada
    Wkrótce zaczyna się sezon polowań. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś może chcieć zabić cos tak wspaniałego, jak jeleń. Mam nadzieje, ze wreszcie zacznie padać śnieg.
    2 grudnia
    Ostatniej nocy wreszcie spadł śnieg. Obudziłem się i wszystko było przykryte białą kołdrą. Widok jak pocztówki bożonarodzeniowej. Wyszliśmy na zewnątrz, odgarnęliśmy śnieg ze schodów i odśnieżyliśmy drogę dojazdowa. Zrobiliśmy sobie świetną bitwę śnieżną (wygrałem), a potem przyjechał pług śnieżny i znowu musieliśmy odśnieżyć drogę dojazdowa. Kocham Beskidy.
    12 grudnia
    Zeszłej nocy znowu spadł śnieg. Pług śnieżny znowu powtórzył dowcip z droga dojazdowa. Po prostu kocham to miejsce.
    19 grudnia
    Kolejny śnieg spadł zeszłej nocy. Ze względu na nieprzejezdna drogę dojazdowa nie dojechałem do pracy. Jestem kompletnie wykończony odśnieżaniem. Pieprzony pług śnieżny.
    22 grudnia
    Zeszłej nocy napadało jeszcze więcej tych białych gówien. Cale dłonie mam w pęcherzach od łopaty. Jestem przekonany, ze pług śnieżny czeka tuz za rogiem, dopóki nie odśnieżę drogi dojazdowej. Skurwysyn!
    25 grudnia
    Wesołych Pierdolonych Świąt! Jeszcze więcej gównianego śniegu. Jak kiedyś wpadnie mi w ręce ten drań od pługu śnieżnego... przysięgam - zabije. Nie rozumiem, dlaczego nie posypia drogi solą, żeby rozpuściła to cholerstwo.
    27 grudnia
    Znowu to białe gówno napadało w nocy. Przez trzy dni nie wytknąłem nosa, z wyjątkiem odśnieżania drogi dojazdowej za każdym razem, kiedy przejechał pług. Nigdzie nie mogę dojechać. Samochód jest pogrzebany pod górą białego gówna. Meteorolog znowu zapowiadał dwadzieścia piec centymetrów tej nocy. Możecie sobie wyobrazić, ile to oznacza łopat pełnych śniegu?
    28 grudnia
    Meteorolog się mylił! Tym razem napadało osiemdziesiąt piec centymetrów tego białego cholerstwa. Teraz to nie odtaje nawet do lata. Pług śnieżny ugrzązł w zaspie a ten łajdak przyszedł pożyczyć ode mnie łopatę! Powiedziałem mu, ze sześć już połamałem kiedy odgarniałem to gówno z mojej drogi dojazdowej, a potem ostatnią rozwaliłem o jego zakuty łeb.
    4 stycznia
    Wreszcie wydostałem się z domu. Pojechałem do sklepu kupić cos do jedzenia i kiedy wracałem, pod samochód wpadł mi cholerny jeleń i całkiem go rozwalił. Narobił szkód na trzy tysiące. Powinni powystrzelać te pieprzone zwierzaki. Ze tez myśliwi nie rozwalili wszystkich w sezonie!
    3 maja
    Zawiozłem samochód do warsztatu w mieście. Nie uwierzycie, jak zardzewiał od tej pieprzonej soli, którą posypują drogi.
    18 maja
    Przeprowadziłem się z powrotem nad morze. Nie mogę sobie wyobrazić, jak ktoś kto ma odrobinę zdrowego rozsądku, może mieszkać na jakimś zadupiu w Beskidach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aaaa - tej opowieści akurat nie znałam ...

      Usuń
  14. WULGARYZMY NIE PRZYSPARZAJĄ CHWAŁY

    OdpowiedzUsuń
  15. A ja z taka nieśmiałością proponuje byś kierując się artystyczną duszą,talentem i zmysłem praktycznym zaprojektowała skromny pomniczek w podzięce "naszemu naczelnikowi"
    Mniemam ,iz suweren w każdym gospodarstwie,przydomowym ogródko, takowy z chęcią postawi, tylko ze mu brak inwencji artystycznej.
    W Chinach Mao było "w każdym domu piec hutniczy" my nie wstydźmy się tego powiedzmy otwarcie
    Kto może niech pomniki wdzięczności Jarosławowi stawia !!!
    Materiału ci do nas nawiało,przywiało i napadało dostatek.
    Całe rodziny wraz z dziećmi, oczywiście po jutrzejszej sumie powinni,przyłączyć się do akcji.
    "Cały naród buduje pomnik Jarosława K"
    Acha "anonimie"
    Chwały moze nie ale smaku to dodaja.No jak nie jak tak Kurde.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hmmm - to raczej nie jest wykonalne ... "skromny pomniczek" dla tego akurat wodza, to pojęcie z gruntu najbardziej abstrakcyjnych, jakie istnieją ...

      Usuń
  16. JEŚLI FEKALIA DODAJĄ SMAKU ?

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wieśku - wyhamuj kapkę ..
      tu akurat nie "adam" z Tobą dyskutuje
      Lubisz ostry język, kogoś to razi - masz swoje zdanie na temat języka, to podyskutuj z tym Kimś, ale spokojnie ...

      Usuń
    2. Zawsze i wszędzie słowa
      poety:
      "MOJĄ OJCZYZNA JEST POLSKA MOWA,
      SŁOWA WIERSZEM WIĄZANE,
      ...GDY UMRĘ W NIEJ POCHOWAJCIE MNIE
      I W NIEJ ZOSTANĘ..." [Hemar}.
      Moje pokolenie doświadczyło totalitarnej
      przemocy i zabraniania mowy polskiej,
      wydzierano z naszych serc polskie jestestwo,
      Za polską mowę oprawcy karali zesłaniem,
      głodem, śmiercią. Ukraińskie mordy Polaków
      i zesłania syberyjskie to odwet za polską mowę.

      Dziękuję Pani Anno.
      Szczególnie na Pani stronie
      należy o tym pamiętać.

      A. T

      Usuń
  18. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ooo - ten komentarz to wcale nie był wiesiek, to obrzydliwy troll, który ciągle tu przychodzi i podszywa się pod cudze nicki
      O, jak ja nie cierpię tchórzy !!!
      TCHÓRZU - NIE MASZ TU CZEGO SZUKAĆ, ODEJDŹ W SWOJE BAGIENKO I TAM HARCUJ Z PODOBNYMI TOBIE TCHÓRZAMI.

      Usuń
    2. dla informacji czytających - tchórz, co w tym komentarzu pod wieśka się podszył, nieco wyżej podpisał się "Pawlak"

      Usuń
  19. Oj tam Czy musi być to tylko pomnik naczelnika
    Przecież może być "zbiorówka" Taka "narodowa Grupa Laokoona"
    Wężowi który dusi, można przypisać dowolną postać i twarz
    Bałwanow ktorych ci u nas dostatek już chyba /twarze/spowszedniały?
    Tak miedzy nami
    Zbieraj materiał fotograficzny bo maluczko maluczko zarządzeniami nadszyszkownika ten pejzaż może odejść w niebyt
    Tna lasy na potęgę, a do tego zezwolono, by na przydomowych działkach można wszystko w pień wycinać.
    Z "odwiedzinami" lasu tez może być i kłopot bo miejscowe "kółko myśliwskie"akurat sobie polowanie urządzi a do tego w prywatnym lesie sąsiada i Policję naśle "ze im zakłócasz"
    PS
    Ciesze sie ze mnie "podrabiają !!" Widac ze pisowskim oficerom prawdy co to dają baczenie i odpór za skore zalazłem
    A tamte 2 komentarze nie były mojego autorstwa Po IP łatwo sprawdzic.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. WIEŚKU - A TO DOPIERO W MALINY CHCESZ MNIE WPUŚCIĆ ... NIE DOŚĆ, ŻE KŁUJĄCE TO JESZCZE WĄTPLIWEJ JAKOŚCI ...

      Usuń
  20. Już nic dodać nie mam smiałości do tych wypowiedzi przed moją.Ja nie umiem pięknie się wypowiadać ale,wiem jedno Aniu jesteś dla mnie najcudowniejszą osobą i wszystko co piszesz i pokazujesz jest godne najwyższego szacunku.Cudowne zdjęcia dopełniają całości.Pozdrawiam serdecznie Halina

    OdpowiedzUsuń
  21. By być zrozumiałym "pomnikowa propozycja" nie dotyczyła wykonawstwa
    Bo po pierwsze "materiał jest tak zmrożony ze sie nie klei/no można tylko z lodu/ ale wzorem niezapomnianego Adama Słodowego,"prosiem by dac" "dać materiał" artystyczno konstrukcyjny do "zrób to sam"
    Odwilz ruszy /co dajcie bogowie, Enter/ i suweren będzie się mógł wykazać i wyrazić.
    I głupio by było by np "temu pomniczku"raczka czy oczko, odpadły.
    Jedynie samolot jako alegoria może byc w rozsypce.
    A potem konkurs się ogłosi Na najładniejsze dzieło

    OdpowiedzUsuń
  22. Haneczko, piękne pejzaże zimowe malujesz - i pędzlem i słowem, ze nawet jedno z trójcy w zachwyt popadło (zachwyt szczery, czy tylko dla pozoru???). Taka zima jest piękna i nawet, gdy mroźna , bardzo potrzebna ..Pozdrawiam zimowo, Tomasz

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj , bardzo potrzebna i mróz, żeby gadzinę niecną wymroził i śnieg, żeby glebie wody dołożył ...
      a co do tego drugiego, to hmmmm - jak myślisz ?
      masz rację, ja myślę tak samo ...
      :-)

      Usuń
  23. Czasem tak jest.
    Wzruszyła mnie opowieść A.T. Do łez wzruszyła.
    Byli i w mojej rodzinie zesłańcy, ale po powrocie opowiadali niewiele. Może nie chcieli mówić przy małych dzieciach, a może rany były zbyt świeże... Czasem jakieś słowo... Zapamiętałam wszystko...
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I mnie każda opowieść A.T. i wzrusza i do głębi porusza. Ewciu, a może opowiesz nam na swoim blogu ??? może tym Twoim to się należy ...

      Usuń
  24. cóż zima piękna choć czasem za gardziołko i płucka złapie. A Ty na tym koniu ślicznie wyglądasz :):) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń