piątek, 4 marca 2016

NI Z GRUSZKI

ni z malinowej pietruszki postanowiłam nagle pokazać, czym zajmowałam się w ostatnim czasie. Na początek wybrałam dwie kamienice świdnickie. Potem opowiem o trzech zamkach, jeden właśnie "wykończyłam" a dwa jeszcze mi "kwitną na desce"


KAMIENICA PIERWSZA

Na pierwszy rzut kamienica mieszkalno-usługowa. W centrum Świdnicy, oddalona wprawdzie nieco od Rynku, ale za to w bliskim sąsiedztwie Kościoła Pokoju, obiektu należącego do światowego dziedzictwa kultury UNESCO. Bliskość kościoła nie tu jest przypadkowa. Budynek nie powstał jako kamienica mieszkalna, pierwotnie był on budynkiem należącym do Gminy Ewangelickiej i służącym jej działalności. Datowany około1740 r.




Elewacja frontowa ma piękny barokowy wystrój z bogatym  detalem architektonicznym. Charakteryzuje się ciekawym szczytem parawanowym, o układzie dwu bliźniaczo złożonych szczytów. Rozrzeźbione gzymsy mają złożony profil. Od góry pokryte są czerwoną dachówką karpiówką, o charakterystycznym, trójkątnym wykroju. Jeszcze czasami takie dachówki można spotkać na starych obiektach. Ale to już niestety rzadkość.




.
Szczególnie pięknym elementem jest portal z supraportą. Supraporta to jest to "coś" nad drzwiami. Na portalu, jak się tak dobrze przypatrzeć, widnieje data 1738. Po dwie cyfry z każdej strony owalnego medalionu.




.
A to mój projekt. Kolorystyka pierwotna, barokowa. Do renowacji tej pięknej elewacji doszła jeszcze renowacja zabytkowej, przelotowej sieni, prowadzącej na podwórze. Sień niegdyś była zamykana bramą. W murze pozostały nawet szczątki starej framugi. Teraz brama zostanie zamknięta ozdobną, kutą kratą, nawiązującą charakterem do kraty znajdującej się w podobnym stylowo obiekcie. Ot i przykrość dla drobnych pijaczków.


KAMIENICA DRUGA

Jest o 150 lat młodsza od pierwszej. Ta kamienica usytuowana jest w południowym narożniku Rynku, u wylotu ulicy Długiej. Powstała około 1890 roku, jako kamienica czynszowa, na miejscu wcześniejszej zabudowy.



  Widok od strony ulicy Długiej,
to ulica łącząca Rynek z Katedrą


Zarówno bryła, jak i detale, wykorzystane na elewacjach, noszą bardzo wyraźne znamiona form historycznych. To neostyle, charakterystyczne dla tego typu architektury miejskiej, pochodzącej z okresu przełomu wieków.




Piękna narożna kamienica, przykryta mansardowym dachem z koronkową balustradą i zwieńczona mnóstwem wieżyczek. To jedno zdjęcie jest stare, sprzed kilku lat, przydało mi się jednak przy rysowaniu elewacji. Pozostałe zdjęcia robione były w zeszłym roku. To zdjęcia robocze. Niektóre, robione w deszczu, służyły tylko do rysowania, a inne, przy dużo lepszej pogodzie, posłużyły dodatkowo jako dokument stanu zachowania obiektu.




.
W oddali, we mgle, dobrze widoczny jest hełm wieży Katedry Świdnickiej. Tak jakoś sam wlazł mi w obiektyw. Kamienica usytuowana jest po lewej stronie ulicy Długiej (patrząc od strony Rynku) natomiast Katedra jest po prawej stronie. Widać to na poprzednim zdjęciu. Na tym widać odwrotnie. Dzieje się tak, bo ulica Długa lekko skręca, przy odpowiednim ustawieniu aparatu i "fotografa" możemy zobaczyć zjawisko "przemieszczania się" wieży na lewą stronę szczytu kamienicy. Tu wieże ustawiły się wyjątkowo.




Zdjęcie tak trochę "poetycko" rozmyte we mgle ... akurat mżyło, gołębie spacerowały sobie w kroplach dżdżu, a jeden gołąb wzniósł się wysoko, wysoko, nad dachy kamienic. Aż się prosił o fotkę na tle kopuły.
 



Ech, wieżyczek jak psów ! ! !  Więcej ich mama nie miała  !  ku utrapieniu rysującego. W ostrym słońcu dobrze widać to bogactwo i różnorodność form, nie tylko cebulastych i stożkowych hełmów, również wieńczących hełmy iglic. Koronkowa robota. W słońcu połyskują elementy złocone.



.
Kamienica piękna, ale praca przy rysowaniu prawie benedyktyńska. Wymaga czasu i precyzji. Najpierw pomiary. Kiedyś do dyspozycji była taśma i metrówka. Teraz zastąpił je miernik laserowy. Kiedyś wysokości mierzyło się spuszczając taśmę na klatce schodowej. Tak określało się poziomy kondygnacji, a potem wchodziło się do mieszkań i mierzyło odległości parapetu od podłogi i wymiary okien. Dzisiaj miernikiem łapie się poziomy gzymsów, parapetów okiennych, no i oczywiście wszystkie wymiary poziome. Rozstawy okien mierzy się w osiach. Potem i tak wchodzi się do mieszkań i dokładnie mierzy otwory okienne i wszelkie detale dostępne po wychyleniu z okna. Wszystko, co zmierzone, rysuje się "matematycznie" operując długością odcinka, kątem nachylenia prostej, promieniem łuku itp. Rysowanie detali rzeźbiarskich to już zupełnie inna bajka. Wykorzystuje się do tego zdjęcia. Muszą być one jednak zrobione "na wprost" czyli z poziomu fotografowanego elementu. Nie ma zmiłuj, biega się po mieszkaniach, strychach a nawet dachach obiektów przeciwległych. Bywa, że nie jest to możliwe, wtedy pozostaje robienie zdjęć ze skrótem perspektywicznym. Niestety, potem, na rysunku, trzeba pracowicie ten skrót doprowadzać do stanu faktycznego, wykorzystując znane wymiary poziome i pionowe przynajmniej kilku elementów. Trochę to jednak mozolne. Jak rysuje się elementy rzeźbiarskie ze zdjęcia ? Otóż podkłada się zdjęcie na rysunek, w dowolnej skali, obrysowuje, już nie matematycznie, ale "z myszy", robi się z tego blok i przeskalowuje do odpowiedniego wymiaru. Każdy projektant ma swoje sposoby rysowania detali, ja taki wypraktykowałam. Oczywiście istnieje metoda fotogrametrii, pozwalająca szybciej i łatwiej to narysować, ale niezbędna jest do tego kamera fotogrametryczna, cud techniki, dla nas finansowo niedostępny. Wszak nie jesteśmy biurem konserwacji zabytków, zabytki to tylko część naszej pracy. O malowaniu elewacji, to lepiej nie wspominać. Siadając do takiej elewacji trzeba po prostu uzbroić się w świętą cierpliwość. Każdy obszar ograniczony na rysunku zamkniętymi liniami napełnia się kolorem, przy pomocy komendy kreskuj. Tych obszarów są tysiące. Długie godziny spędzam na mozolnym kreskowaniu, ale mogę sobie przy tym słuchać wiadomości i dokształcać się, na przykład politycznie. Też jakaś korzyść. A teraz pokażę kilka przykładów, pochodzących z rysunku tej elewacji.


.
Pierwsze piętro tynkowane. Przynajmniej cegły nie trzeba rysować. Stare tynki dobrze się zachowały więc nadają się do konserwacji i wzmocnienia. Tynki są bardzo grube z wykształconym boniowaniem. Nad oknami widać ozdobne maszkarony, przedstawiające głowę filozofa ... no, na moje oko filozofa. Nad piętrem gzyms bogato profilowany. To tak duży gzyms, że podczas deszczu gołąb spokojnie może się pod nim schować nie moknąc.




.
Drugie piętro. Tu okna kamienicy ujęte są w bardzo bogate obramienia. Dołem gładkie płyciny, wzdłuż okien ozdobne pilastry, z kanelowaniem w dolnej części, nad oknami płyciny, z główkami bożka kupców, ujętymi w roślinne ornamenty, a nad tym wszystkim jeszcze naddasznice, czyli mówiąc ludzkim językiem takie niby daszki. Tu akurat o kształcie trójkąta.






.
Trzecie piętro. Tu naddasznice występują w formie półkola i odcinków koła. Płycina nadokienna zdobiona jest kartuszem herbowym, z przyłbicą rycerską i wężem Eskulapa w polu. Wąż Eskulapa powtarza się często w elementach zdobniczych tej kamienicy. Ma to przypuszczalnie związek z właścicielem kamienicy. W zwieńczeniach hełmów wieżyczek widać węża bardzo wyraźnie. Zwróćcie też uwagę na okna. W większości otworów okiennych zachowała się historyczna stolarka. Przykład niemal książkowy. Studenci z powodzeniem by mogli uczyć się na tych oknach tajników stolarki dziewiętnastowiecznej. Na prawdę bardzo pięknej.



Widok kamienicy od strony Rynku

Na przeciwległym narożniku Rynku, dokładnie po przekątnej, u wylotu ulicy Grodzkiej, znajduje się druga tak wysoka, piękna i mocno eksponowana kamienica. To dom pod Hermesem. Historię renowacji Hermesa już tutaj pokazywałam. Między kamienicami, w centrum Rynku, znajduje się blok śródrynkowy, z ratuszem i teatrem. O tym obiekcie też kiedyś opowiem. Już jest pięknie odrestaurowany. Zostały na pamiątkę fotografie i rysunki.

Na koniec pokażę miejsce, gdzie powstają nasze projekty, czyli nasze biuro. Właśnie niedawno się przenieśliśmy, Teraz wszystko już ma swoje miejsce, jak Pan Bóg przykazał, ale zdjęcia robione są jeszcze w trakcie przeprowadzki, więc nie wszystko jest tam, gdzie być powinno. Chwilowo szwarc mydło i powidło. Drukarka papier toaletowy, mop i dokumentacja. Wszystko w jednym miejscu. Szczęściem archiwum na zdjęciu nie widać.







 .
W biurze robię sto różnych rzeczy ale projekty rysuję, piszę i liczę w domu. W domu mam spokój, mogę się wyłączyć, skupić i skoncentrować.
A wracając  do świdnickiej mgły, świdnickich kamieniczek, wieżyczek,
świdnickich gołębi, dżdżu i filozofów, to ...



.
to są na świecie rzeczy, o których się filozofom nie śniło ... 


*


                        z przyjemnością polecam Malina M *                          

strona liiil  


42 komentarze:

  1. No i kamienica wypięknieje, a wieże Katedry Świdnickiej są przepiękne.
    Pozdrawiam serdecznie..:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już pięknieje :-)))
      wieża katedry jest faktycznie cudna, to jedna z najwyższych wież, ma 106 m wysokości ... a jakie widoki jak się wejdzie na szczyt !!! fakt, po drodze zawału można dostać, ale jak zadyszka przejdzie to panoramy - MIODZIO ! ŚLĘŻA W CAŁEJ OKAZAŁOŚCI. Kiedyś przydarzyło mi się tam wejść z kilkoma osobami i odkrył się nam "skarb" ... w miedzianych tulejach schowane były bardzo stare dokumenty. Ech, byłam wtedy jeszcze młoda i jak kozica mogłam po tych schodach ... ale to se ne wrati

      Usuń
  2. Moglabym Cie tak sluchac i sluchac. I pomyslec, ze to tylko kamienice, obok ktorych przechodzimy codziennie w naszych miastach. Masz dar wciagajacego opowiadania. Pozdrawiam.
    kika_7

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kiko, ze mnie to straszna jest gaduła, a że przy okazji pies na kamienice to mogę tak aż ... do absolutnego zanudzenia czytających ...

      Usuń
  3. Aniu do domu wróciłam przed dwudziestą ,bo z Anula w stadninie byliśmy,prosi zawsze o fotki nowe ,bo na różnych koniach jeździ::))Dzisiaj dzień gospodarczy w domku ,mało czasu na odwiedziny FB i blogów.3 godziny stałam przy desce do prasowania::))...............Piękne kamienice,miasto pięknieje z każdą Twoją perełką.Niesamowity wkład,oddajesz całe swoje życie w to.Jesteś wspaniała,pozostawiasz po sobie diamenty.Potem się będzie mówiło.."Piękna nasza Polska całą..ARCHITEKTOM chwała"Bo dzięki Wam przedłuża się życie, każdej cegiełki,każdej kopuły..itd..Biuro macie fajne ,duże okna na świat::)))przyjemnie będzie pracowało się załodze::))Obok nas mieszkaj sąsiedzi ze Świdnicy,mieszkali na rynku w starej kamienicy .::))))Pozdrawiam Aniu ,buziaczki i dmucham na rączkę, by szybko się zgoiło::))) Coś mam kłopoty z dodaniem komentarza ...Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Danuśka - ciekawe w której ? bo świdnickich kamieniczek to ja zaliczyłam sporo, i to w każdej rynkowej pierzei . Może nawet przy pomiarach wchodziłam do mieszkania Twoich znajomych ? kto to wie ? okazuje się czasem, że świat mniejszy jest, niż to sobie myślimy ... Biuro niestety nie nasze, tylko wynajmowane. Kiedyś mieliśmy własne, duże ale tak się złożyło, że musieliśmy sprzedać ... czasem obciążenia kredytowe za lokal, maszyny, programy, są zbyt duże w momencie gdy nagle więcej osób nie zapłaci ... ale co było , to zostaje we wspomnieniach :-) na zawsze w dodatku.

      Usuń
  4. Co to jest, Aniu???? Biuro??? Jakieś multi..., multi... urządzenia, jakieś ekraniki z widoczkami, jakieś klawiaturki, jakieś stoliki z łukami, jakieś miękkie fotele "bujane", jakieś plo.., jakieś...
    i tylko jedna rzecz porządna, potrzebna w tym biurze - szczotka do zamiatania kurzu z podłogi!
    A gdzie super potrzebna deska kreślarska z przeciwwagą, gdzie liniały kątowe, gdzie suwak logarytmiczny, gdzie kalka techniczna (najlepiej ta zdobyczna, niemiecka), gdzie papier milimetrowy, gdzie ołówki (H3, H2,H1, HB, B1, B2... do wyboru), gdzie gumka - ta ze "Skali", złamana żyletka, gdzie grafos, redisówka... i gdzie, w końcu, tusz czarny, a nawet - czasem czerwony, i ten podły taboret obrotowy, który wiecznie "odjeżdżał" (dziś hokerem byśmy go zwali)??
    No, gdzie????
    To było biuro, a nie jakiś tam ekranik, klawiaturka i myszka...
    A,a! I programik jeszcze jakiś; jakiś tam licencjonowany....
    Pozdrawiam Cię serdecznie i pięknych efektów pracy... ze szczerego serca... gratuluję i niegramatycznie - podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tam oj tam, stoliki i te bujane to z dobrodziejstwem inwentarza "śmy" wynajęli a maszyny ... ooooch , to wyjątkowe gadziny, do dzisiaj na debetach jadę ale , sam wiesz, inaczej się dzisiaj nie pojedzie ...
      Ech - ten twój wpis to miód na moje serce ... tak bym czytała i czytała ... ech - gdzie moja młodość !!!! i wiek średni !!! gdzie te kulmany, kalki, cyrkle co się w ziemię wbijały, rapidografy, co się wiecznie zatykały, gdzie szablony zdobyczne za dolary .. ech, w końcu gdzie moja ręka, zbrojna w ołówek, co tylko śmigała po kalce ??? no gdzie ? Ja przechodziliśmy na komputery to wieszczyłam zmierzch sztuki ... ale - komputr chociaż bezduszny, szybki jak strzała, sprawny technicznie ale bez duszy, niczego sam nie postanowi ... na końcu tego cudu techniki jest projektant i niestety, cud zrobi tylko to, co projektant zrobić mu każe ... ewentualnie się zepsuje

      Usuń
  5. Świetnie się Ciebie czyta i ogląda :) Zdolna z Ciebie kobieta Malinko :) Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DZIĘKI MISSI. chyba z tą zdolnością nie tak całkiem, wpadłam do Ciebie , przeczytałam bardzo ciekawy tekst i zabrałam się za komentowanie. Najpierw zażądało ode mnie potwierdzania linków a potem to już chyba wszystko pokićkałam :-((((

      Usuń
  6. BBuuuuu - po Tobie cos zostanie na tym świecie a po mnie najwyżej wydeptane kapcie - zazdrośc mnie zżera ale......jak sobie pościeliłem tak sie wyśpię.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja chwilowo wyspać bardzo bym się chciała bo znowu Piotrusiu mam do tyłu i gonię jak ta durna ... czy ja kiedyś będę miała spokojnie ??? już trochę wątpię ...

      Usuń
  7. To ja bardzo proszę, żeby "ni z gruszki i malinowej pietruszki" obrodziło częściej...:)
    Kłaniam nisko:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Wachmistrzeeńku miód mi Waszmość na serce lejesz i chałwę ... toć ja do prezentacji takich fruktów nader jestem skora, oj skora Wachmistrzeńku ...
      Kłaniam pięknie

      Usuń
  8. Aniu, wczoraj skomentowałem, ale nie opublikowałem - jak się okazuje."Tam" byłem, zobaczyłem i omal nie naplułem w ekran. Tu jest piękna praca , świetnie opisana . Miałem w szkole historie sztuki i dlatego z ciekawością odbieram każdy Twój wopis

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. CO DO MONITORA TO IDENTYCZNE MAMY TOMKU ODCZUCIA ...A CO DO HISTORII SZTUKI to ja akurat w szkole nie za bardzo, raczej literaturę i poezję, na studiach też jakoś nie specjalnie. Dopiero w pracy, pierwszy samodzielny projekt , który dał mi mój szef, to był pałac Stanowicach, tam dopiero złapałam bakcyla , tam zobaczyłam ile jeszcze bym się chciała dowiedzieć ... wtedy wynalazłam dopiero studia podyplomowe na kierunku konserwacji i za zgoda szefa pracowałam i studiowałam. To była moja przepustka do "zabytkowego" świata, wkrótce wprowadzono dla architektów obowiązek posiadania uprawnień konserwatorskich przy pracach w obiektach zabytkowych. Miałam jak znalazł. To było tak dawno ... mam w moim województwie uprawnienia z numerem jeden

      Usuń
  9. HANIU,
    JESTEM PEŁNA PODZIWU. RATUJESZ NASZE DOBRO NARODOWE.
    PRZYWRACASZ ZYCIE STARYM, ZANIEDBANYM KAMIENICOM, I INNYM NIEGDYŚ WSPANIAŁYM BUDOWLOM. CHWAŁA CI ZA TO!!!!
    NIE MOGĘ ODERWAĆ OCZU OD BUDOWLI W NOWEJ ODSŁONIE. PRZEPIĘKNE.
    SERDECZNIE POZDRAWIAM:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lusiu - ja zawsze jak "coś" dostanę to mgtnam na to coś jak rączy jeleń i oglądam a oglądając , oczyma duszy widzę jak będzie wyglądało ... czasem tak rzeczywiście w projekcie wygląda a czasem, po drodze, wychodzą takie rzeczy , że wyobrażenia idą w kąt i kłaniam się prawdziwej historii. Badania, które na obiektach prowadzą historycy , odkrywają czasem niezwykłe rzeczy.

      Usuń
  10. Haniu,kocham wszystko co pokazujesz..co robisz ,piszesz,,wszystkie przepiękne zdjęcia efektów Twojej pracy...Jesteś wspaniałą osobą..Pozdrawiam Cię serdecznie..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dziękuję Zosiu - jak miło powitać ... o przeczytać
      :-)
      DZIĘKUJĘ

      Usuń
  11. Piękne, piękne,
    jeśli coś znaczy
    moja pinia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ZNACZY BARDZO WIELE
      PIĘKNIE DZIĘKUJĘ
      :-)

      Usuń
  12. Malinko, jeżeli nic nie piszę, to znaczy że tylko gębę rozdziawiłem w zachwycie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a ja rozdziawiłam z radości ...
      :-)

      Usuń
  13. Wpadłam kolejny raz.
    U mnie szaro i pochmurno. Dla mnie to ogromna radość obcowania z czymś tak pięknym i niezwykłym.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale na blogu słonecznie, złoto i niesamowicie :-)

      Usuń
  14. Witaj Haniu.
    To ja ni z gruchy ni z pietruchy wędrowałem parę miesięcy temu po Świdnicy, nie mając zielonego pojęcia, że te kamienice to Twoje dzieło. Żałuję, bo bym zaskoczył moich znajomych.
    Pozdrawiam serdecznie.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech Michałku, kolego po fachu - w Świdnicy i w Nowej rudzie jakoś tak najwięcej mi się tych kamienic trafiło, Jak chodzi o świdnicki rynek to :

      - pierzeja północna:
      Rynek 3, 4, 7 (pod koroną, 8(pod chłopkiem) 10, 11

      - pierzeja wschodnia
      Rynek 17, 18, Długa 1 (narożna, tu opisana)

      - pierzeja południowa
      Długa 2, Rynek 19, 20(Merkury), 21(Bazyliszek)
      23a (Casanowa)24, 25 (pałac Hochbergów), 26 (złoty statek)
      29 (złota gęś)

      - pierzeja zachodnia:
      Rynek 31, Grodzka 1 (narożna Hermes)

      Ratusz : Muzeum Kupiectwa (bez wieży) Teatr

      -----------

      może mnie wspomnisz oglądając

      :-)

      Usuń
  15. DAMIAN SPRAWIŁ MI WIELKĄ RADOŚĆ
    SKOPIOWAŁAM I UKRADŁAM

    Na drzewie dzikie ptaki
    rozmawiają o wszystkich sprawach
    które biegną przed siebie
    wraz ze wskazówkami zegara

    słychać jak świergoczą
    o wolności duszy
    która chciała by polecieć
    do granic nieba

    Politykują troszkę
    o swoich sympatiach
    i ludziach z przepaskami na oczach
    trzymających władzę

    Mijają rożne pory roku
    drzewo przyjaźnie rozchyla swe konary
    dając schronienie wędrowcom
    zatrzymując czas na chwile oddechu

    :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Ok tam Hanoi lubię jak komuś sprawiam radość bo dzielenie sie to radość. Ja skromnie napisze Haniu: oby tak dalej ja tam jestem z Ciebie dumny z twojej pracy i z tego jak umiesz się ze wszystkimi dzielić swoimi pasjami

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten wiersz to tylko maleńki prezencik w podziękowaniu za Twoja działalność dzielenia się swoim życiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. DAMIANIE aż mi się zachciało podskoczyć i uczciwszy uszy zaśpiewać ...
      :-))))

      Usuń
  18. Malinko..idę,idę,pot mi oczy zalewa,bo dźwigam,dżwigam łolbrzymi kosz kwiatów dla Ciebie. Ale nic to,nie spoczniemy,nim dojdziemy..Malinko,wszystkiego dobrego dla Ciebie i Twojej Matuli z okazji Dnia Kobiet! Hip,hip,Huraaaa!!!

    OdpowiedzUsuń
  19. Haniu Dla Ciebie I Mamuni Danusi i Wszystkich Dam Orderu Życzliwego Bratka Najlepsze życzenia i stado pięknych tulipanów z okazji Dnia Kobiet

    OdpowiedzUsuń
  20. DZIĘKUJEMY CHŁOPAKI !!!!
    CZUJEMY SIĘ ZASZCZYCONE I UHONOROWANE
    stado i kosz już na naszym stole ...
    kwitną i pachną przyjaźnią
    :-)))))

    OdpowiedzUsuń
  21. Malinko,chciałbym coś bałaknąć..Od dawna się z tym noszę,ale się wstrzymywałem,bo myślałem,że mogę Cię wprowadzić w zakłopotanie..Ale w końcu muszę,bo się uduszę!!!Twój blog jest jedynym,który znam,gdzie jest tyle humoru i życzliwości dla innych. Kiedy otwieram kompa,to kurcgalopiem pędzę do Ciebie! Jesteś lekiem na całe zło..

    OdpowiedzUsuń
  22. Idę na całość..Malinko,nawet sama nie wiesz,jak jesteś CUDOWNA..nawet nie wiesz.ale my wiemy..Z taką kobietką to można się żenić cuzamen, nieustająco tam i z powrotem! Ech,zbastuję już,bom wzruszył się..

    OdpowiedzUsuń
  23. Pani Haniu,
    czytam Pani bloga od początku chyba, ale nigdy nie komentowałam aż do dziś..jestem Świdniczanką z urodzenia, spędziłam tam 20 lat, teraz mieszkam niedaleko więc często odwiedzam moje miasto i uwielbiam najbardziej ze wszystkich (no może jeszcze kocham Pani opowieści z dawnych lat, o rodzinie przy których łezka niejedna poszła)te wpisy, które dotyczą pięknych metamorfoz świdnickich zabytkowych kamieniczek! Nie dość, że dobrze znam i jestem u siebie to uwielbiam czytać Pani opisy, kolorystyczne koncepcje i zdjęcia przed i po! Tak więc cieszę się, że został na warsztat wzięty ten narożnik rynku, bo jest tego warty a Pani dziękuję z całego serca za ten blog, gdzie zawsze znajduję chwilę wytchnienia i ciepła! Mocno ściskam Panią i uroczą Pani Mamusię! Ania K.

    OdpowiedzUsuń