Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miniaturka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą miniaturka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 grudnia 2014

I TE DUŻE I TE MAŁE

wszystkie cieszą nasze oczy
i roztapiają najzimniejsze kawałeczki serca




.
Jak takie cudo napatoczy się na obiektyw, to jak go nie sportretować ?
no jak ?!!  i jak go nie pokochać ? no jak ?!!


.
Nic to, że obżerają pąki świerków, że wyżerają najpiękniejsze pelargonie. Widać muszą ! A jak muszą, to niech wyżerają i tak kochane są.


.
I jeszcze im dołóżmy, bo głodomory straszne.  Co jedzą ?  Siano lubią i zboża, owies wprost uwielbiają. Tylko skąd owies mieszczuch ma wziąć ?
A te skrzydlate !!! Dla nich też w sercu miejsca mamy dość i na drzewach wieszamy karmniki. Sikorki każde ziarna zjedzą, nawet pokarm dla kanarków. Słoninka to ich szczególny specjał.

Jak patrzę na te ptaszki to wraca do mnie dzieciństwo. Święta i nasza choinka. Dziadziu zawsze śpiewał z nami starą kolędę : W dzień Bożego Narodzenia. To śpiewało się jeszcze w jego domu, na Kresach. Jak ja lubiłam to śpiewać ! Siadaliśmy w kucki pod choinką, lampki się paliły, za oknem śnieg a my tworzyliśmy radosny chórek, bo i Rodzice się dołączali.





                         .
                          W dzień Bożego Narodzenia
                          radość wszelkiego stworzenia:
                          ptaszki w górę podlatują,
                          Jezusowi przyśpiewują.
                          Przy-yśpiewują.

                          Słowik zaczyna dyszkantem,
                          szczygieł mu dobiera altem,
                          szpak tenorem krzyknie czasem,
                          a gołąbek gruchnie basem.
                          Gru-uchnie basem.

                          Wróbel, ptaszek, nieboraczek,
                          uziąbłszy śpiewa jak żaczek :
                          Dziw, dziw, dziw dziw, dziw nad dziwy,
                          Bóg i Człowiek wraz prawdziwy.
                          Wra-az prawdziwy







 .
                          A mazurek z swoim synkiem
                          tak świergoli za kominkiem:
                          Cierp, cierp, cierp, cierp, miły Panie,
                          póki ten mróz nie ustanie.
                          Nie-e ustanie.

                          A żurawie w swoje nosy
                          wykrzykują pod niebiosy;
                          czajka w górę podlatuje,
                          chwałę Bogu wyśpiewuje.
                          Wy-yśpiewuje.



.
                          Sroka wlazłszy na jedlinę
                          odarła sobie łysinę
                          i choć gołe świeci czoło.
                          Dzieciątku nuci wesoło.
                          We-esoło.

                          Kur na grzędzie krzyczy wszędzie:
                          wstańcie, ludzie, bo dzień będzie,
                          do Betlejem pospieszajcie,
                          Boga w ciele przywitajcie
                          Przy-ywitajcie  !!!


*

 ŚWIĘTA JUŻ BLISKO ... 
coraz bliżej ...


*

                            z radością  polecam  Malina M *                            

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj


sobota, 22 listopada 2014

PIERWSZY, NAJBIELSZY

nieśmiało robi się biało
cichutko ... bielutko ... pewnie na krótko



 Pierwszy Najbielszy - Zimowy Pan
 
Taki zalotny, nieśmiały, biały
lekkoduch, drańciuszek, puszek
niby się droczy, niby nie zwodzi
niby z jesienią na randki chodzi

w tym jednaj sęk
że z cicha pęk

z dąsów jesieni, bez dwóch zdań
kpi w żywe oczy ten zimny drań
im cyniczniej, tym śliczniej !




.
I już znienacka, niespodziewanie
świat kolorowe zmienia ubranie
już zwiędłe kolory i mgły to kit
białe koszule - to teraz hit !!!

*


To nie ja, to google taką niespodziankę moim zdjęciom zrobiły




.

Zdjęciom to urok, bez dwóch zdań
więc pada i siada tu biały drań
na drzewko, na murek i na lwa
sto płatków, albo też płatki dwa.

Od płatków gałąź się krzywi
a lew kamienny się dziwi
bo chociaż tu cicho i biało
to śniegu wciąż mało i mało

Nic w tym dziwnego, proszę lwa
bo Pierwszy Najbielszy tak już ma,
że pada cichutko
i zwykle na krótko



*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 
kliknij  zagłosuj

wtorek, 4 listopada 2014

TOMASZ

opozycjonista, poeta, myśliciel
artysta malarz no i zapalony pszczelarz
mój pierwszy blogowy przyjaciel




dzisiaj Tomek obchodzi urodziny
 Tomciu - plurimos annos i Order Życzliwego Bratka


Kiedyś, w prezencie zmajstrowałam Tomkowi mały portrecik, teraz uśmiecham się gdy ten mój prezent widzę na tomkowym blogu. Dzisiaj wpięłam w portretowe klapy nasz bratkowy order.

Przed laty, kiedy jeszcze "młodom internautkom" byłam, nie miałam pojęcia zielonego, co to takiego blog i czym to się je. Wtedy moją gorącą głowę mocno zajmowała polityka i uwielbiałam dyskutować na forach politycznych. Całkiem przypadkowo, w ferworze walki politycznej, trafiłam na link, kierujący do Lecha Wałęsy, tam to dopiero dyskusja wrzała. W powodzi komentarzy wyraźnie wyróżniała się jedna osoba. Z ciekawością nacisnęłam link. Znalazłam się na blogu Tomka. Zanim tam wpisałam pierwszy komentarz trochę czasu upłynęło, bo zauważyłam, że Tomek to polonista. Upssss - skompromitować się przed polonistą to by nie było zbyt politycznie. W końcu się zdecydowałam a jak już pierwszy komentarz wpisałam, to następne posypały się jak z rękawa. U Tomka spotkałam Krysię, zresztą też polonistkę. Ta dwójka przyjaciół namówiła mnie do założenia własnego i tak powstał mój pierwszy blog w Onecie. Ech - kiedy to było ... lata świetlne temu. Często zdarza się, że blog przetrwa a przyjaźń się kończy. Tu akurat przeciwnie, przyjaźń przetrwała a mój pierwszy blog dawno padł.

Tomku, nie bez przyczyny na tym portrecie fryzury użyczył Ci ....
no właśnie, kto zgadnie czyja taka fryzura?
dla ułatwienia zacytuję kilka myśl :


* Są ludzie, którym ordery przynoszą zaszczyt i ludzie,
   którzy przynoszą zaszczyt orderom.
* Ludzie domagają się wolności słowa jako rekompensaty
   za wolność myślenia, której rzadko używają.
* Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu,
   a rozumie do tyłu.
* W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna,
   lecz trudności są drogą.
* Modlitwa nie zmienia postanowień Boga,
   ale zmienia tego, kto się modli.


No nie będę taka i zdradzę -
Tomek ma fryzurę i posturę Kierkegaarda ...
i nie powiem, bardzo Mu w tym do twarzy.


 *


A tak radosnym awatarem 
to nam się sam Tomasz przedstawia







Zachęcam do czytania tych interesujących blogów .
Gdyby tak ktoś chciał zobaczyć Tomcia w akcji to proszę bardzo:




W murze opactwa ss. benedyktynek zadomowiły się pszczoły, dwa- trzy roje. Część kochaneczek, bo tak Tomcio pszczoły nazywa, udało Mu się z tego muru zebrać. Podziwiam. Ja to pszczoły okrutnie kocham ale najbardziej, jeśli fruwają w bezpiecznej odległości.


*


                      sto lat Tomku - Hania  Malina M *                         


niedziela, 7 września 2014

CZARODZIEJ

LATO z ptakami odchodzi,
jeszcze nad wodą krzyk czajki
jeszcze w sitowiu śmiech rybitwy
ale coraz ciszej, coraz ciszej ...



               
Jeszcze Czarodziej z kapelusza upalne dni wyciąga 
ale coraz mniej tej magii, coraz poważniej na scenie


Ej ! Dobry Panie Czarodzieju - jeszcze jednego króliczka podaruj !!! jeszcze kilka dni letnich wyczaruj ... no, proszę,  zdejmij ten zaczarowany kapelusz i do dzieła !!! Rozrzuć gwiezdny pył na cztery strony świata, rozpędź chmury. No nie bądź ponury. Uśmiechem z kapelusza wezwij trzy żywioły i  słońce i wodę i wiatr .  Panie Czarodzieju nie bądź taki ...

Jeszcze zdążymy mgły, słoty i melancholię ... jeszcze zdążymy wrony
i welony, i babie lato ... jeszcze zdążymy ciepłe gatki i czapki, i płaszcze, i parasole też. Teraz pozwól nacieszyć się ciepłym wiatrem, nacieszyć się słonkiem i skowronkiem, zapachem lasu, ptakami, drzewami i wodą.
No, poczaruj tą swoją magiczną urodą !

Maestro - please !
Maestruniu - plizz !
jeszcze jeden króliczek, Czarodzieju !!!
widownia czeka ! będą brawa !
a nawet biiiiiis ...
pliiiiiz !
*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj


niedziela, 24 sierpnia 2014

NADZIEJA

wyrośnie nawet na gruzach .
Jej siła wyciągnie życiodajne soki z popiołów,
maleńkie pączki zamienią się w cudne zielone listki,
zielone wieczną zielenią nadziei ... cudem życia ...




Jest siostrą Wiary i Miłości.
Jak one pomaga nam iść własną ścieżką i w najtrudniejszej chwili nie zgubić drogi. Jak one oświeca ciepłym światełkiem mrok najdłuższego tunelu a czasem jest ostatnią łupinką na morzu beznadziei ...

Dzięki niej znajdujemy drogę do Błękitu ...
Dzięki niej odnajduję drogę Boga


*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

sobota, 12 kwietnia 2014

OCZY PEŁNE NIEBA

przydrożna, ubożuchna, kapliczka
w niej zapomniany czeka Chrystus




Wiek mija za wiekiem, cierń wrasta za cierniem.
Ktoś zostawił tu serce, ktoś warkocz złoty,
ktoś łzy porozrzucał, jak białe dmuchawce.

A potem odszedł, cząstkę nieba zabrał se sobą
i pytanie: dlaczego zbyt mało mnie kochasz ?
Na brzegu serca przysiadło sumienie ...
odejdzie stąd lekkie, jak pióro dmuchawca




Przydrożna, ubożuchna, kapliczka.
Zgarbiona staruszka, z naręczem grzechów,
ubrana w śmieszny, wiekowy kapelusz,
co się przekrzywił, tak jakoś, na opak




Serce jak drzwi ma, szeroko otwarte.
Wiatr porywa modlitwy, jak wstążki,
fruną do nieba, a potem spadają chlebem
i przysiadają na pomarszczonej dłoni.

Chrystus o oczach pełnych nieba
nie przestaje czekać ...


*


Wszędzie można je spotkać. Czasem zapomniane przez świat i ludzi a czasem kochane, wyklęczane i wymodlone. Moje serce lgnie do tych ubogich kapliczek ... Smutno mi, że niszczeją ale takie wiekowe i nadgryzione wydają się prawdziwsze, naznaczone miłością, cierpieniem, szczęściem i biedą. Cieszę się, gdy gdy czuję tu obecność ludzi. Nie przeszkadzają mi ani sztuczne kwiatki, ani koszmarne znicze ... to modlitwa, kawałek cudzego serca ... jest piękne innym pięknem.


*

                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                         

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

sobota, 8 marca 2014

BO MY KOBIETY

mamy same zalety - o !



i zawsze 18 lat

I nikt nam nie wmówi, że jest inaczej a przynajmniej dzisiaj nikt nie będzie usiłował nam tego wmawiać ... wszak dzisiaj nie uchodzi. Jeden dzień w roku możemy chodzić w aureolach, może otaczać nas nimb uwielbienia, możemy dostawać naręcza kwiatów i to jeszcze zieloym do dołu, jak przystało, a co !  Dzisiaj te najbardziej puszyste czują się słodkie i wiotkie a patyki czarują powabnymi kształtami. Dzisiaj pokrzywy nie parzą, żmije chowają ogony a małpy stają się przytulankami. Nie ma żab są tylko królewny. Taka magia proszę panów !!! A z magią to żartów nie ma !
Kto się magii nie podda, ten ma przechlapane i już !




Ale, ale, wróćmy do naszych zalet.
Proszę bardzo, pierwsza z brzegu zaleta.
No któż, jak nie my, potrafi w tak cudowny sposób, z takim wdziękiem, wyleźć mężczyźnie na głowę a przy tym sprawić by ten jeszcze zadowolony był ... no kto ?!  A kto pazurki chowa przymilnie , no kto ?! 



.
Czy ktoś sobie scenkę odwrotną wyobrazić potrafi ?  trudno raczej !
Kotka, to kotka , czasem słodka trzpiotka a czasem koci wamp, złote oczy, miękkie ruchy , czasem prychnie a czasem się łasi ... no, czasem kotka to słodka idi*tka  ale o tym sza - dzisiaj wszystkie kotki są inteligentne są, pojętne są i w lot łapią sens każdego komplementu. Nawet durnowaty komplement to dzisiaj miód na serce i czysta poezja.

Kocham Dzień Kobiet
Tak mam - i już !




Obchodzę Dzień Kobiet
Tak mam - i już !

Od kiedy pamiętam zawsze mówiło się, że to komuszaste święto, zawsze panowie jojczeli i narzekali ale gdy przyszło co do czego ... zawsze stawali na wysokości zadania. I panowie w domu, i panowie w pracy. Przynajmniej u mnie tak było.

Najczęściej wspominam Dzień Kobiet, który wyczarował nam mój Tatuś. Oczywiście zawsze marudził, ale zawsze kwiaty nam w tym dniu przynosił, cierpiał i wręczał.  Ale kwiaty to mały pikuś ! Raz Tatko urwał się z pracy i zanim my wróciłyśmy to upiekł nam tort ... własnoręcznie !!! Zachodziłyśmy w głowę, jakim cudem facet, który herbaty nie potrafi zagotować, tort upiekł, czekoladowy. Na pytania z dumą w głosie odpowiedział - wziąłem książkę, przeczytałem i zrobiłem, jak kazali. Tort był super, trochę krzywy ale smak - idealny !!! Pewnie żadne dzieło konstrukcyjne mojego Taty nie wzbudziło takiego aplauzu jak ten tort. W rodzinie krążyły potem opowieści, jak to Antoś Dzień Kobiet świętował ... każda taka opowieść kończyła się sakramentalnym - A WIDZISZ ! i tak Tatko miał przechlapane w męskiej części rodziny, nikt nawet nie spróbował przebić efektu Antosia.

A w pracy ? Pamiętam moją pierwszą pracę, głęboki socjalizm i duże biuro projektów. Tradycja jak we wszystkich zakładach, fundusz socjalny, rajstopy ciężko zdobyte, czasem komplet talerzyków z pobliskiej Karoliny no i oczywiście przymusowy tulipan, przymusowo zielonym do góry. To oficjalna część, ale była jeszcze ta nieoficjalna. Każde biuro projektów miało "na peryferiach" czyli w najdalszym kącie pomieszczenia zwane nakładem. W nakładzie straszliwie zajeżdżało amoniakiem, bo stare maszyny na papier światłoczuły pracowały na amoniaku. Wtedy kserokopiarek ani drukarek nie było. Wielkie rysunki, robione na kalce technicznej, przenosiło się na papier właśnie na takich maszynach. W przepastnych szafach nakładu oprócz rolek kalki, papieru, odczynników, teczek i okładek, znajdował się niezbędny sprzęt towarzyski, bo to właśnie w nakładzie koncentrowało się całe życie towarzyskie biura. Panowie inżynierowie, nie raz i nie dwa, wymykali się cichcem i przepadali na dłuższy czas. Wracali tacy bardziej weseli i bojowo do przeciwności i projektów nastawieni.

W biurowym święcie Kobiet nakład spełniał rolę niebagatelną. Tam panowie już kilka dni naprzód gromadzili artykuły które miały im posłużyć do "godnego" uczenia nas. Na nas wypadało dostarczenie zakąsek. Główny punkt programu to były śledzie w kapuście koleżanki Dzidki. Tak więc panowie zostawali w pracowniach na straży i przygotowywali stoły a my w nakładzie robiłyśmy sałatki, kanapki, kroiłyśmy domowe ciasta a wszystko układało się na tackach, sprytnie robionych z tekturowych teczek do dokumentacji i biurowych spinaczy. Stoły świąteczne były piękne, nakryte zielonym, konferencyjnym suknem, na środku wielka miska z naszymi tulipanami , towarzyski sprzęt, wyjęty z nakładu, lśnił niczym kryształy. Każda z nas chciała się pochwalić co potrafi więc pyszności na stole nie brakowało. Najważniejszym i najbardziej wyczekanym punktem programu były wierszyki. Przesympatyczny kolega Wiesiu, architekt ze Lwowa, pisał prześmiewcze wierszyki dla każdej z nas. Każdy wierszyk był w eleganckiej kopercie i oczywiście opatrzony był odpowiednim rysuneczkiem. Chłopcy rżeli a my zaśmiewałyśmy się do łez. Gdzieś tak do czwartej było sympatycznie, potem my zmykałyśmy do domów, panowie żonaci też, a panowie kawalerowie zostawali. Gdzieś tak pod wieczór kawalerowie fantazji ułańskiej dostawali ... ej - zdarzyła się nawet szarża z anteną od malucha na budynek teatru miejskiego. Jakie czasy , taka szarża ale braku fantazji zarzucić nie było można.

Pomimo tych przydziałowych prezentów, kwitowanych na liście płac to święto miało taki jakiś romantyczny charakter, wymyślało się niespodzianki, żarty, zabawy . Jakoś tak inaczej niż gotowe prezenty w zestawach z marketu, czy bon na bezpłatną wizytę korekcyjną u dentysty. Czasem zastanawiam się czy współczesny świat, swoją praktycznością, nie odziera nas z uroku. Chociaż .... dzisiaj dwóch młodych chłopców złożyło nam w domu życzenia. Jeden po dwudziestce, drugi przed dwudziestką. Ech - pomyślałam sobie, duch w mężczyznach nie ginie , skoro potrafią starszym paniom, z własnej i nie przymuszonej woli, ofiarować kwiatki tylko po to, żeby starszym paniom było miło i żeby uśmiech starszych pań zobaczyć to ród męski nie wyginie. Rycerskość też w nim przetrwa.



Wasze zdrowie Panowie

Zapraszam na świąteczną lampkę wina i domowe słodycze Dzisiaj babka od babki więc rady nie ma - smakować musi. A już niedługo Wasze święto Panowie - Czterdziestu Męczenników.
*

                       z przyjemnością polecam  Malina M *                         

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

niedziela, 2 marca 2014

DYTYRAMB NA CZEŚĆ

olaboga !!! ... PIEROGA !!!


.
O ty ! co jesteś życia rozkoszną przyprawą
dla ducha pożywieniem i dla ciała strawą
O ty ! co podniebienie małmazyją łechcesz
masz świat u stóp swoich, no i mnie, kiedy zechcesz

gorący !  pachnący ! kuszący ! ... oooch !!!

Przysmażona na maśle, rumiana cebulka
z cieniutkiego ciasta, z falbanką koszulka
i ten pieprzyk, co w gębie niebo otwiera !
i ten serek, pikantny jak jasna cho*era !

mięciutki ! cieplutki ! pulchniutki ! ... oooch !!!
 
 



.
O pierogu ! do ciebie wzdycham, gdy cię nie ma
pierogu !  lepię ciebie rękami obiema
nie rozklejaj się proszę, bądź na prawdę męski !
nigdy wrednie nie prowadź Maliny do klęski.

wypłyń cały ! wspaniały ! dojrzały ! .... oooch !!!

Ty się wrzątku nie lękasz, choć jesteś kartoflem
i nie pomnisz o wałku, jak mąż pod pantoflem !
gdy pierś dumnie wyprężysz, czem rycerz w puklerzu
przystań swoją odnajdziesz na moim talerzu.

śliczny ! liryczny ! apetyczny ! .... oooch !!! 





.
Gdy ostatni zostaniesz na smętnym talerzu
taki mały, nieśmiały, w masełka obrzeżu
wtedy tęsknie popatrzę i zamiast cię zjeść
napiszę następny dytyramb na cześć

olaboga !!!
pierooga !!!
*

                             osobiście lepiłam  Malina M *                              

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj


sobota, 25 stycznia 2014

SKRZYDLATY

Nigdy nie zostanę dużym aniołem !
moje skrzydła nie urosną do nieba
nie schowam się za odbicie tęczy
tu mi dobrze




Przysiadłem na krawędzi wieków
zamoczę nogi w chłodnej wodzie
która jest cichą wodą modlitwy
błogosławione sacrum silentium 
lubię ciszę

Mam tylko jedną niebieską rybę
i mam jednego błękitnego ptaka
dam każdemu niebieską nadzieję
za tęsknotę, za łzy, za uśmiech
za darmo

Moja niebieska ryba nie odpłynie
mój błękitny ptak nie zgubi pióra
Mały aniołek od wielkich rzeczy
liczę dni, miesiące, lata ... wieki
i czekam


***


Czasem w wielkim i pięknym zabytku można spotkać małego i pięknego aniołka. Można nawet, z małym i pięknym aniołkiem poszeptać na ucho. O czym poszeptać ? Oooo - to tajemnica.



                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                          

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj

wtorek, 31 grudnia 2013

MY SIĘ ZIMY NIE BOIMY

zwłaszcza jak zima na obrazkach
a za oknem bez wypuszcza pąki



jak szalony



A co, że bez w grudniu ?!!!
Nic to ! wszak przyzwyczajeni jesteśmy,
gruszki na wierzbie to u nas normalka.



złote góry też


.
Bo od nadmiaru głowa nie boli.
Bilion w rozumie, czy zaspy na drogach,
hulaj dusza piekła nie ma !!!





A może jest ??!



.
Oj tam, oj tam, po wyborach się okaże,
gdzie piekło, gdzie niebo, a gdzie
zdziwiony gruszkami elektorat.



się zakopał ... oj - zakopał !



.
Komu się okaże, temu się okaże.
Póki co, nam zeszłoroczna zima
w zastępstwie pokazać się musi.






ot - co !




.
I od tej jasnej strony,
i od tej najciemniejszej.
Żądamy komisji śledczej !





 i posiedzenia na szczycie




.
Winny grudniowych pąków
do dymisji ! natychmiast !!!
a po nim niech nawet potop.






albo pustynia, armaty i sztuczny śnieg



.
Upss - nie potop, tylko roztopy
i nie zeszłoroczny śnieg
a przyszłoroczne życzenia !



niech ten 2014 rok nie skąpi
szczodrości serca i hojności dłoni
ciepłego spojrzenia i dobroci

*

i niech nam wszystkim przyniesie
więcej uśmiechu i mniej polityki
w życiu ... i w polityce


                               z serca życzę   Malina M *                                   


jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosu

poniedziałek, 23 grudnia 2013

MOJE ŻYCZENIA

w tę Cichą i Świętą Noc
niech Dobro zagości w naszych domach





.
niech nasze oczy
nabiorą blasku Betlejemskiej gwiazdy

niech nasze ręce
ogrzeją się przy żłóbku Jezusa

niech nasze serca
odtają w wigilijnej kolędzie

*





.
Niech czas Bożego Narodzenia stanie się czasem pełnym Miłości.
Niech Boża Dziecina ogrzeje nasze serca swoim blaskiem.
Zechciejmy narodzić się na nowo dla siebie i dla innych.


***

                    łamię się z Wami opłatkiem -  Malina M *                       

jeśli podobał Ci się ten wpis
to wejdź na liiil    i zagłosuj