Dzielimy się z Wami świątecznym ciasteczkiem, w nim też kropla miodu i słońce, wyczarowane z landrynki. Niech pachnie domem, niech smakuje dzieciństwem ... niech się bam buzie uśmiechną do tego ciasteczka.
*
W tę cichą, jedyną, Świętą Noc
bądźmy żłóbkiem, w którym narodzi się Jezus
bądźmy żłóbkiem, w którym narodzi się Dobro
i gwiazdą, która noc ciemną rozjaśni,
i kromką chleba, i złotym piernikiem ...
radością osiołka, śmiechem dzieciństwa
i koroną, co spadnie nam z głowy,
bo właśnie przestaliśmy być ważni
W tę cichą, jedyną, Świętą Noc
bądźmy domem, którego drzwi otworzy Bóg
bądźmy domem, do którego wejdzie Człowiek
.
Ubrałyśmy z Mamcią choinkę dla Was, najprawdziwszy świerk, prosto z zaśnieżonego, sudeckiego stoku. W pudełeczku zamknięte dla każdego coś osobistego ... co? oooo, to każdy sobie zobaczy, jak rozpakuje.
.
A taką wesołą kartkę dostałam w prezencie od mojej Izby.
Hmm - perspektywicznie rzecz ujmując, w moim przypadku, bałwan jest tu świątecznym atrybutem ... jak najbardziej na miejscu.
*
POWRÓT DO PRZESZŁOŚCI
*
JEDYNA TAKA NOC ...
i nasze życzenia na tę Noc
wyczarowane dla Was
Niech niebo, pod którym żyjecie, będzie jak chleb.
Niech ziemia pod waszymi stopami, będzie jak chleb.
I dom, który tworzycie, będzie, jak chleb.
ROK 2016
*
to właśnie dzisiaj, to właśnie w sercu, to właśnie tu ...
ROK 2015
*
.Było wiele nocy, ale ta noc od innych była inna ...
Było wiele stajni, ale takiej jak ta, nie było i nie będzie.
Było wiele matek, ale Ta została Matką Boga.
ROK 2014
*
Po drugiej stronie Nocy kolęda otwiera drzwi serca.
Bóg staje się Człowiekiem, łza spada płatkiem śniegu
ROK 2013
*
z blogowymi Przyjaciółmi i blogowymi Oponentami
dzielę się odrobiną Chleba i odrobiną Światła
ROK 2012
*
by ta Noc Wigilijna była cicha, była święta …
pokój dała sercu i myślom, dłoniom szczodrość i blask oczom.
ROK 2011
*
Niech ta Święta Noc przyniesie nadzieję od Tego, który jest
i który w tę Świętą Noc w
szczególny sposób przychodzi …
ROK 2010
*
Na onetowym blogu ubrałyśmy z violunią choinkę, nawet dwie choinki … może nie tak piękne, jak w reklamie,
ale za to prawdziwe, ośnieżone … no i ubierałyśmy własnoręcznie … każdą
lampkę zapaliłam sama i powiesiłam bombki … a violunia gwiazdeczki
ROK 2009
*
Takie to były moje życzenia dla Was i dla wszystkich Wędrowców, którzy w tym świątecznym czasie odwiedzali moje blogi… Czarowaliśmy wespół w zespół, oczywiście najpierw czarował mój obiektyw, dopiero potem "ja siama" ma się rozumieć w imieniu swoim i Mamci.
Gorzej gdy nam "któś", albo "cóś", zafunduje zgoła inne upsss ...
Ostatnio zafundował nam to Onet. Są tam nasze blogi, a jakoby już ich nie było. 31 stycznia to termin graniczny, potem upssss - nasze blogi fruuu, sruuu i zdematerializują się, jak duch ojca Hamleta, a nawet jeszcze bardziej, bo zwyczajnie przestaną istnieć.
Ech, a ja właśnie na Onecie zaczynałam blogowanie ...
Z łezką w oku wspominam moje raczkowanie. To był taki trochę
nietypowy blog, refleksje na temat życia pisane przez pryzmat historii
fiołkowej świnki violuni (emoticon, więc z małej litery) i świerszcza Waldemara Drugiego Mącidreszczańskiego.
Zaczynałam pisanie pod przewrotnym nieco nickiem wstrętny liberał ... pod presją przyjaciół zmieniłam jednak"imię" Tomasz
nadał mi nick Miła Liberałka, a Krystyna nick Biruta, z połączenia tych
dwóch stworzyłam sobie nick Biruta M Liberałka i pod tym nickiem pisałam
kilka lat. Teraz to moje pisanie ma fruuu i sruuu i upssssss ... eeeech, do kitu z taką robotą!
Na pamiątkę "se" mogę zostawić - i tyle ...
Co było a nie jest nie pisze się w rejestr ... szczęściem można zapisać w formacie XML i skopiować na twardy dysk własnego komputera. Onet zadbał o to, podobnie, jak o poinformowanie nas pocztą meilową.
ŻEGNAJ WIĘC
MÓJ PIERWSZY, SENTYMENTALNY BLOGU
Teraz pora zabierać się do zabezpieczania dobytku. Dla tych, co jak ja, muszą dochodzić "jak zacz to się robi " zostawię instrukcję ... nieco łopatologiczna ta instrukcja, ale ułatwi, a w każdym razie przyspieszy.
KROK PIERWSZY - logujemy się.
.
- wybieramy "Export"
- po kliknięciu podświetla się "Narzędzia" i pojawia tablica
- na tablicy zaznaczamy "Wszystkie treści"
- klikamy klawisz "Pobierz plik eksportu"
.
- pojawia się tabliczka z komunikatem
- zaznaczamy "Zapisz plik"
- klikamy OK
.
- przekierowuje nas na nasz komputer
- teraz musimy zaznaczyć gdzie plik na być zapisany, ja zaznaczyłam
"Pulpit" ale można dowolny katalog, w którym chcemy plik zapisać.
- klikamy "Zapisz"
.
- jak widać plik jest na pulpicie :)
- chowamy plik w miejsce, gdzie go potem odnajdziemy :) ja sobie
stworzyłam katalog "onet 2017" i tam schowałam.
GOTOWE!
mamy skopiowany blog
Teraz, w wolnej chwili, możemy sobie stworzyć nowy blog na wordpressie i tam zaiportować nasz plik. Blog się pojawi - wpisy i komentarze a nawet fotografie. Tylko szablonu nam nie przeniesie. A że Święta tuż, tuż, wolnych chwil brak, więc dopiero po Świętach opowiem, jak ten nowy blog na wordpressie stworzyć ...
Święty Mikołaj z Aniołkiem to wesoły, grudniowy tandem. Nie ma to tamto, pora ogarnąć się i w bój z tandemem ruszyć ! Czapki z głów !!! ... znaczy czapki na głowy i do boju ! i ruszać tymi głowami ! Nie da się ukryć, że im więcej serca, im mniej w kieszeni, tym bardziej głowa musi pracować, nie ma lekko, intelekt pora z lamusa wyciągnąć i niezłe wietrzenie "intelektu" temu zafundować. Biegusiem !
Mikołaj święty dzisiaj do mnie przybędzie, a jakże, nawet wiem co mi przyniesie ... pod poduszkę sprytnie schowa i moja w tym głowa, żeby prezent się nie roztopił , słodki prezent, czekoladowy. Podpatrzyłam jak w tajemnicy Mikołaj w konszachty wchodził z pomocnikiem. Prezent będzie. Mamcia też dostanie, aaaale będzie słodko ! dzisiaj mikołajowa noc a po niej czas przyjdzie na aniołkowe manewry ...
U nas w domu Aniołek to zmyślna bestyjka. Wigilia nie może zmienić się w akademię ku czci prezentów, czas na śpiewanie kolęd być musi, więc ... Aniołek radykalnie zmniejszył ich ilość i tak postanowił, że każdy z jego czeredki przygotuje dwa prezenty, no i ma się rozumieć dwa dostanie ... bo jeśli by tak każdy każdemu to ..... szkoda gadać, końca nie widać.
Losowanie się odbyło. Anielskie głowy w robocie.
Na blogu też już wesoły tandem w bój ruszył, uszy do czerwoności płoną i majstruje, majstruje ... Kto list do Mikołaja napisze, ten prezent dostanie. O ! Aniołek przyniesie mu na Święta. Adresować do świętego należy na Poste Restante Komentante (znaczy w komentarzu o wierszyk prosić). Pierwsze przymiarki trwają ... ooo - ja już prezent dostałam
Prezent dla Maliny Hani :
a "weź się" w końcu asani !!! "weź się" i z sobą nie pieść nie?! - to się wypchaj, cześć !
Eeee - taki prezent to hmmm, do (...) rymu. Chcę inny, napiszę zaraz list.
*
CICHO, CICHUTEŃKO ŚWIĘTA IDĄ ...
Zima już doszła, mój obiektyw, pies na zimowe fotki, tylko zwietrzył śnieg zaraz ruuuszył do boju, a ja, ma się rozumieć, kurcgalopkiem za nim. To nasz tegoroczny plon :
.
Zima się zagnieździła w górkach na dobre. W moich górkach.
Jedni mają pod górkę, inni pod słońce ...
jeszcze inni w podteksty brną, jak w koleiny, i gubią sens
ale nic w przyrodzie nie ginie.
Co ma wisieć nie utonie, najwyżej spadnie na dół ...
jakie znowu grzanki ???
Tort powinien się zjawić, na powitanie gości ! ! ! i to porządny, domowy Tort Malinowy, po tak długiej Maliny nieobecności.
.
Tortu Maliny niestety niet, na stole jest tylko substytut z cukierni.
*
ZAMIAST TORTU BĘDĄ WIĘC GRZANKI
powitalne grzanki Maliny Hanki
Grzanka pierwsza - sucharek. Jednym słowem suchar, czyli bardzo stary, odgrzewany dowcip, z czasu studenckiej młodości Maliny. Dowcip podany oczywiście w wersji nieco zmodyfikowanej przez Malinę:
W pewnej parafii jegomość proboszcz znany był z krewkiego charakteru i wojowniczych kazań. Jak to w zwyczaju na tej parafii bywało, przysłano jegomościowi na praktykę kilku młodziutkich kleryków. Chłopięta nabożne pilnie przyglądały się życiu parafian no i pracy proboszcza. A że chłopcy inteligentni byli, to w lot jegomościa przejrzeli i dowcipy zrobić mu zaczęli. Działo się to jeszcze w czasach, gdy jegomoście kazania głosili z ambon. Na ambonę wychodziło się po schodkach, nad głową miało się baldachim, pod ręką balustradkę z białym obrusikiem, a przed oczami tłum wiernych. Co niedzielę proboszcz wychodził, groźnym wzrokiem po wiernych toczył i grzmiał, grzmiał, grzmiał ! Tak było i tym razem. Proboszcz wszedł na ambonę, zaczął spokojnie, ale po chwili nie wytrzymał:
- znowu w parafii pełno nieślubnych dzieci !!!
Tu z całej siły walnął pięścią w biały obrusik. A pod obrusikiem ... zmyślni klerycy umieścili pinezki, na sztorc, główkami do dołu ... Ojjj !!! podniósł jegomość pokłutą rękę do oczu , odwrócił groźny wzrok i wrzasnął:
- do diabła ! znowu robota kleryków !!!
*
Grzanka druga - sucharek muzyczny. Jednym słowem zakazany owoc pokolenia Maliny - piosenka słuchana z wypiekami na twarzy, w tajemnicy przed rodzicami ... pocztówkowa płyta na adapterze Bambino, mgła na sercu i wyobraźnia hen, hen, gdzieś tam, w malinach ...
.
Ej, jakie pokolenie takie suchary ... chyba się naszym dzisiejszym młodym śmieszni wydajemy, może nawet śmiesznie niewinni ...
*
Grzanka trzecia - sucharek fotograficzny. Jednym słowem, jedne z ostatnich zdjęć Maliny. Takie jakieś dziwnie proroczo nostalgiczne.
Wiosna jeszcze była, potem nastąpiła fotograficzna czarna dziura.
.
I znowu grzaneczka - tym razem jednak nie sucharek, ale świeżynka. I to
jaka smakowita świeżynka ! Lato, a z latem Chrzest naszej Oleńki.
Działo się, gdy mnie tutaj nie było, nie da się ukryć, działo ...
*
Grzanka ostatnia - suchar gastronomiczny. Jednym słowem pasztet z biurowej młodości Maliny. Oj tam, oj tam, już za dużo tych malinowych grzanek ! Malina do wyjścia marsz ! Co za dużo, to nudne ! Pasztet z młodości to możesz sobie, ale w następnym wpisie.
KTO LUBI GRZANKI - uśmiecham się pięknie - niech tu, dla odmiany, swoją zaserwuje i powitalne przyjęcie nam wszystkim umili :)
A TERAZ CAŁKIEM SERIO
Bardzo długo mnie tu nie było, całe lato. Ech, może to stąd te suchary i przywołana młodość ... Wtedy to byłam silna, wtedy to mogłam tak wiele, a teraz ??? Teraz jestem jak to pochyłe drzewo, na które choroby skaczą, jak wściekłe. Fakt, przy chorobie Mamci trzymałam się mocno, adrenalina poszła w ruch, jeszcze dużo mogłam wytrzymać, ale gdy Mamcia wróciła i do siebie powoli zaczęła dochodzić, mój organizm upomniał się o swoje ... i to solidnie się upomniał ! Jak nie żyły, to kręgosłup, jak nie urok, to (ojjj !) przemarsz wojsk ... Matuniuuu, dlaczego te wojska po moim kręgosłupie stadami i po nodze, i po żyłach, i po nodze ... no STOP ! ogłaszam koniec bycia lebiodą, wracam tu z uśmiechem. Co ma być z Maliną, to i będzie, najważniejsze, że siły dodaje mi uśmiech mojej, chodzącej już, Mamci.