i od nienawiści zachowaj nas Panie
od przyjaciół, co udają, że nie widzą,
od wrogów, co przyzwoitość depczą
od naszej pogardy i od tej najgorszej,
od obojętności, zachowaj nas Panie
i daj nam oczy, co widzą, gdy widzieć nie chcą
i ręce otwarte, gdy w pięść chcą się zacisnąć
i daj sumienie, co krzyczy, kiedy sny spokojne
i jeszcze pamięć daj o Nich ...
*
W GODZINĘ W
ZATRZYMAJMY SIĘ, BY ZŁOŻYĆ IM HOŁD
przystańmy, zastanowić się nad sobą
KUZYN EDEK
zdjęcie zrobione w sierpniu, tuż przed Powstaniem
zdjęcie zrobione w sierpniu, tuż przed Powstaniem
Walczył ,wszedł do kanału i nigdy już nie wyszedł.
GLORIA VICTIS
GLORIA VICTIS
Dla mnie to dzisiaj pamięć a dla Jego Matki ??! Siostra mojego Dziadzia do końca życia czekała, do końca wierzyła, że wróci ... dla Niej miłość nie zginęła pod pokrywą kanału, czas nigdy rany nie zabliźnił ... to jest niewyobrażalne ale takie są nasze matki.
.
A przecież był taki zwyczajny, jak my. Miał siostry, ciepły dom, ulubionego psa, zwykłe życie, przecież kochał i był kochany, a jednak poszedł, nas stos rzucił to wszystko, co kochał, bo tak było trzeba, bo Matka-Ojczyzna była w potrzebie, bo tak mu sumienie kazało, a może honor, a może zwykła przyzwoitość, a może poszedł bo to był zryw, zew wolności ... wszedł do kanału, jak wchodzili wszyscy. Może wcale nie rozważał, czy wyjdzie, a może przeciwnie ? może musiał zwalczyć strach ? przemóc dziką i zachłanną chęć życia ? Był przecież taki młody ...
Chwała tym, którzy wchodząc nie wiedzieli czy wyjdą !
chwała tym, którzy wchodzili, choć wiedzieli że nie wyjdą !
chwała tym, którzy robiąc rzeczy zwykłe robili rzeczy wielkie
Im chwała, a nam ?
Co my jesteśmy Im winni ?
Zastanówmy się nad sobą, na ile jesteśmy w stanie coś poświęcić dla ogółu, dla kogoś innego, na ile zrozumieliśmy tych, którzy to potrafili w stopniu najwyższym. Dzisiaj coraz więcej przed nami wyzwań. Ot, choćby uchodźcy. To nie jest prosta sprawa, to nie jest łatwy wybór. To kosztuje. Nie, nie mówię o pieniądzach, to kosztuje czasem przekroczenie siebie, przekroczenie własnych uprzedzeń, przekroczenie własnego strachu.
Ale kto ma to zrobić jeśli nie my, którzy wiemy co znaczy być tragicznie zostawionym własnemu losowi. My mamy żal i pretensję, że wtedy zostaliśmy tak okrutnie sami a przecież ci, co nam mogli wtedy pomóc kalkulowali, rozważali, układali się i patrzyli ... Stali po drugiej stronie rzeki, po drugiej stronie granic. A teraz my. Stoimy po drugiej stronie morza. Pewnie, że to nieporównywalne, ale - kto jest wierny w małej rzeczy będzie i w wielkiej powiada Ewangelia.
Tyle ludzi ucieka z samego dna piekła. Ktoś im musi pomóc. Wszystkim, nie tylko chrześcijanom. Taki sam strach, ból i głód czuje dziecko muzułmańskie jak i chrześcijańskie. Boimy się obcych, no boimy się, taka bywa natura, ale strach i obawy można przezwyciężyć, można wyleźć ze skorupy. Wszystko może się zdarzyć, mogą się nie przystosować, może być tak, jak gdzieś tam jest ... może, ale nie musi, jak się na nich wypniemy to zdarzy się na pewno. O ironio - najbardziej przeciwni tej pomocy są ci, co teoretycznie, z zamkniętymi oczami, powinni pomagać, wszak nazywają siebie prawdziwymi katolikami, w przeciwieństwie do takich be katolików, jak ja. I co ? przyszła pierwsza próba. Padło - sprawdzam ! i ... klapa na całej linii. Stanowczy sprzeciw, najpierw należy zająć się swoimi, jak swoim się odpowiednio byt poprawi, to potem można ratować życie innych. Przekalkulowali, przemyśleli wszystkie ewentualne własne straty i spokojnie za morzem stoją ... i patrzą ... Że Papież wołał, że apelował, że prosił, że o wielkim cmentarzysku mówił, co tam Papież, pechowo Unia powiedziała to samo, a oni diabła słuchać nie będą. Podobno ci uchodźcy to zagrożenie dla nas, dla naszych dzieci i wnuków. Z niedowierzaniem słuchałam tyrady, jaką wygłaszał w tej sprawie pan Gowin. Ej chłopie, pomyślałam sobie, dla naszych dzieci i wnuków największym zagrożeniem to możemy być my sami, jak je na egoistyczne potwory wychowamy.
Podobno z nas miłosierni chrześcijanie ? dla kogo ? dla siebie ? dla swoich ? dla tych, co nam mogą tylko dać, nigdy zabrać ? Trochę interesownie egoistyczne to miłosierdzie.
Nie udawajmy, że nie widzimy. Bo nam tak wygodnie ? bo nam dobrze ? bo nasza chata z kraju. Dziękujmy Bogu że nam życie tylko takie wyzwania przyniosło. Oni, ci w 44-tym, nie byli inni od nas a jednak od Nich zażądano tak wiele. My tylko musimy wyzbyć się wygodnictwa, egoizmu i strachu o siebie. My tylko musimy zauważać trochę dalej, niż nasz czubek nosa, niż nasza bezpieczna granica ... Musimy ??? a może nam wszystko jedno, może od odwagi i sumienia to byli Oni, ci z 44-go, może już za nas całą normę wyrobili ?
Jeśli teraz nie potrafimy rzeczy nie tak znowu wielkiej, to nie wzruszajmy się Ich wielkością, nie lejmy łez, nie śpiewajmy tamtych piosenek, bo wszystko to psu na budę, niczego się od nich nie nauczyliśmy ...
Każdy ma wroga na miarę swojego czasu. Obyśmy nigdy nie stali się wrogami dla samych siebie. Im jesteśmy to przecież winni.
*
zapraszam na nowy wpis do "kresowegodrzewa"
*
z refleksją polecam Malina M *
strona liiil

































