sobota, 29 listopada 2014

RĘCE MISTRZA KLAHRA

musiały być cudownie sprawne, silne,
a zarazem delikatne i z wielkim wyczuciem.
Zamieniały lipowe drewno w prawdziwe cuda.




Michał Ignacy Klahr, zwany Młodszym.
Jeden z pięciorga utalentowanych dzieci rzeźbiarza Michała Ignacego Klahra, zwanego Starszym. Nieodrodny syn genialnego ojca. To właśnie jemu przypadł w spadku największy rzeźbiarski talent. Podobnie jak ojciec pozostawił po sobie najwyższej wartości dzieła.




Żył na przełomie wieku osiemnastego i dziewiętnastego. Mieszkał i tworzył na terenie Kotliny Kłodzkiej, w Lądku, Domaszkowie, Nowej Wsi, Lewinie Kłodzkim, Jugowie i jeszcze paru innych miejscowościach.
Szukamy wielkich po całym świecie a wielcy są na wyciągnięcie ręki , tylko trochę zapomniani, tylko wiekowy kurz pokrywa ich dzieła. 




Szczególnym pięknem odznaczają się rokokowe rzeźby Mistrza Klahra z ołtarza Kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Nowej Wsi. Mistrz wyrzeźbił je w 1793 roku. Miał już wtedy 65 lat i, oprócz talentu, ogromne doświadczenie.




Te trzy, pokazane wyżej, przedstawiają postaci z grupy rzeźbiarskiej Ukrzyżowanie. Rzeźby są bardzo dynamiczne, nie ma w nich nic z barokowej ciężkości. Mistrz  musiał mieć lekkie dłuto skoro takiej lekkości postaciom użyczył. Rozwiane szaty w całości wyzłocone zostały matowym złotem. Są przez to bardzo świetliste i pięknie eksponują się na ciemnym tle ołtarza. Kolory odsłoniętych fragmentów postaci są bardzo żywe. Dobrze widać to po rumieńcach świętych Anny i Joachima.




A to dwa rokokowe anioły Mistrza Klahra.




Tylko anioły na tym ołtarzu są białe.
I te, które tu pokazałam, duże anioły po bokach ołtarza, i jeszcze dwa inne, małe, śliczne putta, które fruwają sobie nad gzymsem wieńczącym. To chyba świadomy zamysł autora, podkreślający odmienność tych anielskich postaci, od postaci świętych "z krwi i kości".



Tutaj rokokowy święty Joachim (z rumieńcami).



A tu rokokowa figura świętej Anny.


Przed wiekami
cudowne ręce Mistrza Klahra
i posłuszne rękom mistrzowskie dłuto
zamieniły lipowe drewno
w prawdziwe cuda.


*




Historię ratowania tej przepięknej, unikalnej świątyni opowiadam na swoim innym  blogu, poświęconym tylko temu jednemu obiektowi.






*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 
kliknij  zagłosuj

wtorek, 25 listopada 2014

MAESTOSA

mistrzowski poemat ...
tony, półtony, światła, półcienie, cienie,
doskonałość kształtu ...

 
.
Mocny akord - jest noc.
czarny aksamit nieba i połyskujący atłas wody,
poezja świateł odbitych w toni oceanu, doskonałość.


.
Wstaje ranek. Błękitne cienie kładą się na wodzie, granica między światłem a półcieniem jest coraz bardziej wyraźna, światła delikatnie zaczynają grać allegro ma non troppo.







.
Na chwilę słońce schowało się za chmury, kształty rozpłynęły się w łagodne, powściągliwe, adagio sostenuto.






.
Samo południe. W ostrym słońcu, ostre krawędzie, narysowane śmiałą kreską. Światło i cień w kontrapunkcie.


.
Podchodzimy - światło wydobywa detal ... układanka z milionów płytek, mozaika, na której słońce, bawiąc się,  wygrywa etiudy.







.
Dwubarwne legato, gra świateł i cieni na rozpostartych żaglach.


.
Zachodzi słońce, zapada zmierzch, miękkie światła kładą się złotem na wodzie, cienie pokrywają żagle jest spokój, jest cisza ...
Largo maestoso.

 *


.
Półmrok. Jest po koncercie, Myszka delikatnie dotyka struny, potem uderza coraz mocniej. Tango argentyńskie Piazzolli ...
Dźwięk dopełnia doskonałości kształtu, światła i cienia


*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 
kliknij  zagłosuj

sobota, 22 listopada 2014

PIERWSZY, NAJBIELSZY

nieśmiało robi się biało
cichutko ... bielutko ... pewnie na krótko



 Pierwszy Najbielszy - Zimowy Pan
 
Taki zalotny, nieśmiały, biały
lekkoduch, drańciuszek, puszek
niby się droczy, niby nie zwodzi
niby z jesienią na randki chodzi

w tym jednaj sęk
że z cicha pęk

z dąsów jesieni, bez dwóch zdań
kpi w żywe oczy ten zimny drań
im cyniczniej, tym śliczniej !




.
I już znienacka, niespodziewanie
świat kolorowe zmienia ubranie
już zwiędłe kolory i mgły to kit
białe koszule - to teraz hit !!!

*


To nie ja, to google taką niespodziankę moim zdjęciom zrobiły




.

Zdjęciom to urok, bez dwóch zdań
więc pada i siada tu biały drań
na drzewko, na murek i na lwa
sto płatków, albo też płatki dwa.

Od płatków gałąź się krzywi
a lew kamienny się dziwi
bo chociaż tu cicho i biało
to śniegu wciąż mało i mało

Nic w tym dziwnego, proszę lwa
bo Pierwszy Najbielszy tak już ma,
że pada cichutko
i zwykle na krótko



*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 
kliknij  zagłosuj

piątek, 14 listopada 2014

Z PRZYMRUŻENIEM OKA

zmajstrowałam mem "okołowyborczy"





a tak na bardzo serio to 
IDĘ NA WYBORY !!!



                        zachęcam do pójścia  -  Malina M *                           


*

P.S. przeczytałam komentarze i przybiegłam
zlitować się się na biednym futrzakiem



.
Futrzak to panienka, znaczy trochę niezwykła koteczka.



.
Wiem - panienek w papilotach i bez makijażu się nie fotografuje
no to proszę bardzo portrety po porannej toalecie


video


koci spocik

a na nim kotka ze zdjęć i jej czarny braciszek (rzeczywiste rodzeństwo) 
oba futrzaki to koty mojego Bratanka

Z OSTATNIEJ CHWILI - ZAGŁOSOWAŁAM !
głosowanie to święto demokracji, dla mnie radość. 

GŁOSUJMY
każdy, zgodnie ze swoim przekonanie

bo jak nie wybierzemy kogo chcemy
to inni nam wybiorą kogo byśmy nie chcieli






.
*



                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil
kliknij  zagłosuj

wtorek, 11 listopada 2014

MAMY NIEPODLEGŁĄ

dziękujmy za Nią, jak kto może i jak potrafi
cieszmy się Nią, jak kto może i jak potrafi

Bo na prawdę mamy za co dziękować i mamy z czego się cieszyć. My na stos rzucamy już tylko uczciwość,  wierność zasadom, pasję i pracę. To dużo ale nieskończenie mniej niż rzucali Oni, ci, którzy tę naszą wspólną niepodległość zdobywali.




.
My trzy - trzy pokolenia kobiet z mojej rodziny.
Mama, córka i wnuczka. Razem dla Niepodległej, dla Najjaśniejszej.

Tylko jedna z nas Danusia nosiła granaty w koszyku, dobrze schowane pod masłem, jajkami i dziecięcą lalką. Mnie i Marzence los oszczędził zapachu fosforu, widoku rozerwanych ciał, tęsknoty za utraconym miejscem na ziemi, rozpaczy pożegnań i beznadziei oczekiwania na powroty, których nie będzie. Ja jeszcze pamiętam czasy słusznie minione. Pamiętam represje, pamiętam nagonki i race, wrzucane w tłum, stojący w kościele. Pamiętam ranę na szyi po medaliku, brutalnie zdartym przez nauczycielkę. Marzenka takich wspomnień już nie ma.

My trzy mamy za co dziękować, mamy komu dziękować. I chcemy dziękować i potrafimy się cieszyć. Szczerze z całego kobiecego serca.

Dzisiaj idę w Marszu Razem dla Niepodległej. Przy Grobie Nieznanego Żołnierza składam wieniec i ze wzruszeniem intonuję Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy. Zapalam znicz z harcerzami ... ech, jeszcze tak niedawno i ja byłam młoda... A potem ruszam za Panem Prezydentem i Pierwszą Damą w radosnym, biało-czerwonym marszu. Tysiące ludzi !!! Prawie każdy ma narodową kokardę. Symbol który łączy. Z wielką przyjemnością zauważam ludzi, których jeszcze parę lat z pewnością by tu nie było a teraz są, potrafią razem, nie przeciwko.
Pierwszy przystanek. "Boże coś Polskę przez tak liczne wieki, otaczał blaskiem potęgi i chwały" Pod pomnikiem Prymasa Wyszyńskiego modlę się "Ojczyznę wolną pobłogosław Panie". Pobłogosław, nie wróć. Potem jest Rota: "Nie rzucim Ziemi skąd nasz ród nie damy pogrześć mowy, polski my naród, polski ród, królewski szczep piastowy" ... O mowo polska, myślę sobie po drodze, trochę na manowce zbaczasz ale co tam, dzisiaj dzień radości, manowce niech czekają. Potem pomnik Grota Roweckiego ... oj - kiepsko mi idzie śpiewanie żołnierskiej piosenki, tej akurat nie potrafię. Za to potem chórkiem "Przybyli ułani pod okienko" Jedni śpiewają, drudzy udają. Borowiki pilnują ale Prezydent bez przerwy ucieka im do ludzi. Oj, ciężko dziś biedni chłopcy mają. Oooo - już Ignacy Paderewski, trzykrotny premier II Rzeczpospolitej... Teraz hołd składają mu premierzy Trzeciej. Szkoda, że nie wszyscy, ale wszystko przed nami, może taki czas nadejdzie, że niechęć na jeden dzień weźmie urlop i wszyscy obok siebie zgodnie staną i nam się pokażą. A teraz pomnik Dmowskiego, Dobrze, że Prezydent nie dał się wciągnąć w polityczne gierki. Skoro chcemy razem to razem, z poszanowaniem, bez wykluczania tych, co be , bo dla drugich oni są cacy. Marsz dobiega końca, szkoda mi, że to już. Pomnik Marszałka ... jeszcze pieśń legenda:
 Legiony to żołnierska nuta. Legiony to straceńców los ....

Idę bo ON, gdyby żył, na pewno by poszedł.




Pamiątka po Nim, po tatusiu, dziadziu i pradziadziu. Wychował Danusię i mnie, może dlatego jesteśmy tak wewnętrznie podobne do siebie. W genach mam patriotyzm i umiłowanie wolności. Ale nie tylko to. Od dziecka słyszałam jak ważna jest wdzięczność i to, bym potrafiła cieszyć się z tego dobra, które dostaję. Bo jeśli nie potrafię docenić, to znaczy że nie jestem tego warta. Jeśli pogardzę, drugi raz mogę nie dostać. Jeśli nie otworzę szeroko oczu na radość, to nie dostrzegę też innych, ważnych i wielkich rzeczy a cierpienie szybciej mnie zniszczy.

Dziękuję Bogu żyję czasach wolnej, dumnej i silnej Ojczyzny. Silnej jak nigdy. Dzisiaj nie muszę walczyć z wrogiem, bo go nie ma. Dzisiaj walczę z czasem i głupotą. Dzisiaj jak ta mrówa pracuję, by jak najwięcej tego naszego dziedzictwa ocalić. Dzisiaj cieszę się, jak powstają nowe przedszkola, które wyszły spod mojej ręki, jadę zaprojektowana przez siebie ulicą, idę do apteki nad którą spoooro się namęczyłam a stojąc w kolejce przed, okienkiem bankowym, myślę sobie oj, zęby sobie prawie połamałam na projektowaniu skarbca. Pamiętam świat mojej młodości szary, bezbarwny, domy tylko na szaro i beżowo, odpowiednia ilość metrów na osobę ani centymetra w bok. A teraz – miasta rozkwitły i rozbłysły, jak wyciągam stare zdjęcia, które robiłam przed projektami, to nie  chce mi się wierzyć, że aż tak.

Dostrzeżmy to - jeśli potrafimy.
Cieszmy się tym - jeśli potrafimy.

Nie krytykujmy wszystkich i wszystkiego. Krytyka to łatwizna, każdy potrafi, ale zbudować coś pozytywnego to już nie. Najwyżej powiedzieć jak to by się zbudowało. Tylko że tymi „by” wybrukowane jest dno piekła.

CIESZMY SIĘ NIEPODLEGŁĄ
A jeśli już cieszyć się ktoś nie potrafi,
niech cudzej radości nie niszczy!
bo wyjdzie na zazdrośnika
i psa ogrodnika …


*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 

kliknij  zagłosuj

piątek, 7 listopada 2014

STARE FOTOGRAFIE

Jak to się dzieje, że  bronią się do dzisiaj ? W dobie, gdy fotografia cyfrowa osiągnęła szczyty, gdy możemy pokazać, co chcemy i zobaczyć co chcemy te stare zdjęcia ciągle wywołują wzruszenie.

Tak sobie myślę, że fotografia cyfrowa jest jak doskonała kronika
a dawna fotografia jak osobisty pamiętnik.




Dzisiaj na zdjęciu możemy zobaczyć zdziwione oczy biedronki a kiedyś ?

Popatrzcie na zdjęcie - jest biedronka !
tylko biedronka pofrunęła do nieba
a nasze oczy za tą biedronką ...


*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 
kliknij  zagłosuj


wtorek, 4 listopada 2014

TOMASZ

opozycjonista, poeta, myśliciel
artysta malarz no i zapalony pszczelarz
mój pierwszy blogowy przyjaciel




dzisiaj Tomek obchodzi urodziny
 Tomciu - plurimos annos i Order Życzliwego Bratka


Kiedyś, w prezencie zmajstrowałam Tomkowi mały portrecik, teraz uśmiecham się gdy ten mój prezent widzę na tomkowym blogu. Dzisiaj wpięłam w portretowe klapy nasz bratkowy order.

Przed laty, kiedy jeszcze "młodom internautkom" byłam, nie miałam pojęcia zielonego, co to takiego blog i czym to się je. Wtedy moją gorącą głowę mocno zajmowała polityka i uwielbiałam dyskutować na forach politycznych. Całkiem przypadkowo, w ferworze walki politycznej, trafiłam na link, kierujący do Lecha Wałęsy, tam to dopiero dyskusja wrzała. W powodzi komentarzy wyraźnie wyróżniała się jedna osoba. Z ciekawością nacisnęłam link. Znalazłam się na blogu Tomka. Zanim tam wpisałam pierwszy komentarz trochę czasu upłynęło, bo zauważyłam, że Tomek to polonista. Upssss - skompromitować się przed polonistą to by nie było zbyt politycznie. W końcu się zdecydowałam a jak już pierwszy komentarz wpisałam, to następne posypały się jak z rękawa. U Tomka spotkałam Krysię, zresztą też polonistkę. Ta dwójka przyjaciół namówiła mnie do założenia własnego i tak powstał mój pierwszy blog w Onecie. Ech - kiedy to było ... lata świetlne temu. Często zdarza się, że blog przetrwa a przyjaźń się kończy. Tu akurat przeciwnie, przyjaźń przetrwała a mój pierwszy blog dawno padł.

Tomku, nie bez przyczyny na tym portrecie fryzury użyczył Ci ....
no właśnie, kto zgadnie czyja taka fryzura?
dla ułatwienia zacytuję kilka myśl :


* Są ludzie, którym ordery przynoszą zaszczyt i ludzie,
   którzy przynoszą zaszczyt orderom.
* Ludzie domagają się wolności słowa jako rekompensaty
   za wolność myślenia, której rzadko używają.
* Ironia życia leży w tym, że żyje się je do przodu,
   a rozumie do tyłu.
* W każdym małżeństwie to nie droga jest trudna,
   lecz trudności są drogą.
* Modlitwa nie zmienia postanowień Boga,
   ale zmienia tego, kto się modli.


No nie będę taka i zdradzę -
Tomek ma fryzurę i posturę Kierkegaarda ...
i nie powiem, bardzo Mu w tym do twarzy.


 *


A tak radosnym awatarem 
to nam się sam Tomasz przedstawia







Zachęcam do czytania tych interesujących blogów .
Gdyby tak ktoś chciał zobaczyć Tomcia w akcji to proszę bardzo:




W murze opactwa ss. benedyktynek zadomowiły się pszczoły, dwa- trzy roje. Część kochaneczek, bo tak Tomcio pszczoły nazywa, udało Mu się z tego muru zebrać. Podziwiam. Ja to pszczoły okrutnie kocham ale najbardziej, jeśli fruwają w bezpiecznej odległości.


*


                      sto lat Tomku - Hania  Malina M *                         


sobota, 1 listopada 2014

NIE ZAPOMNIJ

pamiętać o mnie ... nie zapomniałam.
Pożółkłe zdjęcie, pierwsze zakochane zdjęcie w moim życiu. Na odwrocie ta  dedykacja a na zdjęciu my ... nie zapomniałam  pamiętać ...

Zapalam wieczną lampkę pamięci moim Kochanym, którzy odeszli …
Ich jest już tylko czas i nasze serca. Kiedyś znowu ich będzie ziemia. Ale to dopiero kiedyś, wtedy spotkamy się – w to wierzę …
Zapalam lampkę Tatusiowi, zapalam Andrzejowi, zapalam ukochanym Dziadkom, zapalam tym moim, co na Syberii, tym moim, co na dalekich Kresach … zapalam … zapalam … zapalam.
 


.
Niech się pali zawsze płomykiem serca. Przyniosłam chryzantemy.
Niech dobre anioły zaniosą im te płomyki i kwiaty aż do samego nieba …

                        przed obliczem Pana uniżmy się ,
                        Pan sam wywyższy nas …
                        Jego jest ziemia i czas …
                        Pan sam wywyższy nas  …

Dziadziu – jak obiecałam, pamiętam: Bóg, Honor, Ojczyzna … I jeszcze to pamiętam, że zawsze w oczy, prosto w twarz , nigdy w plecy, nigdy zdradziecko. Wiesz - już nikt dzisiaj nie mówi kwadrans na pierwszą albo trzy na trzecią. A ja czasem mówię. I kocham Złoczów, jak Ty, i kocham Kresy, i nie zapomnę jak mówiłeś do nas basałyki. Dla swoich basałyków oddałeś ostatnie grosiki, żeby kupić wymarzony znaczek albo czekoladę z orzechami, bo wtedy czekolada pachniała dziecięcym szczęściem.

Wujciu - melduję posłusznie: żaden kurz niepamięci nie pokrył pamiątek wojennych. Są w moim sercu, w mojej szufladzie i na moim blogu. Melduję nieco mniej posłusznie, że trochę dałam czadu, zostawiłam malowanie, nie mogę już pokazać Ci dzisiaj swoich obrazów.

Tatusiu – Twoja obrączka śpi spokojnie w pudełeczku a Ty codziennie siadasz ze mną przed komputerem i rozwiązujesz te Twoje zawiłe matematyczno-konstrukcyjne zagadki. I grozisz mi palcem jak zbytnio się rozbestwiam i stropy wieszam na chmurze. Wiesz - teraz ja czasem muszę być groźna i ogarniać, co niezbyt ogarnąć się daje, rozwiązywać, co praktycznie nie do rozwiązania. Teraz ja muszę czasem mocno stąpać po ziemi. I wiesz jeszcze - bez przypominania wieczorami klękam do pacierza, jak kiedyś Ty klękałeś.

Wujku - nie zapomniałam nigdy, jak wiozłeś znad morza mój zakochany pachnący list a potem, w czasie Mszy, wręczyłeś go zawstydzonemu chłopakowi. Pamiętam Twoją modlitwę - i naucz nas dzielić się chlebem i miłością z tymi, którzy ich nie mają. Do tej pory uśmiecham się na wspomnienie słów Rodzicieli - Haniu, zachowuj się porządnie, żeby wujek mógł wyjść na ambonę. Nooo, jak mogłam, tak się starałam.

Ech - Cioteczki Kresowianki, bez Waszego humoru i dowcipu czym by teraz był mój świat. O Was zapomnieć, to jak wyrzec się własnych korzeni. Pamiętam, pamiętam - Złoczów najpiękniejszy na świecie jest a kobieta do końca życia ma latek czterdzieści i małe ho, ho. Tylko do sklepi nie zakładam kapelusza. Czasy się zmieniły.


*

Dzisiaj Wszystkich Świętych a jutro Dzień Zaduszny
Wieczność czeka … czas ucieka …




Przepiękny fresk w  krzeszowskiej Bazylice Łaski. Kiedykolwiek jestem tam, zawsze przystaję. Podziwiam geniusz Twórcy , pociągnięcie pędzla i jeszcze coś, fresk jest nie tylko piękny, jest niezwykły. Postaci świętych idą uroczystą procesją a procesja układa się w kształt litery S. S jak sanctus. Tyle jest pięknych fresków na ścianach bazyliki ale przed tym zatrzymuję się najczęściej. I jeszcze jedno miejsce, przed którym przystaję na chwilę refleksji. Trochę wyżej, przy wieżowym oknie stoi dzwon opata Rosy. Piękny, historyczny dzwon.




Teraz milczy ale jeszcze kiedyś ten dzwon zaśpiewa  …
Jak przyjdzie jego CZAS - odżyje …

Jeszcze kiedyś, jak przyjdzie CZAS, proch na powrót stanie się ciałem. Siłą Miłości Wiekuistego spotkamy się Tam wszyscy …..
ja w to, z całego serca, wierzę …

*


                     z przyjemnością  polecam  Malina M *                        

jeśli podobał Ci się ten wpis to wejdź na liiil 
kliknij  zagłosuj